Wyrzucić człowieka

Rząd pozbawia przebywających w Polsce Ukraińców, uchodźców wojennych wliczając, bezpłatnej pomocy medycznej. Wzbudziło to zrozumiałe kontrowersje, a w przypadku licznych środowisk humanitarnych – oburzenie. Siostra Chmielewska chce zbierać pieniądze na pomoc dla tych ludzi. Słusznie, obawiam się wszelako, iż będzie to kropla w morzu potrzeb.

Jednakże to niejedyne uderzenie w uchodźców czy migrantów (oczywiście są to dwa RÓŻNE pojęcia, mające odmienne znaczenia, choć w mediach i przez prawicowych ignorantów często używane są zamiennie), jakie szykuje władza naszego – podobno demokratycznego, aczkolwiek należy w to wątpić – państwa. Otóż, Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji przygotowuje projekt dotyczący deportacji cudzoziemców. Zakłada on, że będzie ona mogła zostać przeprowadzona w czasie krótszym niż dwadzieścia cztery godziny, zaś Straż Graniczna niby będzie miała obowiązek poinformowania o tej procedurze organizacji społecznych, ale… na dwie godziny przed terminem – tak, DWIE godziny!!! Organizacje społeczne z kolei będą miały JEDYNIE GODZINĘ na potwierdzenie swojego udziału.

Rzecznik Praw Obywatelskich i organizacje humanitarne, takie jak Stowarzyszenie Nomada, alarmują, że terminy te są skandalicznie krótkie, a ich wprowadzenie ma na celu uniemożliwienie obecności obserwatorów i udzielenia pomocy prawnej ludziom w drodze. To oczywiście prawda. Zamierzeniem MSWiA jest sprawienie, że cudzoziemca – na przykład uchodźcę czy migranta – będzie można z Polski wywalić ot, tak sobie, a nikt nie da rady w tym przeszkodzić.

To kolejny element zbrodniczej, ksenofobicznej i rasistowskiej polityki anty-migracyjnej i anty-uchodźczej, zapoczątkowanej przez klerofaszystów z Bezprawia i Niesprawiedliwości, a kontynuowanej przez obecną koalicję rządową, konkretnie dwie najbardziej prawicowe jej składowe w postaci KO oraz PSL-u. Przypomnijmy, że prawo do wnioskowania o azyl jest zawieszone, uchodźcy pojawiający się na przejściach granicznych są albo aresztowani i zamykani w obozach koncentracyjnych (formalnie ośrodkach dla cudzoziemców), abo wypychani do Białorusi; takie rzeczy spotykają też osoby ciężko chore bądź z poważnymi niepełnosprawnościami, często oznacza to dla nich wyrok śmierci. Szykany, bicie i tortury do rzadkości zdecydowanie się nie zaliczają, funkcjonariusze Straży Granicznej zachowują się jak esesmani. Rzekomo ma to nas „chronić”, rzecz jasna przed ludźmi uciekającymi przed terroryzmem, wojnami, głodem, prześladowaniami politycznymi czy religijnymi…

A migranci, głównie zarobkowi, i tak do (k)raju nad Wisłą przybywają i są wykorzystywani przez lokalnych kapitalistów w charakterze półniewolniczej siły roboczej, identycznie jak Polacy w Europie Zachodniej.

Jakie są przyczyny owej politycznej patologii?

Ano, przede wszystkim taka, że Donald Tusk, Marcin Kierwiński tudzież Władysław Kosiniak-Kamysz są – identycznie, jak Kaczyński, Błaszczak czy Morawiecki – najzwyklejszymi w świecie rasistami i ksenofobami. Nurzają się w prawicowej, katolickiej nietolerancji i ciemnocie. Wystarczy, że ktoś ma ciemniejszy kolor skóry, pochodzi ze Wschodu lub z Afryki, mówi językiem innym niż któryś z europejskich, wyznaje jedną ze wschodnich czy afrykańskich religii (niekoniecznie islam, odłamy chrześcijaństwa też nie budzą przychylności), a nasi prawicowi politykierzy już traktują tę osobą jako wroga i zagrożenie. Solidaruchy – tak samo, jak neonaziści – boją się wszystkiego, co niezachodnie. To po prostu mentalne zamknięcie na świat, jego zróżnicowanie i piękno. A także na zachodzące w nim zmiany. Nie wspominając już o niewiedzy, że migracje są zjawiskiem w pełni naturalnym, w dziejach ludzkości występowały wielokrotnie, często mając pozytywne skutki. Obecna Europa potrzebuje migrantów, żeby nie upaść gospodarczo (rozumie to premier Hiszpanii, Pedro Sanchez).

Dalej, pan Tusk wraz z podwładnymi usiłują pozyskać elektorat jeszcze bardziej skrajnej prawicy: PiS-u, Konfederacji czy braunistów. Dlatego tak się obnoszą z homofobią (na przykład długotrwałe opieranie się uznawaniu małżeństw jednopłciowych zawartych w innych krajach UE), islamofobią, ksenofobią oraz rasizmem. Naiwnie liczą, że manifestując wstrętne owe postawy, przyciągną głosy nacjonalistów, faszystów i nazistów. Oczywiście, to nieprawda; raczej nabiją poparcia ugrupowaniom jawnie hitlerowskim, a sami stracą elektorat progresywny i humanitarny. Dokładnie dlatego Rafał Trzaskowski przegrał wybory.

Motywacje polityczne wszelako motywacjami politycznymi, ale nie wolno zapominać, że to, co dzieje się na granicy polsko-białoruskiej, jest niczym innym niż masową zbrodnią. To jawne łamanie praw człowieka i doprowadzanie do licznych tragedii. Są przecież ofiary śmiertelne. Skrócenie procedur deportacyjnych w taki sposób, by organizacje społeczne nie mogły pomagać ich ofiarom, jest kolejnym elementem tejże patologii.

Hańba dla Polski, a przede wszystkim dla rządu!

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Kapitalistyczni esesmani

Odbieranie dobrego

Klasowy rozjazd w rządzie