Za garść kobaltu
Wiele jest miejsc na świecie, gdzie trwają krwawe konflikty, popełniane są ludobójstwa, szerzy się śmierć i zniszczenie. Palestyna okupowana przez izraelskich faszystów. Ukraina ogarnięta wojną z Rosją (której nie chcą zakończyć ani Zełenski, ani Putin). Sudan. Granica Etiopii i Erytrei. No i Demokratyczna Republika Konga. Tam też leje się krew, ludzie giną jest ogólnie źle.
Na przełomie XIX i XX wieku Kongo zwane wówczas Belgijskim przez lat kilkadziesiąt stanowiło WŁASNOŚĆ JEDNEGO CZŁOWIEKA, króla Belgii, Leopolda II; trwało to w latach 1885-1908. To, co się tam działo, do dziś stanowi jeden z najtragiczniejszych przykładów zbrodni europejskiego kolonializmu i tego, jak niszczycielską istotą jest Homo sapiens rasy białej. Ludność była straszliwie eksploatowana, oczywiście w imię interesów belgijskich kapitalistów i samego Leopolda II. Na porządku dziennym były tortury, takie jak chłosta metalowym drutem, a także mordowanie za byle przewinienie. Zniewolenie pełne. Nie zmieniło się to po tym, jak w roku 1908 król odsprzedał za astronomiczną kwotę Kongo… Belgii, czyli swojemu własnemu państwu; wówczas formalnie powstała kolonia o nazwie Kongo Belgijskie. Eksploatacja i krwawe represje doprowadzały do kolejnych buntów Kongijczyków i narodzenia ruchu niepodległościowego. Ostatecznie w 1960 roku Demokratyczna Republika Konga stała się wolnym państwem… formalnie wolnym, jak się zaraz przekonamy.
Jak to w krajach postkolonialnych, także i tam trwały okresy brutalnych dyktatur oraz konfliktów wewnętrznych, inspirowanych z zewnątrz, między innymi przez Belgię. Obecnie też taki trwa, w Demokratycznej Republice Konga leje się krew. Tym razem jednym z inspiratorów oraz donatorów terrorystycznych bojówek, jakie mordują ludzi i szerzą chaos, jest sąsiednia Rwanda. Swoją nikczemną rolę odgrywają także światowe mocarstwa gospodarcze. A to dlatego, że w rzeczonym państwie znajdują się bogate złoża surowców, w tym kobaltu.
A bez niego coraz trudniej jest funkcjonować współczesnej gospodarce. Surowiec ten pozostaje bowiem jednym z głównych składników baterii do sprzętów elektronicznych (smartfonów, laptopów, tabletów, itd.), hulajnóg elektrycznych, skuterów, motocykli czy samochodów na prąd. Nic dziwnego, że światowe koncerny wydobywcze chcą na nim położyć łapę i walczą o niego; Rwana po to finansuje terrorystów, by mogła od nich pozyskiwać kobalt, jaki ci mordercy kradną.
Demokratyczna Republika Konga, jako się rzekło, jest formalnie państwem niepodległym. W praktyce jednak, podobnie jak większość krajów afrykańskich, pozostaje uzależniona, zwłaszcza gospodarczo, od międzynarodowego kapitału, głównie zachodniego, w tym oczywiście europejskiego – neokolonializm, plaga współczesnego kapitalizmu. Kongijczycy harują – z narażeniem zdrowia i życia, bo coś takiego jak BHP jest tam nie do pomyślenia – w prymitywnych kopalniach odkrywkowych, wydobywając surowce, w tym rzecz jasna kobalt, za marnie pieniądze, z reguły ledwo (o ile w ogóle) pozwalające się utrzymać. Zatrudniani są jako tzw. rzemieślnicy, czyli niby to pracują na własny rachunek (podobnie jak u nas pracownicy zmuszani przez kapitalistów do zakładania jednoosobowych działalności gospodarczych; tak, struktura polskiej kapitalistycznej gospodarki mocno przypomina afrykańską!), toteż żadnych praw nie mają. Są po prostu nieomal darmową siłą roboczą, na skrajnym wysiłku której bogacą się udziałowcy światowych koncernów wydobywczych, producenci baterii, itd. Kongijczyk za marne grosze, niszcząc swoje zdrowie, wydobywa kobalt czy inne surowce, nie ma z tego niemalże nic, a kapitalista-miliarder, co to nigdy żadną pracą się nie skalał, obrasta w tłuszcz.
Do tego dochodzi konflikt domowy, terror szerzony przez bojówki państwa, jakie również chce wzbogacić się na kongijskich złożach…
Zarówno w Demokratycznej Republice Konga, jak też w innych państwach postkolonialnych nic nie zmieni się na lepsze, dopóki istniał będzie nieludzki ogólnoświatowy system kapitalistyczny, a kapitaliści nie zaprzestaną traktowania ludzkości li tylko jako siły roboczej, możliwie najtańszej, najlepiej zaś darmowej. Kolonializm ma się bowiem świetnie, tyle że po II wojnie światowej przybrał formę nie tyle państwową, ile korporacyjną.
I to jest tragedia współczesnego świata. Całego, nie tylko Afryki.
Komentarze
Prześlij komentarz