Przemilczany głos Żydów
Do tego, że w kwestii Palestyny punkt widzenia Palestyńczyków jest w mediach bardzo rzadko przedstawiany (rzetelne informacje znaleźć można głównie na facebookowych grupach pro-palestyńskich), chyba już wszyscy przywykliśmy… o ile do czegoś takiego można przywyknąć. Palestyńczycy, o ile są wspominani w medialnym przekazie, to nie jako mordowani przez okupanta ludzie, lecz jako „terroryści”, „fanatycy religijni”, którzy „chcą wymordować wszystkich Żydów”. Oczywiście, jest to typowa izraelska propaganda, czyli hasbara. W informacjach tych nie ma słowa prawdy, nijak mają się one do rzeczywistości.
Jednakże jeszcze rzadziej, o ile zauważyłem, prezentowany jest punkt widzenia… Żydów. Tych prawdziwych, czyli niesyjonistycznych.
Przykładowo, jeśli polskie ośrodki masowego przekazu w ogóle wspominają o mieszkających w Izraelu, a raczej okupowanej Palestynie, ortodoksach żydowskich, to w tym głównie kontekście, że nie chcą oni pełnić obywatelskiego obowiązków i służyć w armii izraelskich. Ale już nie mówi się, iż jest tak dlatego, że Żydzi owi nie zamierzają mordować ludzi, gwałcić, torturować, ani przykładać ręki do okupacji Palestyny. Ich marzeniem jest spokojne, pokojowe życie obok arabskich sąsiadów, w zgodzie z nimi.
Przemilczają polskie media głosy takich żydowskich autorytetów intelektualnych i moralnych jak Norman Finkelstein czy Ilan Pappe, którzy bardzo ostro i merytorycznie krytykują zbrodnie Izraela. Brakuje informacji o Jewish Voice for Peace, żydowskiej organizacji opowiadającej się za uwolnieniem Palestyny spod okupacji.
Wątpię, czy większość polskich dziennikarzy w ogóle wie o istnieniu innej żydowskiej organizacji pozarządowej, jaką jest Neturei Karta (aram. Obrońcy Miasta). Zrzesza ona ortodoksyjnych Żydów i uznaje zarówno syjonizm, jak też Izrael za niezgodne z judaizmem. Oczywiście nader krytycznie podchodzi do izraelskich zbrodni w Palestynie, jest też mocno pacyfistyczna. Polecam, swoja drogą, obserwowanie profilu Neturei Karta na Facebooku.
Kiedy Żydzi w USA, Wielkiej Brytanii czy innym państwie organizują demonstracje w obronie Palestyny (a dzieje się to dość często), polskie media z reguły na ten temat milczą; informacji szukać trzeba na portalach społecznościowych.
Dlaczego tak się dzieje? Cóż, przypuszczam, że Izrael najzwyczajniej w świecie płaci za szerzenie hasbary… a krytycyzm ze strony Żydów (prawdziwych, nie zaś kolonizatorów, co z przyczyn koniunkturalnych przyjęli żydowską tożsamość) jest tamtejszym ideologom nie na rękę. Nie brak też dziennikarzy i publicystów, jacy wprost sprzyjają faszystowskiemu owemu państwu i chwalą popełniane przez nie zbrodnie (Lis, Hartman, itd.). Niektóre media są kapitałowo powiązane z koncernami amerykańskimi, USA natomiast są wszak sojusznikiem Izraela.
Do tego dochodzi zwykłe pójście na łatwiznę. Żydzi krytykujący Izrael, często z pozycji religijnej, udowadniają, że świat nie jest czarno-biały. A media nie lubią komplikacji, które źle się sprzedają.
Szkoda, bo głos tych ludzi powinien wybrzmieć.
Komentarze
Prześlij komentarz