Kandydat spod znaku swastyki

Wybory parlamentarne już w przyszłym roku, toteż poszczególne partie rozpoczęły proces przygotowań, czyli nieformalne kampanie wyborcze. Jedne chwalą się swoimi osiągnięciami – przy czym realnie pozytywne na chyba tylko Lewica – inne… ano właśnie.

Bezprawie i Niesprawiedliwość w miniony weekend przedstawiło swojego kandydata na premiera. Jak łatwo się domyślić, nie jest nim prezes tej mafii/sekty, czyli Kaczyński Jarosław – ten woli wszak sterować rządem z tylnego siedzenia, a poczesne stanowiska obsadzać marionetkami; w ten sposób rządzi, nie wysilając się, ani nie ponosząc odpowiedzialności – lecz Czarnek Przemysław. Czyli były PiS-owski minister (lub ministrant, jak określił go w swojej piosence zespół Big Cyc) ciemnoty. Ostatnio wyrósł on na prominentnego PiS-owca i, jak widać, pełznie ciągle w górę.

Czarnek należy do najbardziej odrażających postaci na polskiej scenie politycznej, i to nie tylko obecnej, ale w całej jej historii. To radykalny neonazista, którego zwyrodniały światopogląd wyrasta z najgłębszych odmętów prawicowej ciemnoty. Jest zaprzysięgłym wrogiem demokracji i praw człowieka, zwłaszcza kobiet; przedstawicielki płci żeńskiej widziałby w roli służebnej i jako minister ciemnoty chciał, aby tego właśnie nauczano w szkołach. Jest sadystą, szczególnie wobec zwierząt; cieszy go widok psów na łańcuchach. Do tego dochodzą rasizm i ksenofobia. Oraz betonowy klerykalizm. W sferze poglądów gospodarczych Czarnek pozostaje fanatycznym zwolennikiem nieludzkiego systemu kapitalistycznego, czyli zagorzałym wrogiem klas pracujących i ich praw; głośno na przykład sprzeciwia się reformie Państwowej Inspekcji Pracy oraz walki z umowami śmieciowymi.

Dlaczego Kaczyński Jarosław wybrał go na kandydata na premiera? Ano, z kilku powodów.

Po pierwsze, ze względu na swój neonazizm, klerykalizm oraz umiłowanie kapitalizmu Czarnek jest PiS-owcem idealnym, modelowym przykładem politykiera tej mafii/sekty. Doskonale więc nadaje się na mobilizację elektoratu. Zarazem – i to po drugie – pozostaje na tyle bezmózgi, że będzie posłuszną marionetką, tak jak wcześniej Morawiecki, a przed nim Szydło. Po trzecie, skoro zaś jego pozycja w Bezprawiu i Niesprawiedliwości wzrosła, Kaczyński chce mieć go pod kontrolą, czemu służy właśnie wyznaczanie go do zaszczytów. Lepiej dać mu (niepewne, bo zależne od wyniku wyborów) stanowisko w przyszłym rządzie, niż pozwolić, żeby przypadkiem podważył pozycję samego prezesa.

Po czwarte, pod względem jawnej ciemnoty i agresywnego stylu stylu jest on nader bliski neonazistom z Konfederacji oraz Konfederacji Korony Polskiej (hitlerowskiej partyjki Brauna). Co oznacza, że jako kandydat na premiera, daje możliwość podkradnięcia im elektoratu, a jeśli nie, to ułatwi w razie czego zawarcie koalicji tych sekt z PiS-em. Oczywiście realnym przywódcą takiego szerokiego hitlerowskiego frontu byłby Kaczyński, Czarnek z kolei pełniłby rolę kontrolera mniejszych koalicjantów i smyczy dla nich… a raczej łańcucha, skoro tak je lubi.

Rzecz jasna, wizja powrotu Bezprawia i Niesprawiedliwości do władzy sama w sobie jest nader ponura. Obecny rząd ma wprawdzie liczne wady, niemniej jest w nim jeden pozytywny element w postaci Lewicy; nie-rządy PiS-u miały elementy wyłącznie negatywne, a gdyby jeszcze powstał nie-rząd PiS-u, Konfederacji i braunistów, byłoby tragicznie. Z Czarnkiem na czele taka koalicja całkowicie już utopiłaby Polskę w brunatnym gnoju hitleryzmu, ciemnoty, klerykalizmu oraz najdzikszego, czysto barbarzyńskiego kapitalizmu. (K)raj nad Wisłą w stu procentach zmieniłby się w jeden wielki obóz koncentracyjny, pełniący funkcję darmowej siły roboczej dla międzynarodowych koncernów i korporacji, a zarazem Gilead rodem z powieści Margaret Atwood.

Jedynym sposobem, aby temu zapobiec, jest głosowanie na Lewicę, ewentualnie na Razem, o ile ta druga partia nauczy się wreszcie współpracy z innymi ugrupowaniami.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Kapitalistyczni esesmani

Odbieranie dobrego

Usiłują mnie zabić