Wakacje palestyńskich dzieci

O Kościele katolickim mam generalnie krytyczne zdanie, niemniej nie mogę nie zauważyć, że są jego funkcjonariusze, którzy robią dobre, a nawet bardzo dobre rzeczy. Świetnym przykładem jest oczywiście siostra Chmielewska, choć nie tylko.

Ot, w tym miesiącu bardzo piękny gest wykonał ksiądz Jarosław Lipniak z parafii pod wezwaniem Nawiedzenia Najświętszej Maryi Panny z Witoszowa Dolnego pod Świdnicą, we współpracy z zakonnicą Szczepaną Hrechorowicz, dyrektorką Domu Pokoju prowadzonego w Betlejem przez polskie siostry Elżbietanki. Tak, chodzi o to Betlejem, w którym urodzili się król Dawid (nie wiadomo, czy był postacią historyczną, czy mityczną) oraz Jezus Chrystus (jw., choć przypuszczam, że był ktoś taki, acz jego życie i działalność wyglądały inaczej niż przedstawione w Ewangeliach); obecnie jest to oczywiście miast arabskie, palestyńskie. Otóż, dzięki nim szesnastodniowe wakacje w Polsce spędzić mogło trzydzieścioro palestyńskich dzieci, na co dzień mieszkających pod opieką tegoż betlejemskiego Domu Pokoju.

Niby tylko szesnaście dni, ale dla tychże dzieciaków będzie to szesnaście dni NORMALNEGO ŻYCIA, bez terroru okupacyjnego i przemocy. Tu przypomnijmy, że Betlejem leży na Zachodnim Brzegu Jordanu. To okupowane przez faszystowski Izrael terytorium palestyńskie nie jest aż tak niszczone jak Strefa Gazy, którą niemalże zrównano z ziemią, i gdzie cały czas od października 2023 oku popełniane jest regularne ludobójstwo, niemniej i tam Palestyńczycy (muzułmanie, chrześcijanie, wyznawcy judaizmu – są i tacy) mierzyć się muszą z okropnością okupacji. Na porządku dziennym jest wyrzucanie ludzi z domów, niszczenie miejsc pracy i modlitwy, aresztowania (nawet dzieci!), pobicia, gwałty, zastraszanie, ograniczenia swobody poruszania się… Aktów przemocy dokonuje izraelskie wojsko (a w zasadzie terrorystyczna organizacja IDF), policja oraz syjonistyczni, faszystowscy osadnicy, którzy nader brutalnie traktują rdzennych mieszkańców tamtych ziem.

O ile więc w Strefie Gazy palestyńskie dzieci są masowo mordowane (za broń służą zarówno różnego rodzaju pociski, jak też choroby i głód), o tyle na Zachodnim Brzegu niby pozostawia się je przy życiu (w większości), nie mogą wszelako zaznać normalnego dzieciństwa. Cały czas narażone są na nędzę, ograniczenia wolności czy aresztowania. Aby mieć namiastkę zwykłego życia, często liczyć mogą jedynie na pomoc organizacji humanitarnych, w tym prowadzonych przez Kościół katolicki – jeszcze, bo Izrael patrzy na ich działalność nader nieprzychylnym okiem.

Dlatego gest polskich księdza i zakonnicy jest taki ważny i piękny. Jasne, ktoś powie, że to tylko szesnaście dni i tylko dla trzydzieściorga dzieci. Podejrzewam jednak, że zrobiono wszystko, na co pozwoliły możliwości, jakimi ten kapłan i ta siostra zakonna dysponowali. Zwłaszcza, że potrzebne były pieniądze, a tymi tacy na przykład biskupi niechętnie się dzielą.

No i nie oszukujmy się – każdy dzień wyrwania człowieka, zwłaszcza nieletniego, spod krwawej władzy faszystów to coś wspaniałego.

Dlatego zdecydowanie warto docenić i szanować takie gesty oraz działania, nawet, kiedy wykonują je ludzie noszący sutanny czy habity. Pokazuje to, że również zawodowym funkcjonariuszom Kościoła katolickiego, niektórym przynajmniej, miłosierdzie nie jest obce.

A Palestyna – cała, od Jordanu po Morze Śródziemne – powinna być wolna!

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Kapitalistyczni esesmani

Odbieranie dobrego

Moda na Palestynę