Skończyć z niewolnictwem i pasożytnictwem
W tym tygodniu pod obrady Sejmu trafia projekt bardzo ważnej ustawy. Jeśli wejdzie ona w życie – a przy tym mam nadzieję, że nie zostanie okrojona, ani okaleczona przez prawicę z koalicji rządowej oraz niby-opozycji – może przynieść zbawienne skutki dla polskiego rynku pracy, lecząc go z jednej z najgorszych patologii, jakie go trapią. Będzie doskonałym rozwiązaniem zwłaszcza dla młodych ludzi: studentów i absolwentów. Projekt, dodajmy, przygotowała młodzieżówka Lewicy, a dopracowała ministra pracy, Agnieszka Dziemianowicz-Bąk, również oczywiście z tejże formacji (pozostałe elementy koalicji rządowej są zbyt prokapitalistyczne, by zająć się tematem).
O co chodzi? Ano, o zakaz bezpłatnych staży. Czyli, jak zresztą wielokrotnie na tych łamach pisałem, ogromnej patologii polskiego (i nie tylko, bo w innych krajach europejskich też występuje, a i w stali świata raczej wyjątku nie stanowi) rynku pracy, zarazem współczesnej formy niewolnictwa/pańszczyzny i kapitalistycznego pasożytnictwa posuniętego nieomal do skrajności.
Działa to oczywiście tak, że firma – powiedzmy, wielki, międzynarodowy koncern funkcjonujący również w (k)raju nad Wisłą – szuka rąk do pracy, ale jej kapitalistyczni właściciele i udziałowcy nie są zbyt chętni, żeby za tę pracę zapłacić. Bo wiadomo, że im mniej pracownicy zarobią, tym więcej forsy trafi na konta kapitalistów (tak, wyzysk to kradzież). Przedsiębiorstwo stosuje zatem bardzo prosty trick: zwabia młodych, niedoświadczonych ludzi, najczęściej studentów bądź absolwentów świeżo po szkole/uczelni. W zamian za zdobycie rzekomego doświadczenia, podobno szlifowanie umiejętności tudzież jakoby bezcenny wpis do CV, mają oni zasuwać za darmochę, na bezpłatnym stażu właśnie. Stażyści więc pracują, nie robiąc nic innego, jak generując większe zyski kapitalistycznym pasożytom. A sami muszą za to płacić (za dojazd chociażby, czasem też za zakwaterowanie, jeśli staż odbywa się z dala od ich miejsca zamieszania), albo obciążając tym swoich rodziców, albo… szukając drugiej, dla odmiany płatnej pracy. Czaicie, jakie to chore – pracować byle gdzie za marne pieniądze, żeby można było odbywać bezpłatny staż. Patologia po całości. Kiedy zaś staż dobiega końca, odbywająca go osoba otrzymuje ofertę jego przedłużenia, oczywiście bezpłatnie. A jeśli ma ileś takich staży w CV i szuka wreszcie płatnego zatrudnienia, szef firmy, do której młody człowiek kandyduje, również okazuje się niechętny do płacenia za pracę – bo skoro kandydat(ka) do tej pory zasuwał(a) za darmo…
I z tym właśnie Lewica chce skończyć; co zresztą już dawno powinno było nastąpić. A w zasadzie nigdy nie zaistnieć.
Projekt ustawy zakłada, że kapitalista będzie miał zakichany obowiązek wypłacania stażyście pensji. Ale nie dowolnej, bo jej najniższa dopuszczalna miesięczna wysokość określona została na sześćdziesiąt pięć procent ustawowej płacy minimalnej. Jasne, można dyskutować, czy to wystarczy, czy też powinno być, powiedzmy, osiemdziesiąt procent, niemniej uważam, że dobrze będzie, jeśli KO, PSL, pozostałości po Polsce 2050, o rzekomej „opozycji” nie wspominając, tego nie okroją.
Zresztą, nie oszukujmy się – konieczność płacenia zatrudnionym (na stażach i nie tylko) jakiegokolwiek wynagrodzenia doprowadza kapitalistycznych wyzyskiwaczy do żałosnego, a zarazem pełnego furii kwiku. Nie ma bowiem bardziej pazernej istoty niż prywatny właściciel środków produkcji. Osobnicy ci – podobnie jak liczni prawicowi politykierzy tudzież medialni komentatorzy – żywią przy tym nader idiotyczne przekonanie, jakoby młodym ludziom nie było potrzebne nic, zwłaszcza płaca; zupełnie, jak gdyby uczeń, student czy absolwent szkoły/uczelni nie potrzebował środków do życia i nie pracował, by je zdobyć…
Rzecz jasna, ogromnie się cieszę, że Lewica składa w Sejmie, przygotowany przez swoją młodzieżówkę, projekt ustawy zakazującej bezpłatnych staży, czyli – powtarzam – współczesnej formy niewolnictwa/pańszczyzny. To ważny krok w walce o wolność i godne życie proletariatu, ze szczególnym uwzględnieniem młodych jego generacji.
Oby tylko sejmowa prawica tego nie zepsuła. A jest takie ryzyko, jej bowiem przedstawiciele to pachołki klas wyzyskujących…
Komentarze
Prześlij komentarz