Stosunek do strasznej zbrodni

Zaledwie kilka dni temu, 25 marca 2026 roku Zgromadzenie Ogólne ONZ przyjęło bardzo ważną rezolucję, uznająca handel niewolnikami afrykańskimi za „najpoważniejszą zbrodnię przeciwko ludzkości” i wzywającą do sprawiedliwości reparacyjnej dla ofiar i ich potomków – czyli do wypłacania odszkodowań po prostu.

Cóż, słusznie. Przez setki lat miliony ludzi przemocą wyrwano z domów i wywieziono do obu Ameryk, Europy, a także (w dalece mniejszym stopniu) europejskich kolonii w Azji. Łączna liczba ofiar śmiertelnych to dziesiątki milionów osób, dalsze setki milionów miały nieodwracalnie zniszczone życie. Do tego dochodziła niewolnicza praca w skrajnie niebezpiecznych warunkach wszędzie tam, gdzie biały człowiek dotarł i zakładał swe kolonie. Afrykańczycy harowali więc i umierali nie tylko na innych kontynentach, ale i niby u siebie; niby, bowiem Afryka podbita została przez białasów. Kolonializm i niewolnictwo teoretycznie dobiegły końca między drugą połową XIX wieku (wojna secesyjna), a drugą połową XX stulecia (dekolonizacja Afryki i Azji); w praktyce wszelako trwają to nadal pod postacią neokolonializmu, czyli gospodarczego podporządkowania państw afrykańskich (i nie tylko!) dawnym europejskim metropoliom, oraz nieformalnego niewolnictwa, określanego jako modern slavery (nowoczesne niewolnictwo). Fakt więc pozostaje faktem – to największa zbrodnia przeciwko ludzkości, nie tylko ze względu na samą liczbę ofiar śmiertelnych. A odszkodowania należą się słusznie.

Rezolucję ową, zgłoszoną przez rząd Ghany, poparło całe Globalne Południe (Afryka, Ameryka Południowa – poza Argentyną, o czym za chwilę – i większość Azji), Rosja oraz Chiny. Europa, Polskę wliczając, wstrzymała się od głosu. USA, Izrael i Argentyna były przeciwko. Wszystkiemu temu trudno się dziwić; zajmiemy się głosami przeciw i wstrzymującymi się.

Stany Zjednoczone były głównym beneficjentem handlu niewolnikami, i to zanim jeszcze powstały jako niepodległe państwo; gospodarka północnoamerykańskich kolonii brytyjskich i późniejszych suwerennych USA wyrosła wszak na harówie przemocą przywiezionych z Afryki niewolników, głównie w rolniczych stanach południowych. Po formalnym zniesieniu niewolnictwa tak czy owak istniała jeszcze długo brutalna segregacja rasowa, a chociaż w końcu i ją zniesiono, to sytuacja osób czarnoskórych (Afroamerykanów) wciąż jego gorsza niż białych, czy to ekonomicznie, czy to dlatego, że mendy (niezależnie od swojego koloru skóry) częściej ich właśnie traktują jako tarcze strzeleckie. Nic więc dziwnego, że USA boją się wypłaty odszkodowań, jaka rozłożyłaby ich (szybko słabnącą) gospodarkę na łopatki. Co ciekawe, a zarazem wstrętne, uzasadnienie głosu przeciwko rezolucji brzmiało tak, że przecież niewolnictwo było swego czasu legalne, więc trudno mówić o zbrodni przeciw ludzkości. Cóż, Holocaust w prawie III Rzeszy też był w pełni legalny, co wszelako nie czyni go mniej zbrodniczym. Ale czego innego spodziewać się po skrajnej prawicy, jaka rządzi w Waszyngtonie?

Nieco podobnie sprawa wygląda w przypadku Argentyny. Kraj ten, również rządzony obecnie przez skrajną prawicę (prezydenta ma jeszcze głupszego niż Trump, w co trudno uwierzyć, ale to fakt!), jest w zasadzie jedynym białym państwem w Ameryce Łacińskiej (pozostałe zamieszkane są przez potomków rdzennych mieszkańców, afrykańskich niewolników i tylko nielicznych europejskich kolonizatorów), utworzonym przez emigrantów z Europy.

A Izrael… Jak wiemy, sam w sobie stanowi on ostatni wypust europejskiego (głównie brytyjskiego, jakkolwiek początkowo budowany był ociekającymi palestyńską krwią rękoma Polaków i Ukraińców) kolonializmu. I zachowuje się jak typowe mocarstwo kolonialne. Od 1948 podbija i okupuje terytoria palestyńskie, a ostatnio wyciąga łapy po cały bez mała Bliski Wschód, rabunkowo eksploatuje podbite i skolonizowane ziemie, mordując na potęgę ich rdzennych mieszkańców, ograniczając ich prawa, terroryzując… Społeczeństwo izraelskie to niemal w całości kolonizatorzy (judaistycznych potomków Żydów, którzy osiedlili się w Palestynie przed 1948 rokiem lub żyli tam od zawsze, jest naprawdę niewielu; potomkami biblijnych Żydów, jakkolwiek zarabizowanymi, są Palestyńczycy), sprowadzeni z Europy, USA, byłego ZSRR, a nawet Afryki, którzy przyjęli żydowską tożsamość – być może tylko pozornie – rabują ziemię Palestyńczykom i mordują ich na potęgę. Nic dziwnego, że TAKIE państwo sprzeciwiło się rezolucji potępiającej dokładnie tego typu działania.

A Europa… No właśnie, też nic zaskakującego, że nastąpiło wstrzymanie się od głosu. Przecież to większość państw zachodnioeuropejskich – głównie Wielka Brytania, Francja, Niemcy i Belgia – kolonizowały Afrykę, masowo eksploatowały jej ziemie, handlowały jej mieszkańcami i eksterminowały ich masowo (pierwsze niemieckie ludobójstwo popełnione zostało właśnie w koloniach, na przełomie XIX i XX wieku). Był to jeden z filarów europejskiego kapitalizmu. A w zasadzie jest dalej, bo przecież neokolonializm ma się świetnie. Zatem kraje zachodnioeuropejskie w największym stopniu obawiają się wypłaty odszkodowań. A że Afrykanie upomną się o nie, wydaje się pewne (i słusznie).

Dlaczego jednak Polska wstrzymała się od głosu, skoro kolonii w Afryce nigdy nie miała (owszem, w Dwudziestoleciu Międzywojennym były mrzonki o Madagaskarze, ale na mrzonkach się, na szczęście, skończyło)? Ano, dlatego, że przeciwko były USA, toteż polska delegacja nie mogłaby wprost poprzeć czegoś, przeciw czemu byli jej zaoceaniczni zwierzchnicy; solidaruchy to nie Włodzimierz Czarzasty. Dwa, że… no właśnie, niewolnictwo stanowi integralną część również naszej historii, tyle, że nie afrykańskie. Mowa oczywiście o pańszczyźnie – chłopi, stanowiący dziewięćdziesiąt procent polskiego społeczeństwa, pozostawali własnością panów (magnatów, szlachciców, kleru), musieli na nich za darmo harować, byli przywiązani do ziemi (nie mogli jej bez zgody właściciela opuszczać), mieli obowiązek pić wódkę produkowaną w folwarcznej gorzelni (przymus propinacyjny), za byle przewinienie byli okrutnie karani, zazwyczaj stu pięćdziesięcioma batami. Dopiero zaborcy (kolejno: Prusacy, Austriacy, na końcu Rosjanie) znieśli pańszczyznę, ofiarowując społeczeństwu polskiemu wolność formalną. Mało tego, wielu spośród potomków owych chłopów pańszczyźnianych, czyli niewolników, to dzisiejsi Ukraińcy i Białorusini; gdyby i tu wystąpiła kwestia odszkodowań…

No i nie oszukujmy się. Dzisiejszy polski kapitalizm jest nader dziki, a nieformalne niewolnictwo ma się świetnie. Mowa już to o bezpłatnych stażach (taka współczesna pańszczyzna, jedynie bez stu pięćdziesięciu batów), już to o lipnych agencjach zatrudnienia (niedawno o tym pisałem), już to o nadużywaniu umów śmieciowych.

Innymi słowy, w (k)raju nad Wisłą też z wolnością nie jest najlepiej, dlaczego zatem miałby on uznawać afrykańskie niewolnictwo za zbrodnię przeciw ludzkości…?

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Kapitalistyczni esesmani

Odbieranie dobrego

Usiłują mnie zabić