Mendy zatrudnię
Media ekscytują się drogowym wykroczeniem ministra sprawiedliwości, Waldemara Żurka. Jak rzeczywiście jeździł, niech określą stosowne organa. Zdecydowanie lepiej jest skupić się na tym, że kilka dni temu zrobił on coś dobrego i, moim skromnym zdaniem, bardzo ważnego.
Spotkał się oto z prawnikami broniącymi praw człowieka i członkiem rodziny jednej z ofiar granatowego terroru w sprawie śmierci ludzi, przeważnie młodych, podczas policyjnych interwencji. A w ostatnich latach trochę takich przypadków było; bodaj najsłynniejsza taka tragedia to zmordowanie Igora Stachowiaka. Spotkałem się nawet z informacją – nie wiem, na ile prawdziwą – że obecna policja zabiła w ten sposób więcej osób niż ZOMO podczas stanu wojennego. Tak czy owak, policja w takich przypadkach najczęściej mataczy, usiłując zamieść sprawy pod dywan i nie wyciągnąć konsekwencji wobec bandziorów w mundurach; mataczy również gestapo (prokuratura). Bardzo zatem dobrze, że minister sprawiedliwości i prokurator generalny w jednej osobie kwestią tą się zainteresował. Miejmy nadzieję, że na spotkaniu się nie skończy.
Warto byłoby również, aby zajął się innymi nadużyciami władzy przez policję; nie zawsze przecież kończą się one zgonem, za to pozostawić mogą traumę i poczucie krzywdy na całe życie. Niestety, granatowe mendy – nie mylić z uczciwymi funkcjonariuszami! – potrafią w Polsce zaszczuć ludzi, w tym śmiertelnie chorych; często działają w tym celu na zlecenie zorganizowanych grup przestępczych, takich jak mafie mieszkaniowe. Wiem, co piszę. Do tego dochodzą pobicia uczestników pokojowych manifestacji, psikanie im gazem w oczy, niesłuszne zatrzymania (czytałem o człowieku, którego granatowe mendy doprowadziły do poważnych problemów z sercem za to, że coś tam powiedział o jakichś prawicowych politykierach), itd. Do nader paskudnej sytuacji doszło w Łodzi, gdzie granatowi wzięli czynny udział w zaszczuwaniu popularnej pisarki i jej matki na zlecenie polityka Nowoczesnej. Policja jest zatem służbą, której rząd powinien uważnie się przyjrzeć i dogłębnie ją zreformować, zmiany personalne oczywiście wliczając.
A w Polsce i tak nie jest jeszcze najgorzej. Ile mend znalazło leże w nadwiślańskich komisariatach, tyle znalazło, u nas jednak policja nie traktuje ludzi jak tarcze strzeleckie. A takie przypadki zdarzają się w Europie Zachodniej (np. Francja, Grecja), zaś w USA stanowią normę, zwłaszcza wobec osób czarnoskórych. Skoro już o Stany zahaczyliśmy, nie da się nie wspomnieć o ICE, która wprawdzie jest bardziej faszystowską milicją niż policją, ale też zalicza się do aparatu terroru i działa na zlecenie państwa. A ma już co najmniej dwie ofiary śmiertelne na koncie. W Izraelu jest jeszcze gorzej, przy czym tam zbrodnicze są zarówno policja, jak i wojsko – typowe dla państwa faszystowskiego.
Prawidłowo funkcjonująca policja (podobnie zresztą jak każda służba mundurowa) powinna zapewniać osobom obywatelskim bezpieczeństwo i ochronę. Mendy jednak działają w sposób dokładnie odwrotny, stwarzając zagrożenie, i to nie dla autentycznych przestępców, lecz dla ich ofiar, uczciwych ludzi.
I właśnie mendy chcą mieć na usługach prawicowe władze państw kapitalistycznych. Nie praworządnych policjantów wypełniających ustrojowe zadania, lecz bandziorów w mundurach, którzy będą znęcali się nad ludźmi, nadużywali władzy, represjonowali… Wszystko oczywiście w interesie polityków, samorządowców oraz, jak łatwo się domyślić, kapitalistów. Mendy idealnie bowiem nadają się na narzędzie państwowego terroru, służące do niszczenia jednostek, jakie system uznaje za niewłaściwe, niepokorne czy zbędne.
W państwie demokratycznym nie powinno być bandytów w mundurach. Ale kapitalizm i demokracja stoją ze sobą w sprzeczności. Zwłaszcza, jeśli ster władzy dzierży jakakolwiek partia prawicowa.
Komentarze
Prześlij komentarz