Posty

Uciekli burżuje do Dubaju

Uciekli polscy burżuje do Dubaju. Przede wszystkim różnego rodzaju influencerzy i inne gwiazdy nie wiadomo czego. Uciekli oczywiście przed podatkami – w Zjednoczonych Emiratach Arabskich mogą sobie tworzyć swoje treści internetowe i zarabiać na nich, nie uiszczając ani grosza u polskiego fiskusa, mimo iż treści owe przeznaczone są dla polskich odbiorców. To oczywiście okradanie NAS WSZYSTKICH. Czyli dokładnie to samo, co robią kapitaliści wyprowadzający ogromne pieniądze na konta w rajach podatkowych; Dubaj takim rajem jest. Wypięli się zatem burżuje na Polskę i Polaków. Twierdzili, że państwo im niepotrzebne. Ale co się stało? Ano, Izrael wespół z USA zaatakowały Iran. A ten odpowiedział, między innymi ostrzeliwując amerykańskie bazy w regionie, w tym i te, co znajdują się relatywnie blisko Dubaju. Bliski Wschód zawrzał… i to mocno, bowiem nie ustają wszak izraelskie rzezie w okupowanej Palestynie, a także otwarta wojna izraelsko-libańska. Ludzie w tamtym regionie, nawet w Zjedno...

Zero zagrożenia

Natychmiast po izraelsko-amerykańskiej agresji na Iran uruchomiona została zintensyfikowana propaganda, mająca agresję ową uzasadnić. Popłynęła ona między innymi z otworu gębowego Trumpa Donalda, jest także obecna w licznych ośrodkach masowego przekazu. W zasadzie nie zawiera niczego nowego, sprowadzając się do twierdzeń, że ustrój Iranu „to zło, które należy zniszczyć”, a państwo owo „stanowi zagrożenie”, zwłaszcza, jeśli uzbroi się w atomówki, co jakoby miało już prawie nastąpić, wojna zaś wybuchła po to jakoby, aby temu zapobiec. No to popatrzmy, jak jest w istocie. Cóż, nie da się ukryć, że irański ustrój, czyli republika islamska (unikat na skalę światową), daleki jest od ideału. Całość bazuje na religii i religijnych normach, toteż o świeckości mowy nie ma, obywatele mają niewielki wpływ na to, kto sprawuje tam władzę, prawa natomiast człowieka są bardziej ograniczone niż na Zachodzie, a władza nie cofa się przed brutalnymi represjami. Inna bajka, że w większości państw zacho...

Zachód i jego wzorce

Na szeroko pojętym Zachodzie, a nawet całej globalnej Północy, mówi się o różnych wzorcach i standardach: demokracji, praworządności, prawach człowieka, liberalizmie, otwartości, tolerancji… Wszystko to brzmi pięknie, kiedy jednak bliżej się przyjrzeć polityce państw zachodnich oraz organizacji międzynarodowych, okaże się, że to tylko takie gadanie, służące politycznej, gospodarczej tudzież militarnej ekspansji, czyli imperializmowi po prostu. Demokracja jest tutaj świetnym przykładem. Mowa oczywiście o typie owego ustroju, jaki upowszechnił się w Europie, USA, Kanadzie czy Australii, bo inne jej rodzaje… ano właśnie. Wszystko, co nie mieści się we wzorcach ustrojowych globalnej Północy, a konkretnie Zachodu, jest z góry potępiane i deprecjonowane, zazwyczaj jako dyktatura czy autorytaryzm. Czasami trafnie, niemniej trudno nie zauważyć, iż demokracja może przyjmować i w dziejach minionych faktycznie przyjmowała różne formy, takie jak demokracja radziecka pod rządami Lenina (Stalin w...

Iran kontra swastyka

Stało się to, na co zanosiło się od dłuższego już czasu – faszystowski Izrael dokonał zbrojnej napaści na Iran. Nie sam, bo aktywnie wspomogła go armia USA, poparcia udzieliły Arabia Saudyjska i Katar, nie wspominając oo Wielkiej Brytanii tudzież Niemczech. Izrael i USA zbombardowały Teheran oraz inne cele w Iranie. Zginął najwyższy przywódca duchowy Islamskiej Republiki, Ali Chamenei, zginęły uczennice szkoły dla dziewcząt, zginęła masa innych osób, głównie cywili. W odpowiedzi Iran ostrzelał Izrael (w tym biuro faszystowskiego premiera, Binjamina Netanjahu; nie wiadomo, czy poniósł śmierć, czy jednak żyje; krążą plotki, jakoby ukrywał się w bunkrze w… Berlinie), amerykańskie bazy wojskowe w krajach ościennych, amerykański lotniskowiec oraz brytyjską bazę na Cyprze. Jak dotąd, konflikt się eskaluje i nie wiadomo, do czego może to doprowadzić, ponieważ wsparcie dla Iranu, i to pełnoskalowe, zapowiedziały Chiny. Rzecz jasna, izraelskim faszystom i Amerykanom (czyli też faszystom) c...

Wojenna ścieżka talibów

W wielu miejscach na świecie leje się krew, całe jej morza. Strefa Gazy i w ogóle okupowana Palestyna, Ukraina, Etiopia (konkretnie Tigraj), Sudan, ostatnio w Meksyku kartele narkotykowe toczyć zaczęły regularną wojnę z organami państwa… A dosłownie w ostatnich godzinach wybuchł nam nowy konflikt zbrojny, między Afganistanem i Pakistanem. Warto mu się przyjrzeć bliżej. Afganistanem, jak wiemy, od kilku lat – czyli od momentu wycofania się wojsk amerykańskich – rządzą (po raz drugi w historii tego kraju) talibowie – polityczny ruch fanatyków religijnych, wywodzący się ze szkół koranicznych. Tym razem ich rządy są nieco bardziej… no, nie łagodne, lecz cwane niż w drugiej połowie lat 90. ubiegłego wieku. Nie zaganiają więc przemocą talibańskie bojówki ludzi do meczetów, ale i tak jest obowiązek uczestniczenia w życiu religijnym. Kobiety pozbawiane są praw stopniowo (ostatnio wprowadzono regułę, że można je bić, pod warunkiem, iż nie zostaną trwałe ślady), nie zaś z dnia na dzień. Chcą...

Sezon na półtora procent

Jak co roku, nastał czas rozliczeń podatkowych. Oznacza to, że przez najbliższe tygodnie zasypywani będziemy prośbami o przekazanie 1,5 proc. naszego podatku dochodowego. Pojawiają się one już od jakiegoś czasu w internecie, prasie, radio i telewizji, i są równie intensywne, co społeczne kampanie WOŚP. Czasami nawet aż za bardzo, zwłaszcza, że niektóre wchodzą z butami w ludzką wrażliwość czy sumienie, aż można się zastanawiać, czy to nie przesada… Wzmiankowaną część swojej daniny publicznej przekazać można już to organizacji (w tym międzynarodowej, np. UNICEF, WWF, itd.), już to fundacji, już to konkretnej osobie (np. zbierającej środki na leczenie czy rehabilitację). Wystarczy wpisać numer KRS w zeznaniu podatkowym. Są pomysły, żeby w ten sposób w Polsce finansować związki wyznaniowe, z Kościołem katolickim na czele; analogiczne rozwiązanie funkcjonuje we Włoszech. Jeśli zaś nie wskażemy organizacji ani osoby, którą chcemy wesprzeć z odprowadzanej przez siebie daniny publicznej, ...

Najstarszy biznes świata

Żartobliwie (acz gorzkie to poczucie humoru) mówi się, że najstarszym zawodem świata jest prostytutka. Dorzuciłbym jeszcze złodzieja i płatnego zabójcę. Co jednakże jest najstarszym BIZNESEM (w sensie – działalnością gospodarczą) świata? Wcale bym się nie zdziwił, gdyby była nim zinstytucjonalizowana religia. Zapewne jeszcze w czasach prehistorycznych, gdy przedstawiciele naszego gatunku (choć całkiem prawdopodobne, że stało się to również u neandertalczyków) byli łowcami i zbieraczami, a o osiadłym trybie życia nikt nie myślał, i kiedy kształtowały się pierwsze kulty, wyspecjalizowali się ludzie twierdzący, że utrzymują kontakt z bogami, duchami czy jakimi tam jeszcze bytami; w swoich społecznościach cieszyli się gigantycznym poważaniem, być może to oni sprawowali w nich realną władzą. Byli to rzecz jasna różnego rodzaju szamani, czarownicy i tak dalej. Jestem pewien, że swoich obrzędów nie odprawiali za darmo, lecz pobierali różnego rodzaju ofiary, i to sute. Była to więc działaln...