System działa prawidłowo
Fajnie się żyje w (k)raju nad Wisłą, dwudziestej gospodarce świata? No, chyba nie bardzo…
Jak bowiem ujawnia La Monde Diplomatique, aż czterdzieści procent mieszkańców Polski (dwie na pięć osób) żyje poniżej progu minimum socjalnego; realnie pewnie będzie więcej, bo te progi nijak się mają do rzeczywistych kosztów utrzymania. Co oznacza, że ludzie ci nie mają wystarczających dochodów, by utrzymać gospodarstwo domowe – opłacić rachunki i zaspokoić PODSTAWOWE potrzeby konsumpcyjne.
W najtrudniejszej sytuacji finansowej są oczywiście emeryci i renciści, osoby z niepełnosprawnościami i przewlekle chore, bezrobotni (ale ich akurat obecnie nie ma zbyt wielu; wskaźnik bezrobocia w Polsce jest, na szczęście, dość niski), ale i pracujący. Niestety, w naszym „kochanym” państwie sam fakt bycia zatrudnionym wcale nie oznacza, że ma się zarobki, a już zdecydowanie niekoniecznie, że pozwalają one się utrzymać. Wszak płace pozostają wciąż niskie na tle rosnących kosztów życia… Trochę na lepsze zmienić może w tym zakresie niedawna reforma Państwowej Inspekcji Pracy, pozwalająca instytucji owej zamieniać umowy śmieciowe na etaty, czyli po prostu doprowadzić do tego, że kapitał w mniejszym stopniu orzyna proletariat.
Ale i tak nie jest wesoło. W Polsce wciąż istnieją enklawy biedy; to głównie obszary spustoszone jeszcze na początku lat 90. ubiegłego stulecia przez plan Balcerowicza i zniszczenie przemysłu oraz rolnictwa. Wiele miejscowości, zwłaszcza małych, bardzo słabo rozwija się gospodarczo. Ale i w tych, co się akurat rozwijają, realną stopę życiową obniża inflacja, rosnące opłaty i tym podobne patologie. A kapitaliści, nie oszukujmy się, nie palą się do dawania pracownikom podwyżek. Dalej, im człowiek mniej zarabia, tym bardziej w stosunku do swoich dochodów obciążony jest daninami publicznymi; nasz system podatkowy tylko formalnie jest progresywny (do tego mocno spłaszczony), w istocie jednak pozostaje regresywny. Jeśli chodzi o świadczenia społeczne, te są one szczątkowe, trudno dostępne i niezbyt wysokie; tylko niewielki odsetek potrzebujących objęty jest pomocą społeczną w odpowiednim zakresie.
Fakt, że pozostajemy społeczeństwem biedaków, wcale nie wyróżnia nas spośród innych krajów kapitalistycznych. W wielu państwach ubóstwo, skrajne wliczając, tylko się pogłębia, stabilność zatrudnienia maleje, a koszta utrzymania rosą. W takich na przykład USA dziesiątki milionów osób głodują, lawinowo przybywa bezdomnych… Tam, gdzie ludzie przestają to wytrzymywać, dochodzi do buntów, na co państwo odpowiada terrorem – ot, chociażby we Francji.
W Polsce pauperyzacja jest, ma się rozumieć, ponurym dziedzictwem transformacji gospodarczej i rządów kolejnych ekip prawicy postsolidarnościowej. Ale tak naprawdę bieda jest immanentną cechą systemu kapitalistycznego – w mniejszym bądź większym zakresie występuje wszędzie tam, gdzie on.
Czy zatem kapitalizm nie działa? Przeciwnie! Funkcjonuje dokładnie tak, jak nakazują jego założenia.
Fakt, że duża część danego społeczeństwa żyje poniżej progu minimum socjalnego lub oscyluje w jego granicach, oznacza, iż kapitał jest akumulowany przez wąską grupę najbogatszych; mówiąc prosto, kapitalistyczni wyzyskiwacze się bogacą, reszta stoi w miejscu lub biednieje. Na tym właśnie polega kapitalizm – to majątki posiadaczy kapitału mają rosnąć. Cała reszta, czyli grubo ponad dziewięćdziesiąt procent społeczeństwa, ma żyć na takim poziomie, aby stale była poddana przymusowi ekonomicznemu; może to być skrajne ubóstwo, może to być ubóstwo relatywne, mogą to być dochody wystarczające wprawdzie na zaspokojenie podstawowych potrzeb bytowych, ale już nie tych dodatkowych. Przymus bowiem ekonomiczny niezbędny jest, aby z pracownika zrobić pokornego, pozwalającego się eksploatować i wyzyskiwać parobka, a wręcz niewolnika.
Krótko mówiąc, bieda w kapitalizmie wynika wprost z założeń tego nieludzkiego systemu. Jest jego nieodłącznym elementem i warunkiem sprawiającym, że system w ogóle funkcjonuje.
Fakt zatem, iż czterdzieści procent społeczeństwa polskiego żyje poniżej progu minimum socjalnego, oznacza, że transformacja gospodarcza w (k)raju nad Wisłą w pełni się udała i system działa w stu procentach prawidłowo.
A że ludzie na tym cierpią, to już znaczenia żadnego nie ma…
Komentarze
Prześlij komentarz