Dobry wyrok
W sumie nie trzeba bezpośrednio się z nim zetknąć, aby wiedzieć, że polskie sądownictwo… cóż, do idealnych w żadnym wypadku się nie zalicza. Chyba od zawsze funkcjonowało kiepsko, od czasu zaś, gdy Bezprawie i Niesprawiedliwość przeprowadziło swoje deformy, działa wręcz fatalnie. Chodzi nie tylko o złe wyroki (takie jak te wydawane na korzyść przestępców, a przeciwko ich ofiarom, zbyt niskie kary za znęcanie się nad zwierzętami, opowiadanie się przez sędziów za zorganizowanymi grupami przestępczymi typu mafie mieszkaniowe, itd.), ale też o nadmierną przewlekłość postępowań, przerost biurokracji, itd. Patologii jest sporo, kontakt zaś z sądownictwem do przyjemnych się nie zalicza; takie na przykład postępowanie spadkowe zdecydowanie lepiej jest przeprowadzić u notariusza – rozwiązanie wprawdzie droższe, lecz szybsze i o wiele bardziej komfortowe.
No, ale czasami i z sądów napływają dobre wiadomości. Na przykład dotyczące wyroków. Jedną z nich było oczywiście uniewinnienie Piątki z Hajnówki, czyli osób aktywistycznych, które pomagały uchodźcom na granicy polsko-białoruskiej, z tytułu czego usłyszały absurdalne zarzuty; sąd uniewinnił tych ludzi, gestapo (prokuratura) zapowiadało apelację, ale ostatecznie się z tego wycofało.
A dosłownie na dniach nad wyraz istotne orzeczenie wydał Najwyższy Sąd Administracyjny. Nakazał on mianowicie, aby Polska uznała małżeństwo pary jednopłciowej zawarte za granicą, w innym kraju członkowskim Unii Europejskiej. Odpowiednie rozporządzenie jest już przygotowane przez Ministerstwo Cyfryzacji, teraz podpisać się pod nim musi minister spraw wewnętrznych – zgodnie z rzeczonym wyrokiem ma na to trzydzieści dni – i od strony formalnoprawnej wszystko będzie załatwione.
Dowodzi to, że nie wszystkie organa władzy sądowniczej PiS-owcy zniszczyli, i że nie wszyscy sędziowie są w Polsce skorumpowanymi degeneratami. Ale nie tylko tego.
Mowa tu bowiem o realnym przełomie, i to naprawdę dużym.
Polskie prawodawstwo, jak wiemy, związków ani tym bardziej małżeństw jednopłciowych nie uznaje. Jest to oczywiście efekt tego, że w 1989 roku do władzy dorwała się klerykalna prawica postsolidarnościowa (dzisiejsze PiS i większa część KO), która od tamtej pory uparcie blokuje – oczywiście na żądanie kleru i Episkopatu, a także za sprawą własnej ciemnoty – wdrażanie jakichkolwiek postępowych zmian społecznych. Do tego małżeństwom jednopłciowym sprzeciwia się prawica skrajna, rosnąca, niestety, w siłę. Niemniej, Polki i Polacy takowe zawierają, w innych państwach członkowskich Unii Europejskiej, gdzie rozwiązanie to jest legalne. Takich wszelako małżeństw Polska nie uznawała również, co nie tylko było ciosem w konstytucyjne równouprawnienie, ale też łamaniem prawa unijnego. Używam czasu przeszłego, ponieważ po wyroku NSA sytuacja ta ulegnie zmianie. Będzie musiała.
I bardzo dobrze! Dla wielu osób, które małżeństwa jednopłciowe zawarły w innych krajach unijnych, bądź planują to zrobić, jest to wspaniała wiadomość, rzecz niebywale ważna. Status prawny ich samych, a także adoptowanych przez nich dzieci, będzie wreszcie w (k)raju nad Wisłą jasny.
Z drugiej strony, nie ma się co oszukiwać. Do legalizacji zawierania w Polsce małżeństw jednopłciowych ogromnie daleka jeszcze droga. Aby to urzeczywistnić, należałoby pozbyć się z Sejmu i Senatu, o Pałacu Prezydenckim nie wspominając, prawie całej prawicy, poza kilkunastoma, może kilkudziesięcioma co mądrzejszymi posłami i grupką senatorów KO; reszta wszak to wsteczna ciemnota, totalnie podporządkowana czerni i purpurze, nadto nietolerancyjna, z zabetonowanymi łbami. Na to zaś nadziei nie ma… i jeszcze długo nie będzie.
Póki co, cieszymy się z kroku w dobrym kierunku, jaki wykonał Naczelny Sąd Administracyjny. Każdy taki krok jest niebywale istotny.
Komentarze
Prześlij komentarz