Chip dla zwierzaka

Chyba wszyscy pamiętamy niedawną aferę z pseudo-schroniskami. Ukazywała ona tragedię bezdomnych zwierząt w Polsce… a istot takich, niestety, nie brakuje, choć sytuacja pod tym względem i tak jest dziś o wiele lepsza niż kilkanaście czy kilkadziesiąt lat temu.

Zresztą, nawet, jeśli dany pies, kot czy inny zwierzak ma swój dom, niekoniecznie oznacza to, że jest tam otoczony odpowiednią opieką. W wielu polskich miejscowościach, zwłaszcza na wsiach, rozlatująca się buda i ciężki łańcuch wciąż stanowią ponury „standard”. A kiedy pies czy kot się zgubi, mało kto się tym przejmuje.

Rząd chce poprawić sytuację zwierząt domowych w (k)raju nad Wisłą (a przynajmniej tak deklaruje), toteż opracował projekt ustawy o obowiązkowym chipowaniu psa i kota. Wkrótce przejdzie on do dalszych prac legislacyjnych.

Akt ów wprowadzić ma Krajowy Rejestr Oznakowanych Psów i Kotów (KROPiK), czyli centralną bazę danych, w której znaleźć się mają wszystkie zachipowane i zarejestrowane czworonożne owe zwierzaki z całej Polski. Oczywiście trafiłyby do niej również dane opiekunów, aby było wiadomo, kto jest za danego czworonoga odpowiedzialny. Chipowanie i rejestrowanie psów i kotów stanie się obowiązkowe dla każdego opiekuna.

Jeśli ktoś zamierza jęczeć nad nadmierną represyjnością przepisów tudzież ingerowaniem w wolność, to zauważyć trzeba, iż podobny obowiązek JUŻ TERAZ obowiązuje w licznych gminach. Chip jest też niezbędny u psa, który wyjeżdża za granicę, w celu wyrobienia mu specjalnego paszportu. A jeśli adoptujemy zwierzaka ze schroniska – porządnego, nie zaś obozu koncentracyjnego, służącego wyłudzaniu gminnych pieniędzy – jest zachipowany.

Czemu wprowadzenie takiego obowiązku ogólnokrajowego i KROPiK miałoby służyć? Ano, przede wszystkim walce z bezdomnością zwierząt. W przypadku znalezienia niemającego domu psa czy kota – już to takiego, co uciekł podczas Sylwestra, już to wyrzuconego z samochodu, już to przywiązanego w lesie do drzewa – z łatwością dałoby się ustalić, kto jest jego opiekunem i komu zwierzaka zwrócić… lub kogo pociągnąć do odpowiedzialności za porzucenie.

Dzięki temu mniej psów tudzież kotów trafiałoby to schronisk, te nie byłyby zatem przepełnione, co przełożyłoby się na lepsze warunki dla podopiecznych. I na oszczędność środków publicznych, bowiem gminy musiałyby mniej dopłacać do opieki nad bezdomnymi zwierzętami. Być może zniknęłyby też (niektóre przynajmniej) pato-pseudo-schroniska, prowadzące działalność biznesową (czyli wyłudzające pieniądze, nie ma się co oszukiwać) na przyjmowaniu zwierząt i umieszczaniu ich w nędznych warunkach, jako żywo przypominających obozy koncentracyjne czy inne łagry.

Całość ułatwi nadto życie opiekunom (tym prawdziwym, kochającym oraz odpowiedzialnym), dla których zniknięcie ukochanego zwierzaka to prawdziwy koszmar. Pies czy kot może wszak w każdej chwili dać nogę. Ten pierwszy może zerwać się ze smyczy, na przykład pod wpływem nagłego strachu, i odbiec w przypadkowym kierunku, a potem się zgubić. Koty lubią wędrować i nader chętnie wymykają się z domu. Kiedy taki zwierzak zostaje namierzony przez służby i umieszczony w schronisku, dzięki chipowi procedura szukania i zawiadamiania opiekuna będzie nader prosta. Zamiast zamieszczać ogłoszenia w internecie, wystarczyło będzie skorzystać z danych z KROPiK, i tyle. Z kolei opiekun nie będzie musiał podejmować akcji poszukiwawczej, lecz zostanie zawiadomiony przez schronisko lub inną instytucję, gdzie podopieczny przebywa. Czyli zdecydowanie mniej stresu.

Innymi słowy, zapowiada się dobre rozwiązanie. Czy jednak ma jakieś wady? Ano, wiązało się będzie z szacunkowymi kosztami w wysokości około 120-150 zł. Na szczęście, to jednorazowy wydatek.

Niestety, już widzę, jak prawica, zwłaszcza skrajna, kwiczy. Bo coś takiego raczej nie spodoba się na wsiach, gdzie pies czy kot uznawany jest w dalszym ciągu przez wiele osób za część inwentarza, a wszelkie koszta na jego utrzymanie traktowane są jako zbędne. Kiedy ustawa już powstanie, trzeba się też będzie liczyć z wetem Alfonsa…

No cóż, zobaczymy, jak będzie. Słusznych założeń projektowi odmówić nie można.

A odpowiedzialni opiekunowie zwierząt domowych tak czy owak, nawet bez konkretnych przepisów prawnych, robią wszystko dla swoich ukochanych pupili. Chipowanie, które pomaga w zapewnieniu bezpieczeństwa, wliczając.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Kapitalistyczni esesmani

Usiłują mnie zabić

Klasowy rozjazd w rządzie