Fałszywy argument

Media społecznościowe obiegła wieść (dotarła, w każdym razie, do zainteresowanych, świadomych internautów) ze Strefy Gazy. Tak, znów z jednego spośród najbardziej koszmarnych miejsc tego świata, za sprawą faszystowskiej okupacji i popełnianych przez nią zbrodni. Mianowicie, izraelscy faszystowscy żołdacy torturowali ROCZNE dziecko. Przypalali chłopczyka papierosami, przebijali gwoździami i robili mu inne mrożące krew w żyłach rzeczy, a wszystko celem wymuszenia zeznań na jego ojcu. Co przerażające, wynaturzenie owo nie jest żadnym wyjątkiem, lecz standardem w postępowaniu izraelskich okupantów wobec Palestyńczyków.

Na tym lista zbrodni faszystowskiego Izraela oczywiście się nie wyczerpuje. Rzeź w Strefie Gazy trwa nieprzerwanie od października 2023 roku, jakkolwiek ostatnio z cokolwiek mniejszą intensywnością (za to ludzi tam wykańczają warunki atmosferyczne oraz blokowanie przez okupanta dostaw pomocy humanitarnej), nasila się terror osadniczy, policyjny i wojskowy na Zachodnim Brzegu Jordanu, izraelskie wojska co i rusz wkraczają do Syrii, bombardowany jest Liban, trwają ostrzały Iranu (który, na szczęście, broni się dzielnie)… Innymi słowy, Izraelski terror ani na moment nie ustaje. Tamtejsi skrajnie prawicowi politycy wprost mówią o „konieczności” wymordowania Palestyńczyków i podboju krajów ościennych w drodze budowy „Wielkiego Izraela”.

Aresztowania, tortury (w tym dzieci, jak widać), gwałty, morderstwa są stałym elementem tegoż terroru w zasadzie przez cały okres istnienia państwa Izrael, czyli od 1948 roku. U samych jego początków leży wszak Nakba, czyli masowa zbrodnia popełniona na Palestyńczykach.

Zwolennicy tego faszystowskiego państwa – których na całym świecie nie brakuje, czy to na skutek prania mózgów (hasbara), czy to pieniędzy – twierdzą wszelako, że wszystkie owe zbrodnie są jak najbardziej „usprawiedliwione”, ponieważ „Izrael tylko się broni”, a przecież „ma prawo się bronić”.

Cóż, faktem jest, że w sytuacji zewnętrznego bądź wewnętrznego niebezpieczeństwa każde państwo ma nie tylko prawo, lecz obowiązek bronić swojego terytorium, osób obywatelskich, gospodarki, itd. Dotyczy to wszelako tych państw, które rzeczywiście są atakowane lub przynajmniej atakiem zagrożone.

Izrael tymczasem się NIE broni. Przeciwnie, od 1948 roku, kiedy powstał – co zresztą wymuszone zostało faszystowskimi, syjonistycznymi zamachami terrorystycznymi – jest najczęściej stroną atakującą. Zaatakowany przez ościenne państwa arabskie został tylko dwukrotnie: w 1967 (wojna sześciodniowa) i w 1973 roku (wojna Jom Kippur), przy czym nawet wówczas zewnętrzne ataki stanowiły reakcję na izraelską politykę, polegającą na agresywnym rozpychaniu się na Bliskim Wschodzie, okupowaniu Palestyny i generowaniu zagrożenia dla sąsiadów.

Ktoś powie, że Palestyńczycy są „terrorystami”, bo atakują Żydów, przeprowadzają zamachy. Prawda jest taka, że oni walczą nie tylko o wolność (od 1948 roku żyją wszak pod brutalną okupacją, elementem której jest torturowanie dzieci), lecz także o biologiczne przetrwanie, zagrożone przez Izrael. To zatem ONI się bronią, czyniąc to takimi metodami, jakie mogą zastosować. Poza tym, wszystkie zamachy Hamasu (powstałego dopiero pod koniec lat 80. ubiegłego wieku i początkowo POPIERANEGO przez władze izraelskie, jako że uznawały go one za przeciwwagę dla lewicowego Fatahu) czy innych palestyńskich organizacji niepodległościowych stanowią REAKCJĘ na terror Izraela. Hamas zresztą bardzo długo usiłował POKOJOWO działać na rzecz niepodległości Palestyny, ale władze okupacyjne torpedowały wszelkie tego typu próby z jego strony; zamachy stanowiły ostateczność i Hamas uciekł się do nich, kiedy już naprawdę nie miał innego wyjścia.

Analogicznie rzecz ma się z działającym w Libanie Hezbollahem; on czasami ostrzeliwał Izrael z byle jakich pseudo-rakiet, bardziej przypominających fajerwerki, ale to też była reakcja na agresywną politykę faszystów, czyli obrona. Izraelskie bombardowania Libanu nie są zatem żadną obroną, lecz aktem agresji. Iran? Jak ostatnio parę razy pisałem, nigdy nie zaatakował (poza ewentualnie słownymi atakami polityków) Izraela ani żadnego innego państwa, jego program atomowy też na dobrą sprawę zagrożenia dla nikogo nie stanowił. Rozpoczynając z nim (wespół z USA) wojnę, Izrael więc NIE bronił się, lecz zaatakował. Syria? Zniszczona przez wiele lat wojny domowych i zewnętrzne interwencje, w tym izraelskie…

Toteż argument, że każde państwo ma prawo się bronić, w przypadku Izraela jest fałszywy (podobnie, jak w przypadku USA, ale to już temat na oddzielną analizę), ponieważ kraj ten najzwyczajniej w świecie atakuje okupowanych Palestyńczyków, swoich sąsiadów oraz Iran; przez jakiś czas bombardował też Jemen, powiększając skalę tamtejszej katastrofy humanitarnej. Jeżeli ktoś w niego uderza, właśnie ten uderzający robi to w celach obronnych, czego przykładem działania Hamasu tudzież irańskie rakietowe kontrataki.

No i jak tu się nie bronić przed kimś, czyi siepacze przypalają papierosami i kaleczą gwoździami roczne dzieci…?

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Kapitalistyczni esesmani

Odbieranie dobrego

Usiłują mnie zabić