Wakacyjny dramat
Zaczęły się wakacje. Ze swoich szkolnych lat – a już na pewno z okresu liceum – wspominam je zdecydowanie lepiej, niż tkwienie w ławce w dusznej sali lekcyjnej i kucie na blachę czegoś, co po upływie iluś tam lat w ogóle nie okazało się potrzebne (inaczej niż wiedza pozyskana na studiach). Tak, wakacje były dla mnie czasem rozwoju umysłowego, dlatego chociażby, że w ich trakcie czytałem książki, a przez długi czas także komiksy, jakie lubiłem, oglądałem masę filmów, w dzieciństwie grałem też w gry komputerowe, na tym zaś wszystkim szalenie korzystała moja wyobraźnia.
No, ale nie dla wszystkich wakacje to dobry czas. Są istoty, dla których jest to okres iście dramatyczny. Mowa tu o zwierzętach domowych, zwłaszcza psach.
Niestety, w sezonie urlopowym są one nader często porzucane. Bo nie można z nimi wyjechać. Cóż, rzecz jasna, świadomi opiekunowie tego nie robią; wybierają na wakacyjne wyjazdy miejsca, gdzie można wybrać się z psem (są hotele, które chętnie przyjmują te zwierzaki), a jeśli już naprawdę nie mogą zabrać go ze sobą, oddają go na czas urlopu pod opiekę wykwalifikowanego petsittera lub znajomej osoby, która o niego zadba.
Nie brak wszelako drani, którzy z wygodnictwa… nawet nie to, że odwiozą psiaka do schroniska, bo jego obecność koliduje im z wakacyjnymi planami. Nie, tacy wykopią zwierzaka z domu, przywiążą w lesie, albo zrobią coś równie paskudnego. Porzucone zwierzę skazane jest na cierpienie, często na śmierć. Będzie miało wiele szczęścia, jeśli zostanie odnalezione, trafi do schroniska i znajdzie nowego opiekuna – tym razem troskliwego oraz odpowiedzialnego.
Ale to nie wszystko. Nie tylko porzucanie psów stanowi ich wakacyjny dramat. W wielu miejscach w Polsce, zwłaszcza oczywiście na wsiach, zwierzęta te wciąż muszą tkwić przy budach, na łańcuchach. Budy częstokroć umieszczone są w miejscach nasłonecznionych, a niejeden opiekun o zapewnieniu psu wody i jedzenia w upalny dzień… no cóż, ujmijmy to delikatnie – zapomina. Nie zmyślam, sam widziałem takie rzeczy na Podkarpaciu (mam nadzieję, że w rzeczonym gospodarstwie sytuacja ulega zmianie na lepsze). Zachowania takie z reguły wynikają nie tyle z sadyzmu, ile z braku świadomości.
Podobnie rzecz się ma ze straszliwą głupotą, jaką jest zostawianie zwierząt – i dzieci! – zamkniętych w samochodach na parkinach. Pojazd w ciepły (już nie wspominając o upalnym) dzień rozgrzewa się momentalnie, temperatura wewnątrz wzrasta ogromnie, a zamknięte szyby sprawiają, że nie ma przewiewu, toteż rozpalone powietrze migiem przestaje nadawać się do oddychania. W konsekwencji zwierzęta umierają w strasznych mękach; nie brak też dzieci ginących w zamkniętych autach, bo rodzice wybrali się na zakupy do galerii handlowej.
A wystarczy trochę odpowiedzialności i myślenia. Chwila namysłu – skoro sami cierpimy od upału, to zwierzę też cierpi.
No i nie zapominajmy, iż pies jest członkiem rodziny. A zatem on również zasługuje na urlopowy wyjazd w towarzystwie osób, które szczerze i bezwarunkowo kocha.
Komentarze
Prześlij komentarz