Płać, spekulancie!
Parlamentarna Lewica ma nowy, bardzo fajny pomysł. Jest nim podatek od biznesu mieszkaniowego.
Projekt stosownej ustawy zakłada, że płaciliby go posiadacze od trzech mieszkań w górę (mniej niż jeden procent polskiego społeczeństwa; osoby z jednym lub dwoma lokalami mieszkalnymi nie uiściłyby z tego tytułu ani grosza). Innymi słowy, opodatkowani zostaliby kapitaliści skupujący mieszkania (w tym właściciele bądź udziałowcy funduszów inwestycyjnych), po to, by na nich zarabiać. Wiecie, ci, co wynajmują lokale, zdzierając iście zbójeckie czynsze i inne opłaty. Często są to zwyczajne mafie, nasyłające na lokatorów, którzy wpadli w kłopoty finansowe, bandytów. A bywa, że w bandycki sposób najemców traktują… instytucje kościelne, bo i one mają swoje zasoby mieszkaniowe; osławionym przykładem jest poznańska kuria.
Projekt (o ile, ma się rozumieć, wejdzie w życie), ma się przełożyć na stabilizację cen mieszkań. Podatek ów poskutkowałby mianowicie przywiedzeniem do końca patologii, jaką jest licytowanie się o mały lokal, kawalerkę wliczając, z wielkim kapitałem, już to należącym do pojedynczego flippera, już to do międzynarodowego funduszu inwestycyjnego (o kurii nie wspominając). Wystąpiłyby też pozytywne skutki dla gospodarki. Otóż teraz, gdy takiego podatku nie ma, kapitał zamrożony jest w mieszkaniach znajdujących się w chciwych łapach kapitaluchów. Po opodatkowaniu biznesu mieszkaniowego, pieniądze trafiłyby do realnej gospodarki; mogłyby chociażby zostać zainwestowane w nowe technologie czy innowacje, co pomogłoby stworzyć miejsca pracy – a te będą na wagę złota, bo kapitalizm popada w kolejny kryzys i bezrobocie rośnie. Danina owa byłaby też rozwiązaniem jak najbardziej sprawiedliwym – silniej obciążyłaby najbogatszych burżujów, przyczyniając się do redukcji nierówności społecznych.
Ogólnie rzecz biorąc, Lewica przyjęła stuprocentowo słuszne założenie, iż lokale mieszkalne służyć mają do mieszkania właśnie, a nie do budowania portfeli inwestycyjnych przez wielkie fundusze i spekulantów (kapitaluchów, flipperów).
Rzecz jasna, wprowadzenie podatku od biznesu mieszkaniowego, proponowanego przez Lewicę, całkowicie, z serca popieram. To rażąco niesprawiedliwie, że kapitaliści żerujący na ludzkiej potrzebie – a zarazem prawie człowieka – dachu nad głową, nie płacą od tego podatku. Zwłaszcza, że robią ogromne pieniądze często tanim kosztem; wiele lokali przejętych zostało praktycznie za bezcen, w procesie dzikiej reprywatyzacji, inne kupowane są od właścicieli (nierzadko są to osoby, które muszą pilnie mieszkanie sprzedać) po zaniżonych cenach. No i siedzi sobie taki flipper czy inny spekulant, licząc pieniądze i odprowadzając od zysku minimalną jeno daninę – zwykły podatek od nieruchomości, jak gdyby w swoich lokalach mieszkał, nie zaś zarabiał na nich – podczas gdy taki na przykład właściciel sklepiku spożywczego czy salonu fryzjerskiego musi sporo do państwowego skarbca odprowadzić (a on faktycznie pracuje).
Przy czym mowa tu o tych flipperach/spekulantach, co na lokatorów nie nasyłają bandziorów; tymi, którzy nasyłają, winna zająć się policja, ale z reguły się nie zajmuje, ponieważ organa państwa polskiego sprzyjają kryminalistom, karzą natomiast ich ofiary.
Zaznaczyć tu trzeba, że nawet ci niemafijni kapitaliści mieszkaniowi przyczyniają się do kryzysu na tym rynku. Narzucają bowiem ceny tak wysokie, iż na wynajem lokalu ludzi – zwłaszcza młodych, którzy dachu nad głową potrzebują najbardziej – po prostu nie stać. Sytuacja materialna znacznej części polskiego społeczeństwa pogarsza się więc drastycznie, bo garstka nakupiła mieszkań i pasie się na nich. Także i z tej przyczyny podatek proponowany przez Lewicę uważam za dobre rozwiązanie.
Lewica, dodajmy, na tym nie poprzestaje. Inny jej program, czyli budowa tanich lokali na wynajem, wszedł już w fazę realizacji; w niektórych miastach mieszkania takie budowane są od pewnego już czasu, w innych budowa właśnie rusza.
Czy podatek od biznesu mieszkaniowego wejdzie w życie? Trudno powiedzieć, ale poczucie realizmu skłania raczej do pesymizmu. Wszak Sejm i Senat zdominowane są przez prawicę, tak rządową, jak też niby-opozycyjną. A prawica, jak wiadomo, jest na pasku wielkiego kapitału, w tym flipperów, spekulantów mieszkaniowych. Raczej więc nie pozwoli naruszyć ich interesów… Do tej pory ze spekulacyjną patologią nie robiła wszak nic…
Cóż, pożyjemy, zobaczymy. Tak czy owak dobrze, że Lewica proponuje tego typu korzystne rozwiązania.
Komentarze
Prześlij komentarz