Zbrodnia zostawiona w spokoju
Zapewne pamiętamy – choć wiele osób bardzo chciałoby zapomnieć – że pięć lat temu o tej porze od pewnego już czasu panowała pandemia Covid-19. Jedni ludzie (w tym ja) ciężko chorowali, inni umierali (też straciłem bliską osobę), innym udawało się uniknąć zarażenia ub przechodzili chorobę bezobjawowo.
PiS-owski nie-rząd, idąc śladem wielu innych, podejmował wyjątkowo nieskuteczne, a wręcz szkodliwe działania w kwestii walki z pandemią. O ile jeszcze liczbowe ograniczenia klientów w sklepach bądź urzędach, maseczki czy kwarantanny uznać należało za sensowne (mniej lub bardziej, ale w pewnym zakresie owszem), o tyle lockdown, bezsensowny zakaz wchodzenia do lasów i parków, zamykanie kin, teatrów czy innych instytucji kultury (ale kościoły były otwarte) i im podobne działania nie tylko nie pomagały w zatrzymaniu szerzenia się koronawirusa, ale jeszcze rozwojowi zarazy sprzyjały, poprzez chociażby niszczenie zdrowia u ludzi. Z kolei obostrzenia mocno waliły w gospodarkę, doprowadzając zwłaszcza do upadku małych i średnich przedsiębiorstw, na czym skorzystał oczywiście wielki kapitał.
Do tego dochodziła praktycznie niedziałająca opieka zdrowotna. Chorych na inne schorzenia usuwano ze szpitali lub nie przyjmowano do nich (co, rzecz jasna, poskutkowało zgonami), pacjenci z Covid-19 też mieli problemy z przyjęciami do palcówek medycznych, a kiedy już tram trafili, często lądowali pod na lewo zakupionymi respiratorami, czy była taka konieczność, czy nie…
W efekcie Polska miała jeden z najwyższych na świecie wskaźnik zakażeń koronawirusem w przeliczeniu na stu mieszkańców i jeden z najwyższych wskaźnik zgonów.
Oczywiście nie da się obwiniać Bezprawia i Niesprawiedliwości za pojawienie się zarazy; odstawiając na bok wszelkie spiskowe teorie dziejów, była ona czynnikiem naturalnym. Ale to, że w (k)raju nad Wisłą zebrała ona tak wielkie żniwo śmierci, wynikało z konkretnych politycznych decyzji.
Gdyby lepiej zarządzano publiczną opieką zdrowotną – a przypominam, że zarówno PiS-owcy, jak i inne solidaruchy rozłożyli ją na łopatki – zgonów byłoby mniej.
Gdyby nie zabrano ludziom możliwości bezpiecznego poruszania się po lasach i parkach (które w międzyczasie były rabunkowo wyrębywane) celem podreperowania własnego zdrowia, zgonów byłoby mniej.
Gdyby nie lockdowny, skutkiem których sąsiedzi zarażali się od sąsiadów w blokach lub punktowcach, zgonów byłoby mniej.
Gdyby nie nadużywanie respiratorów – o czym wszak głośno mówiło wielu lekarzy – zgonów byłoby mniej.\
Gdyby na bieżąco leczono inne choroby, zgonów byłoby mniej.
I tak dalej.
Ogółem z PiS-owskiej winy na Covid-19 zmarło w Polsce ponad dwieście tysięcy osób. Do tego doszli ci, których uśmierciły inne choroby, leczenia jakich zaniechano. Albo ci, co z powodu lockdownu czy utraty dorobku życia nabawili się depresji.
Pandemia z czasem ustała, głównie dzięki szczepionkom (akcje szczepień jakoś szły; mogły iść lepiej, mogły iść gorzej, dobrze, że były). Pozostały po niej groby.
I pytanie, czy jedna z najwyższych na świecie w przeliczeniu na stu mieszkańców umieralność stanowiła efekt nieudolności PiS-owskich decydentów, z premierem oraz dwoma kolejnymi ministrami zdrowia na czele, czy też celowego działania. W pierwszym przypadku mamy do czynienia z tragicznym w skutkach, zbrodniczym wręcz błędem, w drugim – z ludobójstwem. Obie ewentualności wiążą się z koniecznością wyegzekwowania odpowiedzialności karnej i politycznej.
A potem nadszedł rok 2023 i wybory, po których nowy rząd utworzyła koalicja KO-PSL-Polska 2050-Lewica. I co? Rozliczenie nie-rządów PiS-owskich było jedną z jej sztandarowych obiec wyborczych. Jednakże po dojściu do władzy zabrała się za to wyjątkowo niemrawo i niezbornie, a w niektórych dziedzinach wcale. Polityki sprzyjającej rozprzestrzenianiu się Covid-19 nie ruszono. Nawet nie spróbowano rozliczyć Bezprawia i Niesprawiedliwości za ponad dwieście tysięcy zgonów, za zniszczoną gospodarkę i inne skutki polityki pro-pandemicznej tej mafii/sekty. Ani Morawieckiego, ani Szumowskiego, ani nikogo innego nie pociągnięto do odpowiedzialności.
Jest to jedno z największych zaniechać rządu Donalda Tuska.
Pora brać się do dzieła. I opracować DOBRĄ strategię walki z kolejnymi pandemiami, które z pewnością nadejdą, z powodu topnienia lodowców chociażby.
Komentarze
Prześlij komentarz