Zjednoczony PiS bis

Skończyła się gra pozorów. Platforma Obywatelska wchłonęła przystawki w postaci Nowoczesnej i Inicjatywy Polskiej (partyjka Barbary Nowackiej, jeśli ktoś zapomniał). Rzecz jasna, szumnie nazwano to „zjednoczeniem”, którego dokonano na wielkim weekendowym kongresie. Od teraz owe trzy ugrupowania funkcjonowały będą jako jedno, pod szyldem Koalicji Obywatelskiej.

Co oczywiste, owo „zjednoczenie” to nic więcej, jak tylko potwierdzenie stanu faktycznego. Nowoczesna i Inicjatywa Polska od dawna się nie liczyły jako samodzielne byty. Ta pierwsza zresztą jako odrębna partia zawsze była zbędna; od samego wszak początku swego istnienia pozostawała niczym więcej, jak tylko kopią PO, zrazu jeszcze bardziej radykalnie prawicową, czyli prokapitalistyczną. Z czasem wszelkie różnice, o ile jakiekolwiek istniały, zaniknęły, toteż przyłączenie Nowoczesnej do PO stanowiło krok w pełni logiczny. Co do Inicjatywy Polskiej, miała ona być ugrupowaniem lewicowym, ale nigdy nie uzyskała większego poparcia, a po przyłączeniu się do – początkowo składającej się z kilku podmiotów – Koalicji Obywatelskiej została stłamszona przez PO. A teraz pani Nowacka straci resztki samodzielności.

Jak łatwo się domyślić, całe to wchłonięcie nie oznacza powstania żadnej nowej jakości. KO pozostanie tym, czym była dotąd – wsteczną, konserwatywną (acz udającą liberalną), klerykalną, oderwaną od rzeczywistości prawicą postsolidarnościową, coraz jawniej faszystowską, o czym za chwilę. Wszelkie, częściowo choćby progresywne elementy, takie właśnie jak idee Barbary Nowackiej, zostaną zduszone i całkowicie podporządkowane woli Donalda Tuska. O to właśnie chodzi w tym całym „zjednoczeniu”. Pan Tusk zamierzał przejąć CAŁKOWITĄ kontrolę nad Nowoczesną i Inicjatywą Polską oraz w stu procentach zdominować ich liderów. Co mu się udało. Niedługo po Barbarze Nowackiej czy Katarzynie Lubnauer na scenie politycznej nie pozostanie śladu. Tusk swoje sukcesy zawdzięcza wszak umiejętności wykańczania przeciwników i konkurentów; innych talentów w zasadzie nie ma (kiedyś miał PR-owski, ale ten go ostatnio zawodzi). To polityk, który nie toleruje żadnej samodzielności, choćby pozornej. Platformę trzymał za twarz, teraz całkiem już złapie za nią dwóch pozostałych koalicjantów. A w kolejce czekają jeszcze, też stłamszeni, Zieloni.

Oznacza to przede wszystkim dalsze skręcanie Koalicji Obywatelskiej jeszcze bardziej w prawo. Jej politycy niby to twierdzili, że wskutek „zjednoczenia” postanie jedno wielkie ugrupowanie, w którym współdziałały będą różne środowiska, od konserwatywnych po progresywne… ale to bzdura. Pomijam już fakt, że „progresywizm” PO czy Nowoczesnej zawsze stanowił fikcję; to wszak straszliwie zacofana, betonowa prawica, mentalnie tkwiąca w mrokach średniowiecza… przy dobrych układach. Beton ten jednak od dłuższego już czasu jawnie brunatnieje.

Platforma Obywatelska (podobnie, jak takie na przykład PSL) nigdy nie była niczym innym niż ideologiczną kopią Bezprawia i Niesprawiedliwości, z tą jeno różnicą, iż w większym niż mafia/sekta Kaczyńskiego stopniu ukrywała swój faszystowski rdzeń. Jednakże od lat Kaczyński swym faszyzmem wręcz się szczyci, a odkąd Donald Tusk powrócił z Rady Europejskiej, robi to samo. Mamy zatem łamanie praw człowieka – na czele z kontynuowaniem popełniania zbrodni na granicy polsko-białoruskiej, zawieszeniem prawa do azylu i zastanawianiem się nad wypowiedzeniem Europejskiej Konwencji Praw Człowieka – rasizm i ksenofobię, ignorowanie praw kobiet (niedawny „wykład” o aborcji), olewanie kwestii osób LGBT+, pogardę dla osób obywatelskich (ze szczególnym uwzględnieniem młodych), militaryzm, coraz częstsze ukłony przed jawnymi hitlerowcami, klerykalizm… Oraz, ma się rozumieć, umiłowanie nieludzkiego systemu kapitalistycznego.

To wszystko stanie się teraz jeszcze bardziej jaskrawe, zwłaszcza po tym, jak Barbara Nowacka i jej ludzie zostaną całkowicie stłamszeni. Koalicja Obywatelska dalej będzie pokazywała, że od PiS-u czy Konfederacji – z którą, dodajmy, chętnie stworzyłaby rząd – nie różni się absolutnie niczym poza nazwą. Nienawiść do uchodźców i migrantów, kwestionowanie praw człowieka (zwłaszcza pracowniczych, kobiet i mniejszości seksualnych), niewolniczy system gospodarczy, militaryzm, klerykalizm, fanatyczna rusofobia, padanie na twarz przez USA, Watykanem i wielkim kapitałem wyjaskrawione zostaną na sztandarach, te zaś wywindowane jeszcze wyżej niż dotychczas. Pod szyldem obrony demokracji przed PiS-em wdrażany będzie system faszystowski, a opór obywatelski zostanie takimi czy innymi metodami stłumiony; nie bez przyczyny Donald Tusk kwestionuje sens Europejskiej Konwencji Praw Człowieka.

Koniec końców, scena polityczna nie będzie już zdominowana przez dwa konserwatywne ugrupowania, lecz przez dwie partie faszystowskie, jakkolwiek Koalicja Obywatelska nadal będzie udawała demokratyczną. Jej wyznawcy są na tyle zmanipulowani, że łykną każdą bzdurę pana Tuska. Na razie trwa zacieranie śladów jakichkolwiek podziałów wewnętrznych. A potem rozpocznie się faszystowska ofensywa przeciw innymi faszystom. Zbliżają się w końcu wybory, które wygra albo PiS, albo PiS bis, czyli KO.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Kapitalistyczni esesmani

Usiłują mnie zabić

Klasowy rozjazd w rządzie