Wyspa i pasożyty

Istnienie miliarderów – oraz kapitalistów jako klasy społecznej – jest ogólnie szkodliwe. Nie dość, że gromadząc gigantyczne majątki, przyczyniają się do nędzy i głodu na całym świecie, to jeszcze niszczą środowisko naturalne. Ich koncerny prowadzą bowiem rabunkową, skrajnie nieracjonalną gospodarkę, zanieczyszczają powietrze (sami miliarderzy też to robią, tłukąc się po globie prywatnymi odrzutowcami), wodę i glebę. A także… No właśnie, tu przechodzimy do dzisiejszego tematu.

Ivanka Trump (pomiot lokatora Białego Domu, rzecz jasna) i jej mężulek, Jared Kushner, chcą zachachmęcić jedną z należących do Albanii wysp. I przekształcić ją w luksusowy kurort, oczywiście po to, aby kosić forsę na wywczasach innych kapitalistycznych pasożytów, co to nigdy się pracą nie skalali. Ich plany, jak wiadomo, zagrożą lokalnemu ekosystemowi, roślinom i zwierzętom. A jest to jedno z ostatnich dziewiczych miejsc w Europie i basenie Morza Śródziemnego, z unikalną biosferą. Jeśli więc parze miliarderów uda się zrealizować ohydne owe plany, straty dla środowiska będą niezmierzone. Dla ludzkości też.

Sam pomysł przekształcenia unikatowej wyspy w kurort dla obrzydliwie bogatych kapitalistycznych pasożytów wzbudził słuszne oburzenie świadomej ludności całego świata; vide różne petycje krążące po internecie. U Albańczyków zaś wywołał stuprocentowo zrozumiałą wściekłość. W państwie tym co chwilę odbywają się protesty, pod hasłami takimi jak: ALBANIA NIE JEST NA SPRZEDAŻ! Osoby obywatelskie nie akceptują – i mają całkowitą rację! – że ich rząd kupczy państwowym terytorium. Oby działania owe coś dały, oby wyspa ocalona została przed pasożytniczymi zakusami!

Cała ta sprawa pokazuje nie tylko szkodliwość kapitalistów, zwłaszcza tych najbogatszych, jako klasy społecznej, ale też ich optykę. Otóż, w kaprawych ich ślepiach dosłownie wszystko można sprzedać bądź kupić; przekonanie takie wpajane mają od najwcześniejszych lat biologicznej egzystencji, nic przeto dziwnego, że są nim przesiąknięci i nie dostrzegają innych aspektów rzeczywistości. Dla kapitalisty zatem cenny przyrodniczo obszar – może być to wyspa, las, step czy cokolwiek innego – nie jest wcale unikalną wartością samą w sobie, lecz towarem, jaki należy spieniężyć, czy to poprzez eksploatację tamtejszych zasobów, czy to poprzez przekształcenie go w jakieś przedsiębiorstwo, np. kurort. Prywatny właściciel środków produkcji bowiem, jeśli myśli o czymkolwiek, to wyłącznie o pieniądzach… GIGANTYCZNYCH pieniądzach.

Zresztą, to nie pierwszy taki przypadek wśród Trumpów. Starzec, co leżem swym uczynił Biały Dom, też chciał przecież kupić Grenlandię (po to, aby amerykańskie koncerny wydobywcze mogły położył łapska na tamtejszych złożach), kiedy zaś Dania nie zgodziła się na sprzedaż, groził wręcz wojną; na szczęście na groźbach i wygłaszaniu idiotyzmów się skończyło.

Wracając do albańskiej wyspy, sprawa z nią nabrała (i dobrze!) ogólnoświatowego rozgłosu ze względu na personalia zaangażowanych w nią pasożytów. Ale nie oszukujmy się, w większości państw kapitaliści bezkarnie, nierzadko po cichu niszczą cenne przyrodniczo obszary, posługując się z reguły decyzjami władz czy to państwowych, czy to lokalnych. Wiele takich sytuacji dzieje się przecież w Polsce. Lasy wycinane są pod pałace burżujów, unikatowe tereny zostają zabetonowane pod szemrane, bywa, że nieracjonalne inwestycje…

Cóż, jedynym sposobem, by zapobiec tej pladze i ocalić to, co zostało z naszej planety, jest likwidacja skrajnie nieracjonalnej, rabunkowej gospodarki kapitalistycznej i zastąpienie jej opartym na racjonalności i zrównoważonym rozwoju systemem socjalistycznym.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Kapitalistyczni esesmani

Odbieranie dobrego

Krócej, zdrowiej, wydajniej