Kogo chroni państwo polskie?

W grudniu ubiegłego roku dwoje aktywistów niosących pomoc uchodźcom na granicy polsko-białoruskiej (tym samym, wobec których polskie wojsko i Straż Graniczna, czyli SS, popełniają nader odrażającą zbrodnię, o czym pisałem w ostatniej notce), zostało zaatakowanych przez żołnierza, a raczej żołdaka. Byli szarpani, poniewierani i obrzucani słowami powszechnie uznawanymi za obelżywe. Czyli był to atak fizyczny oraz słowny. Doszło, powtórzę, do naruszenia nietykalności cielesnej.

Sprawa zgłoszona została na prokuraturę… czyli do gestapo, bo właśnie w gestapo przekształcił prokuraturę Zbigniew Ziobro Zerem zwany, a jego następcy tego nie odkręcili. I co? Ano, postępowanie zostało umorzone, w uzasadnieniu zaś gestapowska asesorka napisała, że… „nie zachodzi konieczność ochrony praworządności”. Aha. Czyli osoby, które ratują ludziom życie, wolno bezkarnie popychać, szarpać za ręce i obrażać; nie jest to ani złamanie prawa, ani naruszenie praworządności, a w każdym razie, prokuratura/gestapo złamania i naruszenia nie widzi.

Z drugiej strony, jestem pewien, że gdyby ci aktywiści dotknęli jeno czubkiem palca żołdaka bez zamiaru zrobienia mu krzywdy, już mieliby sprawę w sądzie, a może i byliby skazani.

Takie postępowanie prokuratury/gestapo ani trochę mnie nie dziwi. Znam wszak sprawę, kiedy to śmiertelnie chory na depresję lokator przez dwa lata okradany był przez administrację mieszkaniową, która oszukiwała (i nadal oszukuje) na naliczaniu kosztów ogrzewania. Stan zdrowia człowieka tego mocno się pogorszył, miał myśli samobójcze i z winy tejże administracji dwukrotnie był bliski podjęcia próby odebrania sobie życia. Wielokrotnie zgłaszał zarówno kradzieże, jak i spowodowanie zagrożenia dla jego życia na policję oraz bezpośrednio do prokuratury. I co? Ani granatowe mendy, ani gestapo nie udzieliły poszkodowanemu pomocy. Za to jemu postawiono zarzuty i ukarano go sądownie, kiedy usiłował bronić swojego życia. Serio! Metody rodem z państwa totalitarnego. Dowód na to, że Polska nie jest ani demokratyczna, ani praworządna, ani cywilizowana.

A ileż było spraw krzywdzenia i prześladowania osób LGBT+ czy przedstawicieli innych mniejszości, które policja, prokuratura/gestapo tudzież sądy po prostu ignorowały? Podobnie rzecz się ma z okrucieństwem wobec zwierząt; tu w grę wchodzi przede wszystkim ciemnota i brak wrażliwości prokuratorów/gestapowców oraz sędziów.

Ale spróbuj coś powiedzieć lub napisać o PRAWDZIWYM przestępcy, zwłaszcza takim, co nosi urzędniczy garnitur/żakiet lub szmatę zwaną mundurem jednej z służb, jak również takim, co ma ogromną forsę na licznych kontach. O, wówczas organów państwa masz przechlapane!

Wynika to z tego, że kapitalistyczna III Rzeczypospolita Polska chroni przestępców, złodziei i bandytów, tych w szczególności, co zasiadają w szeroko pojętej administracji, bądź noszą mundurowe szmaty. Na ochronę liczyć też mogą katoliccy księża molestujący i gwałcący dzieci, landlordowie znęcający się nad lokatorami, a czasami mordujący ich (tak, jak zamordowano Jolantę Brzeską), złodzieje z państwowych tudzież samorządowych spółek, kapitalistyczne pasożyty, itd. Z reguły troska państwowa obejmuje też nacjonalistów, faszystów i nazistów.

Dlaczego organa państwa polskiego chronią kryminalistów, a często prześladują ich ofiary? Ano, z tej przyczyny, że w 1989 roku właśnie kryminaliści dorwali się do władzy. Mowa, rzecz jasna, o solidaruchach, czyli klerykalnych prawicowcach postsolidarnościowych, tych, co to za amerykańskie, watykańskie i mafijne pieniądze oszukali miliony działaczy „Solidarności” i po ich plecach wypełzli na stanowiska. To oni piszą prawo pod siebie, swoich sojuszników czy też mocodawców (kapitalistów i Kościoła katolickiego). Dlatego ofiara przestępstwa często-gęsto nie tylko nie ma szans na otrzymanie pomocy, lecz jeszcze jest prześladowana i karana przez organa państwa, te same, co powinny ją chronić.

Praworządność jest fikcją, sprawiedliwości nie ma, jest tylko terror i niszczenie zwykłego człowieka, w szczególności ubogiego czy schorowanego. Albo takiego, który niesie pomoc innym ludziom – ludziom, jacy z powodu koloru skóry, miejsca pochodzenia bądź religii nie podobają się prawicowej władzy, jakże chętnie powołującej się na katolicyzm.

I nie zmieni się to, dopóki jakikolwiek prawicowy polityk będzie miał wpływ na prawo w Polsce oraz na organa państwa.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Kapitalistyczni esesmani

Odbieranie dobrego

Usiłują mnie zabić