Zbędna inwestycja zbędnej klasy
Pewien polski miliarder (ciekawe, ile osób przez niego głoduje…?) wywalił miliony złotych na najwyższy bodaj na świecie pomnik (statuę, jak określa owo dzieło zatrudniony do jego zaprojektowania rzeźbiarz) Miriam z Nazaretu, w Polsce zwanej Maryją lub, mylnie, Matką Boską/Bożą. Uroczyste odsłonięcie odbyło się 15 sierpnia, który oprócz tego, że jest rocznicą Bitwy Warszawskiej, pozostaje również świętem maryjnym.
Rzeczony obiekt liczy sobie pięćdziesiąt pięć metrów wysokości. Maryja stoi na cokole przypominający grill, wedle w każdym razie złośliwych komentarzy, w których jest sporo racji. Na żywo statui nie widziałem, ale na zdjęciach dostępnych w mediach prezentuje się ona niezbyt ładnie, jakkolwiek są i brzydsze.
Oczywiście negatywnych, najczęściej prześmiewczych komentarzy nie brakuje. Wielu internautów pisze o pomniku ludzkiej głupoty, o tym, że to wstyd dla Polski, że w XXI wieku czci się pomniki, padają oczywiście porównania (trafne zresztą) do Misia z filmu Stanisława Barei… Zwolenników inwestycji też, rzecz jasna, nie brak, ale wydają się oni mniej liczni. Mówią o akcie wiary i tym podobnych rzeczach. Sama statua ma być wotum za uzdrowienie miliardera (jeśli faktycznie chorował i wyzdrowiał, jest to zasługa lekarzy, nie zaś kobiety żyjącej dwa tysiące lat temu).
Wracając do krytyki, nie brak i mniej prześmiewczej. Lokalni mieszkańcy narzekają, że ekipę do wzniesienia pomnika znalazł miliarder gdzieś daleko, zamiast zatrudnić miejscowych budowlańców; tymczasem w regionie owym panuje dość wysokie bezrobocie i to źle, że ludność nie zarobiła sobie na inwestycji. Padają też głosy, że pieniądze, jakie poszły na podstawienie statui, mogłyby zostać przeznaczone na jakiś cel społeczny; często mówi się czy pisze o sierocińcu.
Cóż, z jednej strony to, na co miliarder wydaje pieniądze, teoretycznie jest jego sprawą. Jeśli jest człowiekiem wierzącym i ma ochotę to zamanifestować, jego broszka (tylko po co przy okazji szpecić okolicę?). Z drugiej wszelako strony, w krytyce owej jest sporo racji.
Porównania pomnika Maryi do Misia nie są wszak bezzasadne. Filmowy Miś nie miał żadnego sensu poza tym, żeby odpowiedni ludzie sobie na nim zarobili (co oczywiste, propaganda gloryfikowała go pod niebiosa), społeczeństwo wszakże nie miało z niego nic. I podobnie jest z tą statuą. Miliarder pochwalił się swoją religijnością (łamiąc przy okazji drugie przykazanie Dekalogu, przy czym biblijnego, nie katolickiego), rzeźbiarz zainkasował honorarium (słusznie, wszak pracował), zaprzyjaźniona ekipa budowlana też zarobiła (dobrze, bo za pracę należy się wynagrodzenie), lokalny ksiądz proboszcz już kombinuje, jak tu przekuć kult pomnika w pieniądz…
Ale pomnik stoi na terenie prywatnym, więc jeśli ktoś będzie chciał pod nim, na przykład, sprzedawać dewocjonalia czy pamiątki, będzie musiał uzyskać zgodę miliardera, czytaj: uiścić haracz; podejrzewam, że niewielu sprzedawców na to pójdzie, toteż lokalny handel nie rozkwitnie, a jeśli nawet, to w stopniu dalece mniejszym, niż mógłby. Dostęp do samej figury też podobno jest reglamentowany – strefy VIP i w ogóle – a przynajmniej tak było na otwarciu; na dłuższą metę zniechęci to pielgrzymów, toteż miejscowa gospodarka na nich nie skorzysta. No i nie oszukujmy się – pomnik stanowi inwestycję czysto prywatną, nie jest powiązany z żadnym miejscem kultu, które miałoby uznanie wśród osób wierzących, czy wiązałaby się z nim tradycja ściągająca pielgrzymów. To nie Jasna Góra, nie Guadalupe ani nawet Medjugorie. Zainteresowanie szybko więc osłabnie i pozostanie jedynie wysoka figura, zaburzająca krajobraz i stanowiąca miejsce załatwiania potrzeb fizjologicznych przez ptaki.
Argument, że pieniądze, jakie poszły na jej budowę, spożytkowane mogłyby zostać na cel społeczny i realnie pomóc ludziom, jest więc słuszny.
Cała sprawa pokazuje, że kapitaliści – zwłaszcza ci najbogatsi, z miliardami na koncie – są ze społecznego punktu widzenia zbędni. Gromadzą ogromne pieniądze, które albo marnują się w rajach podatkowych (nie uczestniczą w realnym obiegu gospodarczym, zubażają zatem świat), albo wywalane są na bezsensowne betonowe inwestycje, które nijak nie pomagają w rozwoju gospodarczym.
Komentarze
Prześlij komentarz