Nie do zaakceptowania

Rada Bezpieczeństwa Organizacji Narodów Zjednoczonych przegłosowała kilka dni temu rezolucję w sprawie Palestyny, konkretnie Strefy Gazy. W istocie jest to tzw. plan Trumpa, zawiera bowiem wydzieliny ekwiwalentu mózgu obecnego prezydenta USA. Dokument ma na celu doprowadzenie do pokoju w Palestynie i ogólnie na Bliskim Wschodzie. Problem w tym, że jest do niczego.

Rezolucja przewiduje między innymi przekazanie Strefy Gazy pod międzynarodową kontrolę. A także rozbrojenie Hamasu. W zamian Izrael niby to miałby zaprzestać ludobójstwa.

Palestyńczycy oczywiście uznali, że czegoś takiego zaakceptować nie mogą. Międzynarodowa kontrola nad Strefą Gazy oznacza bowiem ni mniej, ni więcej, że Palestyna (a raczej to, co z niej zostało) ostatecznie ziemie te utraci. Jest to bowiem zakamuflowany sposób na przekazanie Strefy Gazy izraelskiemu okupantowi – może jeszcze swoje udziały zyskają tam Amerykanie – o co przecież od początku ludobójczej operacji chodzi.

Złożenie broni przez Hamas też nie wchodzi w grę. Owszem, organizacja ta powinna zostać rozbrojona, lecz dopiero przez oficjalną armię niepodległego państwa palestyńskiego, kiedy już ono powstanie. Gdyby stało się to teraz, Palestyńczycy – jak słusznie argumentują – zostaliby pozbawieni możliwości obrony, co oznacza, że izraelscy faszyści mogliby ich swobodnie wymordować.

Bo przypomnę, że Hamas (który można oczywiście chwalić bądź krytykować) jest zaledwie jedną z organizacji walczących nie tylko o wolność i niepodległość Palestyny, lecz także o biologiczne przetrwanie Palestyńczyków, zagrożone przez faszystowskiego okupanta.

Rezolucja Rady Bezpieczeństwa ONZ, mówiąc krótko, jest korzystna wyłącznie dla Izraela, jedynie jego interesy zabezpiecza. Nie wspomina o utworzeniu niepodległego państwa palestyńskiego ani o zakończeniu okupacji. Nie prowadzi więc do pokoju; przeciwnie, gdyby jej postanowienia weszły w życie, oznaczałoby to dalsze pogorszenie sytuacji, pogłębienie okupacji i popełnienie kolejnych zbrodni.

Tu przypomnę, że sama tylko rzeź Gazy (a jest ona zaledwie jedną z izraelskich masowych zbrodni popełnianych w zasadzie nieustannie!) pochłonęła przez dwa ostatnie lata około siedemdziesiąt tysięcy ofiar śmiertelnych (wedle danych oficjalnych, realnie bowiem może ich być znacznie więcej), przyczyniła się do trwałego okaleczenia ponad dwudziestu jeden tysięcy dzieci, zniszczenia miasta i katastrofy humanitarnej. Na jaw wychodzą też inne okrutne czyny izraelskich faszystów, takie jak program tortur i gwałtów na Palestynkach i Palestyńczykach, uskuteczniany w więzieniach (obozach koncentracyjnych). Narasta przemoc izraelska na Zachodnim Brzegu Jordanu, faszystowskie lotnisko bombarduje palestyńskie obozu uchodźców w Libanie.

Prawda jest taka, że jedynym sposobem na zakończenie ludobójstwa i zaprowadzenie pokoju na Bliskim Wschodzie jest denazyfikacja Izraela (o czym jakiś czas temu pisałem), wycofanie się przez niego ze wszystkich terytoriów, jakie okupuje od 1948 roku oraz utworzenie w pełni niepodległej Palestyny. Rzecz jasna, należy również osądzić zbrodniarzy wojennych, na czele z Binjaminem Netanjahu.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Kapitalistyczni esesmani

Usiłują mnie zabić

Klasowy rozjazd w rządzie