Zbyt zimno w pracy

Pracownicy jednej z działających w Polsce sieci handlowych podnieśli alarm. Okazuje się bowiem, że tej zimy (a nie zdziwiłbym się, gdyby był to kolejny taki rok z rzędu) pracują w fatalnych, szkodliwych dla zdrowia warunkach termicznych. Temperatura w pomieszczeniach, gdzie przebywają, wykonując swe obowiązki, nie przekracza kilku stopni powyżej zera. Innymi słowy, marzną. Toteż zaprotestowali, jak najbardziej słusznie.

Uzyskali wsparcie organizacji społecznych i polityków partii Razem, z Adrianem Zandbergiem na czele. Z kolei ministra pracy, Agnieszka Dziemianowicz-Bąk z Lewicy, przypomniała, iż jeśli pracodawca nie zapewnia odpowiednich – to znaczy nieszkodliwych dla zdrowia i życia – warunków, pracownicy mają PEŁNE PRAWO odmówić wykonywania swoich obowiązków. Zobaczymy, jak się sprawy potoczną; chodzi o to, aby trochę dogrzać.

Sprawa, wbrew pozorom, nie jest banalna, wychłodzenie bowiem grozi nawet śmiercią, o czym przekonały się niedawno cztery osoby w Łodzi (pisałem o tym notkę). Poza tym, w pracy musi być najzwyczajniej w świecie tak bezpiecznie, jak to tylko możliwe.

Obowiązek zapewnienia odpowiednich warunków w zakładzie spoczywa na pracodawcy, czyli kapitaliście; pracownicy z kolei obowiązani są przestrzegać przepisów BHP. W praktyce kapitaliści różnie, bardzo różnie do tego podchodzą.

Często olewają bezpieczeństwo i higienę pracy, każąc załodze zasuwać bez oglądania się na własne zdrowie i życie. Nieważne, że czas pracy i normy są wielokrotnie przekroczone. Nieważne, że nie ma odpowiednich strojów ochronnych ani artykułów BHP, chroniących na przykład przed szkodliwymi substancjami, skutkami upadku z dużej wysokości czy cegłami, jakie mogą spaść na głowę. Nieważne, że jest zbyt gorąco lub zbyt zimno. I tak dalej.

Z czego to wynika? Ano, oczywiście z chciwości. Kapitalista ze swej natury jest istotą pazerną, a system kapitalistyczny bazuje na zasadzie maksymalizacji zysków. Ta zaś nie tylko nakazuje sprzedawać wytworzone dobra po jak najwyższych cenach, ale też oszczędzać, na czym się da – przede wszystkim na wynagrodzeniach pracowników (siła robocza musi wszak być możliwie najtańsza, najlepiej darmowa) oraz właśnie na warunkach pracy. Czyli między innymi na przestrzeganiu BHP. Czy na zapewnieniu w miejscu pracy odpowiednich temperatur.

Ktoś więc najwyraźniej uznał, że stosowne ogrzanie sklepów rzeczonej sieci byłoby „zbyt drogie”. A zdrowie i bezpieczeństwo pracowników? Nie liczą się; proletariat może sobie zamarzać, byleby udziałowcy mieli większe zyski.

Oczywiście trudno przypuszczać, żeby ta konkretna firma stanowiła wyjątek. Naginanie i nieprzestrzeganie przepisów BHP czy niedbanie o odpowiednie warunki pracy z oszczędności są raczej normą w dzikim kapitalizmie…

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Kapitalistyczni esesmani

Usiłują mnie zabić

Klasowy rozjazd w rządzie