PiS i pasożyty
Trwają prace nad ustawą reformującą Państwową Inspekcję Pracy. Zyskać ma ona możliwość zamieniania umów cywilnoprawnych (śmieciowych) w umowy o pracę w sytuacji, gdy w firmie spełnione będą kryteria, w oparciu o które pracownik powinien być zatrudniony na etacie. Kapitalista będzie mógł się od takiej decyzji odwołać do sądu.
Projekt ustawy jest dziełem Lewicy, konkretnie ministry pracy, Agnieszki Dziemianowicz Bąk. Jeśli nie wejdzie w życie, nie tylko podtrzymana zostanie jedna z największych patologii polskiego rynku zatrudnienia, ale też przejdą nam koło nosa miliardy z Krajowego Planu Odbudowy. Ustawę tę próbował uwalić pan premier Donald Tusk; nic dziwnego, skoro nie raz ani nie dwa udowadniał, że jest pachołkiem klas pasożytniczo-wyzyskujących. I prawie mu się udało, ale chyba ktoś panu premierowi wytłumaczył, że bez walki ze śmieciówkami i fikcyjnym, wymuszonym samozatrudnieniem Polska straci unijne pieniądze, więc prace nad reformą PIP ruszyły na nowo. Podejrzewam, że pan Tusk, podobnie jak większość polityków KO, zgrzyta zębami, ale wczoraj ustawa przeszła przez Sejm i teraz trafi do Senatu. Jakie będą jej dalsze losy, zobaczymy.
Dobrze byłoby, gdyby weszła w życie, nie tylko z uwagi na środki z KPO. Wielokrotnie pisałem, jak szkodliwe są umowy śmieciowe oraz fikcyjne samozatrudnienie. Stanowią one polską plagę. Pozbawiają pracowników większości praw, powodują realną obniżkę wynagrodzeń (czyli rozrost biedy!!!), rent tudzież emerytur, przyczyniają się do wyniszczania zdrowia (nienormowany czas pracy!), rozwalają życie rodzinne, zmniejszają stabilność bytową… Są też szkodliwe dla budżetu, który rocznie z ich powodu traci miliardy złotych. Właśnie przez śmieciówki źle funkcjonuje ZUS, a także publiczna opieka zdrowotna, której chronicznie brakuje pieniędzy. Tracimy więc na nich WSZYSCY, nie tylko ci, co w oparciu o nie pracują.
A raczej nie tylko pracują, lecz są wyzyskiwani i eksploatowani przez złodziejskich, pasożytniczych kapitalistów. Którzy – o czym też niejednokrotnie wspominałem – stosują śmieciówki tudzież wymuszone fikcyjne samozatrudnienie, aby przerzucić na pracowników koszta pracy i swobodnie zmniejszać im wynagrodzenie, jak też zmuszać ich do harówy bez ograniczeń czasowych (w kapitalistycznej nowomowie określanej „elastycznością”).
Naturalnie, z patologią ową trzeba walczyć. Wzmocnienie kompetencji Państwowej Inspekcji Pracy w zakresie kontrolowania umów, na jakich zatrudnieni są pracownicy, z pewnością będzie dobrym krokiem w kierunku eliminacji śmieciówek i fikcyjnego samozatrudnienia. O ile uda się tę reformę przeprowadzić, rzecz jasna.
A ma ona swoich przeciwników, którymi są – jak należało się tego spodziewać – najzagorzalsi fanatycy kapitalistycznych pasożytów, ich bezwolne pachołki. Czyli skrajna prawica w postaci neonazistów z Konfederacji i Konfederacji Korony Polskiej (brauniści), a także klerofaszyści Bezprawia i Niesprawiedliwości.
Hitlerowcy programowo sprzeciwiają się jakimkolwiek państwowym ingerencjom w swobodę pasożytowania przez kapitalistów na pracownikach, toteż ich sprzeciw wobec reformy PIP jest czymś logicznym. Postępowaniu wszelako PiS-owców warto przyjrzeć się bliżej. Jej obecne działanie wynika bowiem nie tylko z chęci torpedowania wszystkiego, co robi koalicja rządowa.
Otóż, ta mafia/sekta od lat udaje prospołeczną, pro-pracowniczą, bliską „zwykłemu człowiekowi”. Jak wielokrotnie pisałem, jest to bezczelne kłamstwo. Bezprawie i Niesprawiedliwość to krystalicznie czysta prawica, w dodatku faszystowska. Czyli zwolennicy dzikiego kapitalizmu ze wszystkimi jego patologiami. Są oni takimi samymi pachołkami wyzyskiwaczy, jak reszta prawicowych politykierów. Toteż, kiedy nie-rządzili, nic nie zrobili z umowami śmieciowymi, pozwolili pladze owej się rozwijać. A teraz usiłują ubić reformę PIP. Rzecz jasna, wysługują się w ten sposób swoim kapitalistycznym panom, nie bacząc na koszta społeczne ani straty dla budżetu państwa.
W Sejmie PiS-owcy z neonazistami głosowanie w tej sprawie przegrali. Ale jeszcze wszystko przed nimi. W Pałacu Prezydenckim mają swojego Alfonsa i jego weto… Dlatego właśnie z jakże potrzebą ustawą może być różnie. Zwłaszcza, że PiS-wcy będą ścigali się z nazistami na radykalizm, a Alfons im w tym pomoże, chociażby wetując prospołeczne reformy.
Komentarze
Prześlij komentarz