Lewicy plan dla zdrowia

Polski system publicznej opieki zdrowotnej, jak wiemy, przeżywa kryzys. Nie od wczoraj, ma się rozumieć, ale w ostatnich miesiącach i tygodniach sytuacja mocno się pogorszyła. W budżecie Narodowego Funduszu Zdrowia jest potężny deficyt, przez co brakuje środków na działalność konkretnych placówek zdrowotnych, szpitale ograniczają przyjęcia i przekładają terapie; niedawno o tym pisałem. Zrobiło się tak poważnie, że politycy, w tym ci z koalicji rządzącej, pochylili się nad kwestią ową ponurą i zaczęli proponować rozwiązania. Niektóre – jak obniżenie składki zdrowotnej, o czym wspominałem w jednej z niedawnych notek – skrajnie durne i szkodliwe. Na szczęście, swój pomysł na ratowanie publicznej opieki zdrowotnej przedstawiła wczoraj Lewica. Na szczęście, bo jest on dobry i merytoryczny.

Plan ów przewiduje przede wszystkim likwidację największego obciążenia dla systemu, czyli składki zdrowotnej. Jak wiemy – też często o tym piszę – składowy model finansowania jest drogi i niewydolny, czego skutki odczuwa zarówno personel medyczny, jak też, zwłaszcza, pacjenci. Toteż Lewica postuluje zniesienie składki i zastąpienie jej podatkiem na zdrowie, takim, jaki funkcjonuje w wielu państwach zachodnioeuropejskich. Miałby on wynosić 12 proc., przy czym byłaby kwota wolna w wysokości 30 tys. zł. Najmniej zamożnym osobom przysługiwałaby ulga, natomiast podstawa opodatkowania byłaby taka sama, co w PIT, dzięki czemu całość byłaby o wiele prostsza niż obecne rozwiązanie. Taki model spowodowałby, że do systemu wpłynie więcej pieniędzy – kapitaliści, zwłaszcza najbogatsi, odprowadzaliby wyższe kwoty bezpośrednio na ochronę zdrowia, nie mogliby się migać od płacenia podatku, jak migają się od płacenia składek, nie przerzuciliby go też na pracowników, np. stosując umowy śmieciowe czy wymuszone samozatrudnienie. Z kolei mniej zamożne osoby tylko by zaoszczędziły, wedle wyliczeń Lewicy, od 100 do 200 zł miesięcznie. Małym i średnim przedsiębiorcom spadłyby koszta pracy. Czyli byłoby nie tylko wydajniej, ale i sprawiedliwiej.

Dalej, wprowadzony miałby być podatek tłuszczowy (analogiczny do istniejącego obecnie cukrowego), którym obłożone byłyby produkty zawierające duże ilości tłuszczu. Pozyskane z niego środki szłyby na ochronę zdrowia, nadto miałby on motywować osoby obywatelskie do podejmowania świadomych wyborów zdrowszej żywności, dzięki czemu byłoby mniej schorzeń, a zatem spadłyby ogólne koszta leczenia.

Byłyby też zmiany w akcyzie na alkohol, a konkretnie w tym, na co miałaby być przeznaczona. Lewica proponuje otóż, aby 80 proc. pozyskiwanych z niej pieniędzy zasilało właśnie system publicznej opieki zdrowotnej.

Oprócz tego, wydatki budżetowe na ochronę zdrowia miałyby w ciągu najbliżej dekady wzrosnąć do 9 proc. PKB, czyli zbliżyć się do średniej unijnej.

Jak to wszystko ocenić? Cóż, o podatku tłuszczowym zdania w sumie nie mam, całą jednak resztę muszę pochwalić. Wprowadzony przez solidaruchów model składkowy finansowania publicznej opieki zdrowotnej najzwyczajniej w świecie się nie sprawdza; wręcz pogrąża cały system w coraz głębszym kryzysie. Im szybciej od niego odejdziemy na rzecz znacznie bardziej wydajnego modelu podatkowego, tym lepiej. Oczywiście, idealnego systemu nie ma, polityka zdrowotna w skali społeczeństwa jest zbyt skomplikowaną materią, by dało się stworzyć stuprocentowo skuteczne rozwiązania. Ale model podatkowy dobrze funkcjonuje chociażby w Wielkiej Brytanii czy w państwach skandynawskich. W Polsce też jak najbardziej mógłby.

Rzecz jasna, samo pozyskiwanie środków to jedno, jeszcze zaś ważniejsze jest ich wydatkowanie. To również należałoby zmodyfikować. Obecnie – co przyczynia się do zmniejszenia wydolności systemu – płaci się raczej za leczenie, a nie wyleczenie pacjenta, podczas gdy powinno być odwrotnie.

Czy pomysł Lewicy uzyska poparcie reszty koalicjantów i zaczną się nad nim poważne prace, a jeśli tak, to jaki będzie ostateczny kształt projektu, oczywiście czas pokaże. Na razie słuszne postulaty zostały dopiero ogłoszone.

Niestety, obawiam się, że solidaruchy – rządowe i PiS-owskie – PSL-owcy oraz faszyści będą dążyli raczej do rozwalenia obecnego systemu, aby opchnąć opiekę zdrowotną kapitalistom i nachapać się na prywatyzacji… Prawicy nie można ufać, jej działania zawsze bowiem są antyspołeczne.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Kapitalistyczni esesmani

Usiłują mnie zabić

Klasowy rozjazd w rządzie