Bioroboty
Kapitalizm, jako system totalitarny (acz najczęściej jest to – jeszcze! – totalitaryzm zamaskowany pod pozorami szczątkowej demokracji), dąży do wytworzenia wzorcowego społeczeństwa (czy raczej zbiorowiska jednostek), oczywiście całkowicie zniewolonego. Konkretnie, chodzi o takie wymodelowanie klasy pracującej (proletariatu), aby idealnie nadawała się do celów klas pasożytniczo-wyzyskujących (kapitalistów). Ma to być zbiorowisko biorobotów.
Biorobot to pod względem biologicznym typowy przedstawiciel gatunku Homo sapiens. Innymi słowy, żywy organizm ludzki. Tyle, że z zaprogramowanym umysłem. Programowaniem tegoż zajmują się: szkoła od najmłodszych lat, religia (w Polsce głównie katolicka), media, systemowa propaganda, reklamy, część przynajmniej dzieł kultury, itd.
Celem jest, jak łatwo się domyślić, pozbawienie – w procesie oduczania – człowieka zdolności samodzielnego, zwłaszcza zaś krytycznego myślenia, tak, aby bez zastanowienia przyjmował i wchłaniał serwowaną mu papkę informacyjną oraz myślał tak, jak życzą sobie tego kapitaliści tudzież reprezentujący ich interesy prawicowi politycy.
Ma zatem taki biorobot, czyli zaprogramowany przez kapitalizm człowiek, skupiać się wyłącznie na pracy. Ta jest, rzecz jasna, naturalnym i pozytywnym elementem ludzkiego życia, dla biorobota wszelako winna ona stanowić jedyny cel całej egzystencji, któremu poświęcić należy wszystko inne, na czele z czasem wolnym, realizowaniem pasji (najlepiej, gdyby tych biorobot nie miał), życiem rodzinnym, itd. Co istotne, umysł biorobota nie powinien postrzegać pracy jako tego, czym ona jest, czyli sposobu na pozyskanie środków utrzymania. Nie, zaprogramowany umysł akceptować musi pracowanie, a raczej harowanie za najniższe możliwe pieniądze, a nawet za darmo, na bezpłatnym stażu chociażby. Mizerne lub wręcz zerowe płace, kompletny brak praw pracowniczych oraz stuprocentowe podporządkowanie firmie biorobot postrzegać powinien jako stan naturalny, w pełni normalny i konieczny. A wszelkie odstępstwa od niego uważać za zagrożenie.
Toteż kolejnym elementem kapitalistycznego programowania umysłów jest doprowadzenie do tego, że poddany mu człowiek kogoś, kto ma w życiu inne cele niż harówa, domaga się wypłaty za ową, chce urlopu i przestrzegania praw pracowniczych, traktował będzie wrogo czy pogardliwie. Przykładowo, jeśli ktoś zamierza pracować osiem godzin dziennie przez pięć dni w tygodniu, a za ewentualne nadgodziny żąda dodatkowych pieniędzy, biorobot postrzegać go musi jako lenia czy roszczeniowego nieroba. Podobnie młodego człowieka, który śmie marzyć o regulowanym czasie pracy i wypłacie. W zaprogramowanym przez kapitalizm umyśle miejsce jest tylko na harówę i podporządkowanie kapitaliście, wszystko inne uznawane winno być za zło.
Dlatego biorobot niechętnie spogląda na takie dla przykładu związki zawodowe; nawet, jeśli działają w jego przedsiębiorstwie, nie chce się do nich zapisywać. Walka o prawa pracownicze, jaka toczy się w innych przedsiębiorstwach czy w sektorze publicznym (chociażby w ZUS-ie ostatnio), budzi jego gniew, wyrażany najczęściej w pełnych jadu postach internetowych. Negatywnie odnosi się też do politycznej lewicy, która walczy o jego byt i reprezentuje jego interesy klasowe; działa więc przeciwko sobie samemu.
W ogóle w innych proletariuszach dostrzega zagrożenie, konkurencję. To oczywiście kolejny efekt programowania.
A jeśli biorobot ma problemy z utrzymaniem, czy traci zatrudnienie? Wówczas jego zaprogramowany umysł automatycznie (czyli totalnie bezrefleksyjnie) zrzuca winę na niego samego. Widocznie był zbyt leniwy, za mało się starał, pracował zbyt krótko, bo jedynie dwadzieścia godzin na dobę przez siedem dni w tygodniu, otrzymywał za swą harówę złotówkę na godzinę brutto, czyli zbyt dużo (a przecież szef ma wydatki, utrzymanie Bentleya, o pałacu nie wspominając, wszak kosztuje)… Nie dostrzega zatem winy systemu i tego, jak jest on szkodliwy i represyjny.
Mówiąc krótko, pozostaje biorobot mentalnym niewolnikiem, bezwzględnie podporządkowanym kapitaliście i harującym bezustannie na jego bogactwo. A także ze strachem myślącym o tym, że mógłby być wolny i pracować na własne utrzymanie. Do tego głosującym na prawicę, która stopniowo pozbawia go praw.
Taki model społeczeństwa, a raczej ludzkiego zbiorowiska, bo o PRAWDZIWYM społeczeństwie trudno tu mówić, w większym lub mniejszym stopniu ukształtował się w większości państw kapitalistycznych. W Polsce wyszło to po 1989 roku znakomicie, w czym pomógł fakt, że nad Wisłą powszechny jest etos parobka, stanowiący ponure dziedzictwo pańszczyzny.
Myślmy samodzielnie! Nie pozwólmy systemowi programować naszych umysłów! Nie bądźmy biorobotami!
Komentarze
Prześlij komentarz