Zapaść i zyski

Ojojoj! Kapitaliści są załamani, podobnie jak propagandyści nieludzkiego systemu społeczno-ekonomicznego, w jakim żyjemy. Przyrost demograficzny w Polsce jest bowiem niski (nic dziwnego przy zbyt wysokich kosztach utrzymania, marnych płacach i niemal zerowej polityce mieszkaniowej; tanie lokale na wynajem od Lewicy dopiero powstaną, ich budowa wymaga czasu), mowa wręcz o zapaści. A ta uderzy w zyski koncernów i korporacji.

Dlaczego? Ano, z tej jakże prostej przyczyny, że mniej będzie zarówno klientów, jak i pracowników. Czyli ubędzie chętnych za zakup dóbr i usług. A to się przełoży na produkcję w mniejszych ilościach, czyli droższą. Wyższe zaś ceny doprowadzą do dalszego spadku popytu; pewnym wyjątkiem są dobra i usługi luksusowe, tak czy owak adresowane do zamożnych klientów.

Jeszcze gorsze z kapitalistycznego punktu widzenia jest to, że zmniejszy się liczba proletariuszy. Co oznacza, że na jedno wolne miejsce pracy przypadało będzie mniej chętnych niż obecnie. Może wręcz dojść od sytuacji, która wyzyskiwaczy przeraża – że to praca będzie musiała szukać człowieka, a nie odwrotnie. Tak czy owak, kiepska demografia doprowadzi do redukcji przymusu ekonomicznego, czyli do konieczności płacenia wyższych wynagrodzeń. A to każdego kapitalistę boli.

W sytuacji bowiem, kiedy na jedno miejsce pracy przypadają liczni chętni, kapitaliści mogą w nich przebierać, oferując gorsze warunki zatrudnienia; zawsze trafi się ktoś, kto będzie w na tyle złym położeniu finansowym, że zgodzi się harować za marne grosze, na umowie śmieciowej czy wymuszonym samozatrudnieniu. Jeśli zaś kandydatów będzie mniej, siłą rzeczy o osobę zdesperowaną będzie trudniej, czyli warunki pracy stać się będą musiały lepsze.

Dotyczy to także stabilności zatrudnienia. Śmieciowe będzie kapitalistom oferować trudniej, niski bowiem przyrost naturalny z biegiem czasu przełoży się na większą presję na płacenie składek emerytalnych; pojawi się konieczność ratowania systemu, co znacząco zmniejszy możliwość migania się od płacenia ZUS-u, np. poprzez zatrudnianie na śmieciówkach. Ot, kolejna sprawa, która boli kapitalistów oraz (zwłaszcza) Januszów biznesu.

Toteż wyzyskiwacze biadolą, szczególnie z powodu spadku liczby potencjalnych niewolników, oczywiście nieformalnych. No to jęczą, żeby się ludziska rozmnażali, celem właśnie hodowli półdarmowej (lub nawet całkiem darmowej), zniewolonej siły roboczej. W sukurs przychodzą im pachołki z politycznej prawicy, zwłaszcza skrajnej. Stąd właśnie nawoływania do zawierania małżeństw (oczywiście kościelnych, bo wiadomo, rodzina może być TYLKO wedle wzorców katolickich) i robienia dzieci, ile wlezie, bez zwracania uwagi na sytuację zawodową, finansową czy mieszkaniową (Czarnek apelował nawet do młodych ludzi, żeby nie czekali na dach nad głową, lecz chajtali się i mnożyli; pisałem o tym oddzielną notkę). Stąd narzekanie na „dawanie przez kobiety w szyję” lub, przeciwnie, na to, że młodzi ludzie „za mało piją”, przez co jakoby nie zawierają związków i się nie mnożą (serio, pewien prawacki politykier opowiadał takie bzdury).

Jak wiemy, systemowych rozwiązań służących zwiększeniu dzietności, na czele z polityką mieszkaniową oraz otwarciem Polski na migrantów, prawica, szczególnie skrajna, nie proponuje. Wszystko bowiem załatwić ma mityczny „wolny rynek”.

No cóż, chcemy czy nie, dzietność z licznych powodów jest niska. W znacznej mierze odpowiada za to kapitalizm i jego patologie. Warto tu stwierdzić, iż system ów doprowadził do tego, że żyjemy w świecie, na który strach sprowadzać dzieci. Bo nie wiadomo, czy nie będą żyły w nędzy i głodzie. Bo nie wiadomo, czy jakiś szaleniec (pomarańczowy na przykład) nie wywoła globalnego konfliktu zbrojnego. Bo przecież trwa katastrofa klimatyczna. I tak dalej…

Zatem, drodzy kapitaliści, zamiast biadolić, że nie będziecie mieli niewolników, zejdźcie ze sceny i dajcie ludziom egzystować oraz spokojnie pracować, dopóki jeszcze nasza planeta jest zdatna do życia.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Kapitalistyczni esesmani

Odbieranie dobrego

Krócej, zdrowiej, wydajniej