Szkoła i kapitaliści
Kończą się wakacje, jeszcze nieco ponad tydzień i osoby uczniowskie znów pójdą do szkół. Na powrót zacznie się dziesięciomiesięczne oduczanie samodzielnego, krytycznego myślenia, kucie pod testy i ich bezmyślne zdawanie, bo do tego (mimo niewielkich zmian, jakie w ostatnich latach wprowadzono) sprowadza się polski system wątpliwej edukacji.
Jeszcze w lipcu, jak zauważyłem, poszczególne sieci handlowe zaczęły reklamować i sprzedawać wyprawki szkolne, od przyborów czy zeszytów po elektronikę, odzież i i obuwie. Zaraz na początku września rozpocznie się sezon na podręczniki, gdy tylko nauczyciele ogłoszą, z jakich na lekcjach będzie się korzystało. Acz już teraz niektóre przynajmniej księgarnie sieciowe oferują promocyjne ceny. Są nawet specjalne meble dla uczniów.
Krótko mówiąc, kapitaliści z różnych branż zacierają ręce. Rok szkolny, a zwłaszcza jego początek, kiedy to rodzice robią największe zakupy, jest czasem pieniężnych żniw.
Biznes związany ze szkołą jest wszakże o tyle specyficzny, że w jego przypadku nie tyle sami kapitaliści kreują potrzeby klientów (jakkolwiek oczywiście prześcigają się w atrakcyjności czy raczej pseudo-atrakcyjności oferty), ile są one, w znacznej przynajmniej mierze, kreowane przez system edukacyjny. Szkolnictwo narzuca bowiem określone wymogi, które spełnić muszą rodzice oraz ogólnie prawni opiekunowie osób uczniowskich. A kapitał dostarcza, po zbójeckich rzecz jasna cenach, potrzebne przedmioty.
Mamy tu zatem do czynienia z symbiozą sfery publicznej i prywatnej. Jednocześnie zaś przykład tego, że w kapitalizmie wszystko ulega komercjalizacji.
Z drugiej strony, warto się zastanowić, czy dostarczenie osobom uczniowskim podręczników oraz innych materiałów edukacyjnych nie powinno przypadkiem stanowić domeny państwa…? Raz, że odciążyłoby to finansowo rodziny dzieciaków, dwa, że wszystkie osoby uczniowskie miałyby ten sam standard nauki. Ze swoich szkolnych czasów pamiętam, że poszczególne podręczniki potrafiły naprawdę mocno różnić się od siebie jakością (chodzi oczywiście o treść, nie o to, że jeden był gorzej, a drugi lepiej sklejony), co mocno odbijało się na poziomie nauki; kapitalistyczna konkurencja w tym zakresie nie jest więc niczym dobrym.
No, ale takie rozwiązanie w państwie, które oszczędza na swoich osobach obywatelskich, zwłaszcza mniej zamożnych, to czysta abstrakcja… Program darmowego podręcznika zresztą próbowano wdrożyć, ale Bezprawie i Niesprawiedliwość się z niego wycofało. Wiadomo, kapitaliści muszą kosić kasę, a prawica ma obowiązek im to umożliwiać.
Komentarze
Prześlij komentarz