Precz z mordercami!

Co łączy takie miejsca, jak: kanton Genewy w Szwajcarii, Kostaryka, Botswana, Kolumbia, Kenia, Indie? Ano, pożegnano się tam z mordowaniem zwierząt dla rozrywki, czyli z hobbystycznym myślistwem. Celem była i jest oczywiście ochrona zwierząt, w tym zwłaszcza gatunków zagrożonych wyginięciem. Nie można już ich ot, tak sobie, rozwalać dla przyjemności; jest to traktowane jak kłusownictwo i (lepiej lub gorzej) zwalczane przez odpowiednie organa państwa.

Nie pojadą już tam nadziani burżuje z całego świata, aby tłuc z wypasionych giwer do bezbronnych zwierzaków, by napawać się zadawaniem śmierci, przelewaniem krwi, bólem i strachem żywych istot. Na tym właśnie polega myślistwo – na narkotyzowaniu się zwyczajnym mordem i sadyzmem; nie dajcie sobie wmówić, że jest inaczej. Dzięki temu wiele gatunków, w tym lwy (na które w Afryce jeszcze do niedawna polowano masowo) czy słonie (jak wyżej) ma szansę ocaleć, jeszcze trochę dłużej przynajmniej. W wywalczeniu zakazu hobbystycznych polowań pomogły oczywiście lokalne społeczności, w tym ludzie, dla których zabijanie zwierząt stanowiło tradycję; w Afryce byli to chociażby Masajowie.

Tymczasem w (k)raju nad Wisłą…

Hobbystyczny mordercy zwierząt stanowią zaledwie 0,34 proc. społeczeństwa polskiego. Ale że mają nadreprezentację w parlamencie i są w większości dobrze stawionymi, nadzianymi burżujami (w sutannach też), stanowią najbardziej bodaj uprzywilejowaną grupę. Nikt inny wszak nie może czasowo, dla własnej zwyrodniałej przyjemności wyrzucić właściciela z jego posesji albo spacerowicza z lasu. Mordują oni zwierzęta na potęgę, coraz częściej przy użyciu broni z tłumikiem, stanowią też ogromne zagrożenie dla ludzi. W ostatnich latach zabili około trzydzieści osób; tłumaczą, że pomylili ludzi z dzikami, a nawet… szopem praczem, którego przypominać miał żołnierz zastrzelony na poligonie (tak przy okazji, szop pracz to w Polsce gatunek inwazyjny, szkodliwy dla rodzimego ekosystemu, ale powinny się nim zająć służby leśne, a nie mordercy-hobbyści). Tragedie te biorą się nie tylko z zaślepienia myśliwych morderczym szałem, ale i z tego, że wielu z nich poluje pod wpływem alkoholu; łowy wszak, czyli masowe mordy na zwierzętach, to częstokroć wielkie imprezy, w których udział biorą dziesiątki, a nawet setki osób, w tym dzieci zmuszane do pracy w nagonce, ze szkodą dla ich psychiki; w ich trakcie wóda leje się jie strumieniami, lecz rzekami całymi, podobnie oczywiście jak przelana krew.

Mordercy sprawiają, że wolno żyjące zwierzęta, takie jak dziki czy niedźwiedzie, uciekają z lasów na tereny zamieszkane przez ludzi. Polowania przyczyniają się ro roznoszenia chorób, w tym osławionego ASF. Wyrządzają szkody rolnikom – dlatego chociażby, że w Polsce masowo mordowane są lisy, żywiące się gryzoniami, które przecież niszczą zbiory i roznoszą schorzenia groźne dla człowieka.

Rzecz jasna, mordercy zwierząt szerzą swoją propagandę, jakoby dbali o przyrodę i de facto chronili zwierzynę, co jest oczywiście straszliwą bzdurą, niemającą nijakiego oparcia w faktach. Tak naprawdę, to szkodnicy – nie tylko wybijają istoty żywe (w tym niekiedy ludzi), ale też zanieczyszczają przyrodę pociskami.

Z hobbystycznego myślistwa Polska nie ma ŻADNEGO pożytku. Coraz więcej osób to rozumie, myśliwi cieszą się coraz gorszą opinią, przybywa inicjatyw nowelizacji prawa łowieckiego lub wręcz całkowitego zakazu polowań dla rozrywki.

Jest to idea jak najbardziej słuszna. Oczywiście z przyczyn moralnych – zwierzęta to czujące, myślące istoty, toteż nie wolno ich mordować dla chorej przyjemności; tak czynią wyłącznie zwyrodnialcy. Ale jest i ekonomiczny punkt widzenia. Otóż, państwa i regiony, gdzie hobbystycznego myślistwa zakazano, z automatu stają się o wiele atrakcyjniejsze dla turystów – którzy przecież przywożą ze sobą pieniądze po to, by je wydać. Na świecie przybywa ludzi chcących oglądać niezniszczone przez człowieka, tzw. dzikie obszary przyrodnicze, i płacić za to. A przecież jest to czynność o wiele bardziej bezpieczna i komfortowa, kiedy się wie, że człowieka nie zastrzeli (przypadkiem lub celowo) jakiś nadziany psychol, napruty gorzałą czy prochami. Innymi słowy, bardziej opłacalne dla państwa lub regionu jest pozwalanie ludziom na obserwowanie zwierząt (w takich USA, dla przykładu, gigantyczną popularnością cieszą się rekreacyjne obserwacje ptaków), niż na strzelanie do nich.

Nie ma żadnych powodów, aby myślistwo – czyli nic innego, jak tylko masowe mordowanie istot żywych dla rozrywki – było legalne. To psychopatyczne hobby garstki zdegenerowanych burżujów, co to nie wiedzą, co z forsą zrobić. Należy zakazać tej chorej zabawy. Przyniesie to korzyści natury ekologicznej, społecznej, moralnej oraz ekonomicznej. Zwłaszcza, że w Polsce jest wiele miejsc, gdzie turystyka ekologiczna mogłaby się wspaniale rozwijać, przynosząc wielkie zyski.

Krótko mówiąc: precz z mordercami!

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Kapitalistyczni esesmani

Odbieranie dobrego

Moda na Palestynę