Będzie łgał

Pamiętacie, jak Mateusz Morawiecki, czyli bankster Pinokio, był premierem nie-rządu Jarosława Kaczyńskiego? Łgał wówczas, ile wlazło. Niektóre jego łgarstwa były nawet żenująco zabawne, jak choćby to, że własną osobą miał on negocjować członkostwo Polski w Unii Europejskiej (pojawiły się żarty, że trzymał też Mieszka I do chrztu). Ogólnie (jak zresztą niedawno pisałem), jest on obrzydliwą, zdradziecką postacią, nawet jak na standardy klerykalnej prawicy postsolidarnościowej, do której przynależy. Nic dziwnego, z takimi genami…

Ostatnio, jak wiemy, Morawiecki zdradził Kaczyńskiego Jarosława – o ile to nie ustawka tegoż, bo i taka ewentualność wchodzi w grę – wyciągnął niektórych parlamentarzystów z klubu PiS-u (zapowiada, że przyłączą się do niego kolejni) i utworzył własne ugrupowanie.

Sam w sobie rozpad Bezprawia i Niesprawiedliwości jest oczywiście dobrą wiadomością – podkreślam: o ile nie stanowi elementu większej strategii Kaczyńskiego! – niemniej po Morawieckim jako samodzielnym polityku/politykierze nie należy obiecywać sobie niczego dobrego. Nie mamy tu bowiem do czynienia z żadnym nawróceniem; już prędzej chodzi o rozbudzoną przez premierostwo ambicję, czy raczej przerośnięte ego. Jeśli chodzi o samą działalność polityczną i sposób jej prowadzenia, u bankstera Pinokia zmiany nie zajdą.

Wszystkie jego działania będą, jak dotychczas, bazowały na bezczelnych kłamstwach. Już zresztą zaczął łgać, chociażby w chwili, gdy włożył koszulkę z napisem: WSPIERAM KOBIETY; tymczasem to w okresie, gdy był premierem, zaostrzono zalegalizowane bezprawie antyaborcyjne, to w tamtym czasie PiS-owska policja stosowała brutalną przemoc wobec manifestantek. Dalej, zaczął już składać obietnice wyborcze, w tym dotyczące środków przyznawanych na nowo narodzone dzieci – rzecz jasna, słowa prawdy w tym nie ma.

Morawiecki łże, ponieważ jest prawicowcem, a prawicowa propaganda docelowo oparta jest na łgarstwie, zakłamywaniu rzeczywistości, celem oczywiście realizowania interesów klas pasożytniczo-wyzyskujących. Kolejnym powodem jest oczywiście chęć pozyskania elektoratu; wydaje się, że Pinokio będzie celował częściowo w wyborców KO, a częściowo w wyznawców Konfederacji (obu), i z tej właśnie przyczyny próbuje odciąć się od PiS-owskiego okresu swej obmierzłej kariery.

A jest to politykier pełen energii, toteż spodziewać się należy w najbliższym czasie prawdziwego zalewu łgarstw…

Co najgorsze, będą tacy, którzy się na to nabiorą.

Aby bronić się przez owym załganym przekazem, pamiętać należy, że bankster Pinokio to zdrajca, syn zdrajcy i przez długi czas marionetka zdrajcy. Nie zapominać, co robił, gdy był premierem. Ani o tym, że wszelkie jego działania nakierowane są za realizację antyspołecznych interesów klas pasożytniczo-wyzyskujących.

Po prostu, nie dajmy się oszukać.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Kapitalistyczni esesmani

Odbieranie dobrego

Udział w ludobójstwie