Upał i beton

Nadmiernie wysokie temperatury, stanowiące skutek wywołanej przez kapitalistów i kapitalizm katastrofy klimatycznej, są niebezpieczne nie tylko dla gospodarki i energetyki (o czym pisałem wczoraj), ale PRZEDE WSZYSTKIM dla zdrowia i życia ludzi oraz zwierząt. Bardzo łatwo można dostać udaru słonecznego, zemdleć, aktywność fizyczna grozi przegraniem ciała (podczas wysiłku generowane jest ciepło), osoby z problemami układu krążenia są w szczególnie trudnej sytuacji… Dlatego zdecydowanie warto słuchać rad specjalistów, zamieszczanych chociażby w mediach.

To, że upały są tak mocno odczuwalne i niebezpieczne, stanowi winę nie tylko kapitalistów, jacy doprowadzili do katastrofy klimatycznej, lecz także polityków, głównie tych ze szczebla lokalnego, czyli samorządowców. Oni to bowiem odpowiadają za powszechną betonozę. Nie tylko przecież w dużych miastach, ale nawet w małych miejscowościach terenów zielonych jest coraz mniej, wszelkie za to rynki, place (nie tylko te przed sklepami czy centrami handlowymi!) i inne tego typu miejsca są masowo brukowane, asfaltowane czy betonowane. A bruk, asfalt czy beton migiem się nagrzewają.

Efekt jest taki, że w upalny letni dzień w miejscach takich nie da się wytrzymać. Skwar zalewa człowieka zarówno od góry, jak i od dołu. Rozpalone podłoże oczywiście oddaje gorąco, jeszcze zwiększając temperaturę powietrza, czyli potęgując upał… a na dłuższą metę dokładając swoje cegły do katastrofy klimatycznej. Przebywanie na zabetonowanym terenie staje się latem tym bardziej niebezpieczne, szkodliwe dla zdrowia i najzwyczajniej w świecie niekomfortowe. Zwłaszcza, że proces betonowania, brukowania i asfaltowania w dziewięćdziesięciu dziewięciu przypadkach na sto łączy się z likwidowaniem zieleni, która nie tylko jest estetyczna, ale też oczyszcza powietrze, gromadzi wilgoć (zmniejsza suszę) i pomaga redukować wysokie temperatury. Do tego dochodzi jeszcze strzyżenie trawników przy samej ziemi, ale to oddzielny problem, który tez już kiedyś poruszałem.

Rzecz jasna, betonoza rodzi problemy nie tylko podczas upałów. Kiedy przyjdą intensywne opady deszczu – a w wyniku katastrofy klimatycznej burze i ulewy zyskują na sile – woda nie ma w co wsiąknąć, żadna zaś kanalizacja nie jest w stanie jej szybko odprowadzić. Toteż im większe są zabrukowane, zabetonowane czy zaasfaltowane obszary, tym większa skala podtopień oraz powodzi.

Dlaczego zatem władze samorządowe stawiają na betonozę? Ano, z pazerności, ściśle zintegrowanej z głupotą. Bruk, beton czy asfalt taniej i przy nakładzie mniejszej pracy jest utrzymać niż trawnik, ogródek lub inny teren zielony. To znaczy, na krótka metę taniej, bo na dłuższą betonoza generuje koszta związane już to z intensyfikacją opieki medycznej nad ludźmi poszkodowanymi przez wysokie temperatury, już to z usuwaniem szkód spowodowanych przez podtopienia.

No, ale kto powiedział, że polski polityk to mądra istota…?

A katastrofa klimatyczna zatacza coraz szersze kręgi…

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Kapitalistyczni esesmani

Odbieranie dobrego

Udział w ludobójstwie