Igły w cukierku
Szczerze przyznam, że nie chce mi się pisać o cyrku pod Trybunałem Konstytucyjnym. Pasuje on bardziej do republiki bananowej niż do poważnego państwa; no, ale to typowe dla klerykalnej prawicy postsolidarnościowej. Szkoda tylko, że Razem zdaje się angażować w to dziadostwo po stronie PiS-u i Alfonsa (sic!). Pojawiła się wprawdzie szansa, że TK będzie normalnie funkcjonującym sądem konstytucyjnym, takim, jakim być powinien, ale pytanie, co z tego ostatecznie wyjdzie.
Lepiej więc zajmijmy się czymś, o czym mówi się mniej, a co, moim zdaniem, jest ważne. Choć zdecydowanie negatywne.
Oto przeglądając portale społecznościowe, łatwo natknąć się można na informacje – w tym opatrzone zdjęciami – o szpikowaniu cukierków na Halloween igłami, szpilkami tudzież ogólnie ostrymi metalowymi przedmiotami. Tak „zaopatrzone” słodycze autentycznie dawano dzieciom!
Rzecz jasna, to generowanie zagrożenia dla zdrowia i życia. Sprawcy, jeśli zostaną wykryci, powinni ponieść odpowiedzialność karną; z drugiej strony, w tym kraju, gdzie mendy raczej sprzyjają przestępcom, zamiast z nimi walczyć, różnie może z tym być. No i mamy tu do czynienia z czystym zwyrodnieniem. Trzeba naprawdę mieć źle w głowie, wykazywać jakieś sadystyczne odruchy, żeby podawać dziecku cukierka z igłą, szpilką lub czymś podobnym. Jeśli nie popierasz Halloween (nie ma przecież obowiązku popierać), nie dawaj nikomu słodyczy, i tyle.
Warto się wszelako zastanowić, skąd to się wzięło. Ano, przypuszczam, iż jest to efekt wieloletniego szczucia. Jak pisałem w ostatniej notce, Kościół katolicki wraz z prawicą (głównie skrajną, w tym oczywiście PiS-owską) od lat zwalcza Halloween w Polsce. Czasami, aczkolwiek sporadycznie, czyni to poprzez merytoryczną krytykę lub kreując alternatywne rozwiązania, takie jak pochody Holly Wins (Święty Zwycięża). Niestety, znacznie częściej jest to zwyczajne szczucie. Opowiadanie chociażby bredni o szatanie i jego kulcie, co czyni z bawiących się dzieci i młodzieży satanistów, uważanych przez ludzi poddanych katolicko-prawicowemu praniu mózgów za wielkie zagrożenie. Propaganda taka trafia przede wszystkim do osób, które o Halloween wiedzą niewiele, za to podatne są na treści sączone przez Kościół katolicki. Zarazem ich mózgi naładowane pozostają skrajnie prawicową, nacjonalistyczną ideologią… a przecież Halloween to nie jest polskie święto (wywodzi się z Irlandii, Szkocji i Anglii, a w obecnej, rozrywkowej i skomercjalizowanej formie przyszło do nas z USA). No to mamy gotowy cel do nienawidzenia.
Niewiele zatem trzeba, aby ktoś z umysłem zatrutym przez Kościół i prawicę postanowił „zniechęcić” młodych ludzi do halloweenowych zabaw poprzez częstowanie ich cukierkami naszpikowanymi ostrymi przedmiotami. Do osobnika takiego nie dociera, że można w ten sposób spowodować poważne obrażanie, lub nawet doprowadzić do śmierci.
I to jest dosłownie szatańskie zachowanie…
Niestety, zarówno liczni przedstawiciele kleru katolickiego, jak też PiS-owcy wraz z resztą prawactwa są prawdziwymi mistrzami w zarażaniu ludzi nienawiścią. Oczywiście dotyczy to nie tylko Halloween i związanych z nim dziecięcych zabaw. Od wyznawcy PiS-u i katolika w jednej osobie bez problemu usłyszeć można, że „na Paradę Równości nasłałby kiboli”, „gdyby Trzaskowski wygrał wybory prezydenckie, pedały opanowałyby Polskę” (obie wypowiedzi autentyczne; pochodzą zresztą od jednej i tej samej osoby, z jednej tylko rozmowy), nie wspominając o treściach rasistowskich, ksenofobicznych. Człowiek z tak wypranym mózgiem, naładowany przez księży i politykierów negatywnymi emocjami, z łatwością może skrzywdzić bliźniego, w tym dziecko, i jeszcze będzie „myślał”, że dobrze robi.
Krótko mówiąc, za szpikowanie cukierków na Halloween igłami i innymi ostrymi przedmiotami główną, jakkolwiek pośrednią odpowiedzialność ponosi Kościół katolicki, wraz z PiS-em i innymi ugrupowaniami skrajnie prawicowymi.
PS. Jutro notki nie będzie, mam bowiem ważną sprawę do załatwienia. Serdecznie z góry przepraszam.
Komentarze
Prześlij komentarz