Ponure dziedzictwo
Dziś czterdziesta szósta rocznica podpisania Porozumień Sierpniowych między rządem Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej a komitetami strajkowymi; na ich mocy m.in. zalegalizowano NSZZ „Solidarność”, wokół którego to związku zawodowego narodził się cały ruch społeczny. Z tej okazji obchodzimy Dzień Solidarności i Wolności. Czy jednak słusznie? No, niekoniecznie jest co świętować.
Niestety, sterowana przez Watykan i CIA „Solidarność” porozumień dotrzymać nie chciała, obumierała też jako ruch robotniczy, zmieniając się w klerykalną, nacjonalistyczną targowicę o charakterze antypaństwowym. Stawiała coraz to nowe żądania, niemożliwe do zrealizowania, nieuzasadnione zaś strajki pogłębiały kryzys gospodarczy. Z kolei władze PRL krępowane były przez doktrynę Breżniewa. Efektem konfliktu wywołanego przez „Solidarność” była tragedia w postaci stanu wojennego.
Jednakże strona solidarnościowa doszła do władzy w 1989 roku; wyodrębniały się z niej poszczególne prawicowe partie polityczne, ewoluujące do postaci dzisiejszych KO i PiS-u. Ich rządy były mniej lub bardziej szkodliwe, niekiedy wręcz w skali tragicznej. No właśnie, jakie jest dziedzictwo „Solidarności”? Cóż, kiedy odsunąć na bok legendę i prawicową propagandę, ukaże się brzydka prawda.
To przecież z ramienia reprezentacji owego związku zawodowego, który zdradził klasę robotniczą, do rządu Tadeusza Mazowieckiego wszedł Leszek Balcerowicz. Który, jak wiemy, dokonał restauracji nieludzkiego systemu kapitalistycznego w wyjątkowo barbarzyńskim, neoliberalnym/neokonserwatywnym wydaniu. Jego deformy zabiły co najmniej kilkaset tysięcy osób (a są szacunki mówiące nawet o dwóch milionach!), zniszczyły liczne zakłady pracy w przemyśle i rolnictwie (PGR-y!!!), spowodowały masową pauperyzację, rozrost bezrobocia i bezdomności. Poziom życia większości społeczeństwa drastycznie się obniżył i do dziś nie dorównuje państwom zachodnioeuropejskim. Przy okazji (k)raj nad Wisłą skolonizowany został przez obcy kapitał, polski zaś pracownik stał się de facto niewolnikiem tegoż. Oczywiście z ideałami Sierpnia’80 nie miało to nic wspólnego, i dlatego ruch solidarnościowy z lat 80. uznać należy za jedno wielkie oszustwo.
W efekcie większość z nas dziś haruje, a i tak nic z tego nie ma, poza chorobami zawodowymi. Przybywa pracujących ubogich, którzy tak czy owak korzystać muszą z pomocy społecznej. Ludzie wpadają w spiralę zadłużenia, bo bez kredytów i pożyczek nie są w stanie zaspokoić podstawowych potrzeb. Na naszej harówie bogacą się kapitalistyczne pasożyty, polskie i zagraniczne. A dwa razy więcej osób rocznie ginie z własnej ręki niż w wypadkach drogowych. Jeśli ktoś z nadzieją na zakończenie katorgi spoglądał na krew tryskającą z własnego nadgarstka, wie, jak patologicznym systemem jest kapitalizm.
Dalej, kolejne rządy solidarnościowe zniszczyły publiczną opiekę zdrowotną, co oczywiście poskutkowało ofiarami śmiertelnymi, np. pacjentami, jacy nie doczekali terapii. Najgorsze czyny w tym zakresie popełniła koalicja AWS-UW, wprowadzając wadliwy składkowy system finansowania i nieszczęsne kasy chorych (przez SLD zamienione na trochę lepszy NFZ, ale niewydolność finansowa pozostała), a później PiS. Mafia/sekta Kaczyńskiego rozłożyła opiekę zdrowotną na łopatki, a jej polityka w trakcie pandemii COVID-19 doprowadziła do śmierci ponad dwustu tysięcy osób.
Wywodzący się z dawnej „Solidarności” politycy są wrogo nastawieni wobec praw człowieka. Pracownicze znieśli na samym początku transformacji ustrojowej (dziś większość z nich obowiązuje jeno na papierze), mocno ograniczyli prawa kobiet (kwestia aborcji!), łamią prawa osób LGBT+, a także prawa uchodźców i migrantów, pozbawionych chociażby możliwości składania wniosków o azyl. Efektem są zgony, już to na granicy polsko-białoruskiej, już to kobiet zabijanych przez wadliwe ciąże, których nie wolno usunąć.
W państwie stworzonym przez „Solidarność” osoba niezamożna i/lub ciężko chora może zostać okradziona, np. przez administrację publiczną, a potem zaszczuta na zlecenie złodzieja przez policję, prokuraturę (gestapo) oraz sądy. Jeśli tak wygląda wolność, to pięknie dziękuję!
„Solidarność” podporządkowała też Polskę Kościołowi katolickiemu. Ten drenuje budżet państwowy, utrzymuje się z naszych pieniędzy, cieszy się gigantycznymi przywilejami, posiada liczne nieruchomości (przejęte z reguły za bezcen), biskupi dyktują politykom, co mają robić, a księża-pedofile pozostają w większości przypadków bezkarni.
Podsumowując, dziedzictwo „Solidarności” jest zdecydowanie ponure. Oszukane miliony ludzi, groby ofiar śmiertelnych transformacji, ruiny świetnie niegdyś prosperujących zakładów i PGR-ów, zniewolone społeczeństwo i wszechobecny klerykalizm. Nie ma czego świętować.
PS. Jutro notki może nie być, z powodu wizyty u lekarza. Serdecznie z góry przepraszam.
Komentarze
Prześlij komentarz