Racjonalny wybór cenowy

Kiedy jedenaście lat temu pracowałem jako agent ubezpieczeniowy, wmawiano mi, że „ludzie nie kupują tanich rzeczy” (dlatego polisa, która więcej kosztowała, miała jakoby być atrakcyjniejsza dla klientów niż tańsza opcja). Być może reguła ta działa w przypadku burżujów, którzy często faktycznie wydają forsę, żeby mieć coś kosztownego i się tym chwalić, ale większość społeczeństwa wcale tak nie myśli.

Prawda jest taka, że ludzie, robiąc zakupy, owszem, kierują się ceną, ale najczęściej chcą zapłacić jak najmniej. Może nie zawsze chodzi o kupowanie taniochy i tandety, lecz o to, żeby stosunek jakości towaru do jego ceny był korzystny. To znaczy, aby nabyć coś, co będzie dobrze służyło, a nie spustoszy portfela czy konta.

To najzupełniej normalne, logiczne i racjonalne. Nikt zdrowo myślący nie chce przepłacać. Mogąc coś kupić taniej, zrobi to. Sam tak postępuję. Zwłaszcza, że tańsze wcale nie musi być gorsze; w kapitalizmie wyższe ceny mają często charakter spekulacyjny, są sztucznie zawyżane przez logo marki i nie idzie z nimi w parze ani jakość towaru czy usługi, ani wartość włożonej w produkcję pracy – ot, po prostu więcej forsy trafia w łapy kapitalistów, właścicieli danego koncernu. Przykładowo, najdroższa odzież prestiżowych jakoby marek powstaje w Azji Południowo-Wschodniej, np. w Bangladeszu, a wytarza ją za naprawdę marne pieniądze półniewolnicza siła robocza, harująca w fatalnych warunkach. Poza tym, system wchodzi w kolejny kryzys, ludzie biednieją i żyje się coraz gorzej, racjonalne osoby usiłują więc oszczędzać.

Wystarczy zresztą popatrzeć na reklamy poszczególnych sieci handlowych. Niejedna przechwala się, że u niej jest tanio (tu odnotować należy, iż obecnie chyba nie ma cen, które nie byłyby zbyt wysokie, ale to już problem bardziej ogólny), a przynajmniej taniej niż u konkurencji. Tym właśnie wabią klientów, wiedząc, iż ci nie palą się do wydawania zbyt wielkich ilości forsy. Lidl i Biedronka toczyły przecież jeszcze niedawno reklamową wojnę na to, która sieć ma niższe ceny.

Istnieją też marki różnych produktów, od żywności po AGD, powiązane z konkretnymi sieciami sprzedaży, oferujące towar w korzystnym stosunku ceny do jakości. Innymi słowy, są one nieco tańsze niż produkty innych firm, niemniej wcale nie gorsze, zwłaszcza biorąc pod uwagę, iż wydaje się na nie mniej.

Zresztą, wystarczy popatrzeć na motoryzację i sukcesy marek oferujących samochody tańsze niż konkurencja. Skoda, po przejęciu przez Volkswagena, oferowała (dziś rzecz ma się nieco inaczej) nieco atrakcyjniej wycenione wersje niemieckich pojazdów. Rumuńska Dacia, która jest prawdziwym bestsellerem, produkuje niedrogie samochody bazujące na technologii Renault, do którego to koncernu należy. Od kilku lat europejskie (w tym polski) rynki zdobywają szturmem pojazdy chińskie. Ich sukces polega… tak, zgadliście: na korzystnym stosunku ceny do jakości. Podobnie rzecz ma się z wieloma innymi produktami z Państwa Środka; przestają się one kojarzyć z tandetą i podróbkami europejskich, japońskich czy amerykańskich marek, a coraz częściej łączone są z wysoką jakością za atrakcyjne pieniądze; dotyczy to na przykład elektroniki.

To samo w usługach. Mając do wyboru ofertę tańszą i droższą, większość klientów wybierze tę pierwszą.

Toteż burżuazyjny tok myślenia, że „ludzie nie kupują tanich rzeczy”, po prostu się nie sprawdza. Inaczej nikt nie robiłby zakupów w Biedronkach, Lidlach czy Aldi, po ulicach nie jeździłyby Dacie ani chińskie samochody (a jest ich przecież coraz więcej, poszczególni chińscy producenci szykują się do otwierania fabryk w Europie oraz przejmowania już istniejących), z dalekowschodniej elektroniki też nikt by nie korzystał.

Oszczędzanie (nie mylić ze skąpstwem) jest zachowaniem racjonalnym. Toteż robiąc zakupy, klienci wcale nie chcą przepłacać. Nawet, jeśli unikają nabywania najtańszej tandety, to wolą zapłacić nieco mniej niż nieco więcej i nabyć coś może niemarkowego, a przez to korzystniej wycenionego, ale w miarę dobrej jakości.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Kapitalistyczni esesmani

Odbieranie dobrego

Krócej, zdrowiej, wydajniej