Sezon na półtora procent
Jak co roku, nastał czas rozliczeń podatkowych. Oznacza to, że przez najbliższe tygodnie zasypywani będziemy prośbami o przekazanie 1,5 proc. naszego podatku dochodowego. Pojawiają się one już od jakiegoś czasu w internecie, prasie, radio i telewizji, i są równie intensywne, co społeczne kampanie WOŚP. Czasami nawet aż za bardzo, zwłaszcza, że niektóre wchodzą z butami w ludzką wrażliwość czy sumienie, aż można się zastanawiać, czy to nie przesada…
Wzmiankowaną część swojej daniny publicznej przekazać można już to organizacji (w tym międzynarodowej, np. UNICEF, WWF, itd.), już to fundacji, już to konkretnej osobie (np. zbierającej środki na leczenie czy rehabilitację). Wystarczy wpisać numer KRS w zeznaniu podatkowym. Są pomysły, żeby w ten sposób w Polsce finansować związki wyznaniowe, z Kościołem katolickim na czele; analogiczne rozwiązanie funkcjonuje we Włoszech. Jeśli zaś nie wskażemy organizacji ani osoby, którą chcemy wesprzeć z odprowadzanej przez siebie daniny publicznej, to i tak w budżecie państwa funkcjonuje specjalny fundusz, który obsługuje tych beneficjentów, na jakich nikt lub prawie nikt swoich 1,5 proc. nie przeznaczy. Tak czy owak więc te pieniądze do kogoś trafią, fajnie zatem by było, gdyby trafiały do tego, do kogo życzy sobie podatnik.
No i właśnie. Jako, że rozchodzi się o pieniądze, i to duże, nie brakuje takich, co pozyskują je w sposób… no, może nie tyle nieuczciwy, ile dość mocno kontrowersyjny z etycznego punktu widzenia. Korzystają z tego, że samodzielne wypełnienie PiT dla wielu osób nie jest proste (bo też formularz trudno uznać za intuicyjny), toteż potencjalni beneficjenci oferują różne programy do rozliczenia podatkowego, często darmowe; kiedyś można je było znaleźć w prasie, dołączane do gazet lub czasopism, obecnie są dostępne w internecie. Problem w tym, że kiedy taki program dystrybuowany jest przez konkretną fundację czy organizację, właśnie jej KRS wpisany jest w formularzu i nie można go zmienić. Moim zdaniem, jest to średnio uczciwe, zwłaszcza wobec ludzi, którzy przeznaczają swoje 1,5 proc. na konkretne osoby bądź instytucje i nie jest im obojętne, do kogo pieniądze owe trafią. Jeśli chcę przekazać moje, było nie było, pieniądze na schronisko dla zwierząt, to oznacza, że na jego właśnie konto powinny wpłynąć, a nie na Fundację im. świętego Bździocha.
Niestety, trafiają się też realni wyłudzacze, np. lipne fundacje czy inne organizacje charytatywne, istniejące nie po to, aby nieść pomoc ludziom lub zwierzętom, lecz, żeby doić środki publiczne i wyciągać je od podatników w okresie składania zeznań podatkowych. To działanie podobne do oszukańczych zbiórek, teoretycznie przykładowo na leczenie dziecka, w praktyce na zakup nowej wypasionej fury czy willi przez oszusta podszywającego się pod potrzebującego.
Wszelkie nieuczciwe działania, z wyłudzeniami i oszustwami na czele, niestety uderzają w samą ideę przeznaczania części swojego podatku dochodowego na konkretne cele czy dla osób potrzebujących. Przez to stracić mogą ci, którzy naprawdę tych pieniędzy potrzebują.
Przy czym w samym proszeniu o przekazanie 1,5 proc. nie ma oczywiście nic nagannego. Narzekać można jedynie na intensywność prowadzania kampanii przez niektóre fundacje.
Komentarze
Prześlij komentarz