Poczekalnia VIP
Afera z lekarzem z jednego z warszawskich szpitali (nie pracuje tam już), będącym jednocześnie radnym KO (wystąpił z tego ugrupowania), zatacza coraz szersze kręgi. Okazuje się mianowicie, że facet nie tylko zarabiał grubo ponad milion złotych rocznie i przebywał w kilku miejscach jednocześnie (niby pełnił dyżur na oddziale, a w tym samym czasie udzielał wywiadu lub obradował w radzie dzielnicy), ale też… No właśnie, dociekliwi dziennikarze odkryli, że na SOR, którym kierował, funkcjonowała poczekalnia dla VIP-ów, gdzie w naprawdę godnych, może wręcz luksusowych warunkach na swoją kolej czekali działacze KO; mieli oni też być obsługiwani poza kolejnością.
Cała ta sytuacja uderza w Koalicję Obywatelską i może odbić się negatywnie na poparciu dla niej w zbliżających się wyborach. Wielu analityków twierdzi, iż może powtórzyć się efekt ośmiorniczek sprzed lat. Nic zatem dziwnego, że pan Tusk się wścieka i zapowiada rozliczenia; oby na zapowiedziach się nie skończyło.
Cała bowiem sprawa (podobnie jak te ośmiorniczki, które jednak były rozdmuchanym problemem, przynajmniej w porównaniu z tą aferą) pokazuje, jak bardzo politycy KO, a wcześniej oczywiście PO, niektórzy w każdym razie, pozostają oderwani od realiów życia większości społeczeństwa polskiego i jego punktu widzenia.
Normalna osoba obywatelska, trafiając na SOR (czego nikomu nie życzę; żadna to przyjemność, wierzcie mi!), musi czekać w kolejne nieraz kilka, a bywa, że i kilkanaście godzin. Nierzadko wiąże się to z cierpieniem. I nie ma mowy o żadnych specjalnych warunkach, poczekalniach VIP ani tym podobnych udogodnieniach. Zdarzają się przypadki, kiedy na Szpitalnych Oddziałach Ratunkowych pomoc udzielana jest za późno. Częściowo to wina samych pacjentów, którzy przyłażą na SOR z byle czym, z problemem, którym zająć się może i powinien lekarz rodzinny, przez co generują kolejki i dodają niepotrzebnej roboty medykom na oddziale ratunkowym. Ale też, powiedzmy sobie szczerze, system publicznej opieki zdrowotnej, SOR-y wliczając, jest przeciążony i niedofinansowany (a finansowanie też nie zawsze lokowane jest tam, gdzie powinno, prawda, panie lekarzu-radny?), przez co nie funkcjonuje dobrze.
Tymczasem polityk ugrupowania rządzącego ma poczekalnię VIP i czeka w niej krótko, bo obsługiwany jest poza kolejnością. Pozostałych pacjentów to boli, a obywateli, którzy na SOR mieli szczęście się nie znaleźć, irytuje, słusznie jak najbardziej. Przywileje, zwłaszcza nieuzasadnione, nie są i nie powinny być oceniane pozytywnie.
I tu dochodzimy do problemu, jaki ma Koalicja Obywatelska, odziedziczonego oczywiście po Platformie. Otóż, ugrupowanie to postrzegane jest – niebezzasadnie – jako tworzone przez bogatych i uprzywilejowanych dla bogatych i uprzywilejowanych. Jako takie, które pozostaje oderwane od zwykłego człowieka, a nawet jest mu wrogie. Rzecz jasna, propagandę taką szerzy, za pośrednictwem zaprzyjaźnionych mediów, Bezprawie i Niesprawiedliwość, które niczym się w tej materii od KO nie różni, może jest jeszcze gorsze pod tym względem, ale skutecznie – i kłamliwie!!! – wykreowało się na partię prospołeczną.
Sprawia to, iż takie afery jak ta z gigantycznymi zarobkami lekarza-radnego i poczekalnią VIP na SOR, mocno uderza w KO; znacznie mocniej niż w PiS, które robiło jeszcze większe przewały, także w sektorze publicznej opieki zdrowotnej – pewien człowiek, korzystając z partyjnych koneksji, spędzić miał kilka lat na OIOM. Burżuazyjne fanaberie PiS-owców uchodzą im na sucho. Burżuazyjne fanaberie KO – już niekoniecznie, także dlatego, że część przynajmniej jej elektoratu jest świadoma i oczekuje od swoich wybrańców wysokich standardów etycznych i prawnych (dotyczy to oczywiście wyborców, nie wyznawców, których KO ma również).
Jeśli Koalicja Obywatelska nie wyciągnie wniosków z tej afery i nie wdroży zmian wewnętrznych, które znacząco poprawią jej działania – i nie zacznie na poważnie realizować obietnic wyborczych, bo jak na razie z koalicji rządowej usiłuje to robić głównie Lewica – znajdzie się na prostej drodze do przegrania wyborów parlamentarnych… te zaś już w przyszłym roku, a czas leci. Problem w tym, że politycy owej formacji są mistrzami w NIEWYCIĄGANIU wniosków, co świetnie ukazała kampania Rafała Trzaskowskiego…
A wracając do poczekalni VIP na SOR w jednym z warszawskich szpitali, najbardziej cieszy ona nie działaczy KO, jacy z niej korzystali, lecz Kaczyńskiego Jarosława. Albowiem dostarczyła Bezprawiu i Niesprawiedliwości paliwa politycznego. To już nie jest przykre, ale nader niebezpieczne dla Polski.
Komentarze
Prześlij komentarz