Posty

Warto by podszkolić

Już od pewnego czasu zauważam, że świadomość społeczna w Polsce na temat dysfunkcji zdrowia psychicznego, z depresją na czele, powoli, acz stale narasta. Jasne, wiele w tej dziedzinie pozostaje jeszcze do zrobienia, niemniej poprawa w stosunku do tego, co było lat temu kilkanaście czy kilka, jest widoczna. I dobrze. Druga strona medalu jest o wiele bardziej ponura. A wygląda tak, że przypadków różnorakich psychicznych dysfunkcji – załamań, depresji, choroby afektywnej dwubiegunowej, nerwic i wielu innych – ciągle przybywa. Dotykają przedstawicieli wszystkich klas społecznych, grup zawodowych, wiekowych, płci… Nikt nie jest przed nimi bezpieczny. Nic dziwnego, skoro coraz dzikszy w miarę popadania w kryzys i niewydolność kapitalizm ogromnie sprzyja takim zachorowaniom, nawet, jeśli sam w sobie nie stanowi ich przyczyny. Wiem to zresztą po sobie, moją depresję wywołały przecież kapitalistyczne patologie. A jej nawrót, który ma szansę wkrótce mnie zabić. nastąpił z winy pewnego urz...

Meblowanie cudzego życia

Prawicowy politycy – od liberałów po nacjonalistów/faszystów/nazistów – jak również osoby obywatelskie o co bardziej konserwatywnym światopoglądzie, uwielbiają meblować ludziom życie. Czyli układać je tak, jak ONI chcieliby, żeby wyglądało, zarówno całościowo, jak też w poszczególnych jego aspektach. Ci na szczytach władzy narzucają chociażby system ekonomiczny, który pozbawia czasu wolnego, odpoczynku i pieniędzy. Określają, z kim i na jakich zasadach możemy zawierać związki. Czy mamy w miejscach publicznych patrzeć na symbole konkretnej religii. Czy kobieta ma prawo decydować o swoim organizmie. I tak dalej. Ich decyzje zwykle mają charakter restrykcyjny, czyli wiążą się z takimi bądź innymi ograniczeniami wolności; niekiedy mogą one przybierać formę wręcz okrutną, czego przykładem jest polskie hitlerowskie ustawodawstwo antyaborcyjne. Z kolei prawicowcy skrajni chcieliby cudze życie meblować tak dalece, że przyznają sobie wyłączne uprawnienie do decydowania, komu powinna przy...

Dzień UFO

Jak donoszą posty na Facebooku, obchodzimy dziś Światowy Dzień UFO. Czyli niezidentyfikowanych obiektów latających, powszechnie uznawanych za pojazdy kosmitów. Cóż, ogólnie rzecz biorąc, uważam, że istnieje życie pozaziemskie; wydaje mi się skrajnie nieprawdopodobne, aby jedna, jedyna Ziemia w całym nieskończonym wszechświecie (a wszechświatów też ponoć jest nieskończenie wiele) była planetą, na jakiej wykształciły się biologiczne procesy. Idąc jednak o krok dalej, podzielam sceptycyzm, który w kwestii kontaktu międzyplanetarnego w swoich najbardziej dojrzałych utworach wyrażał Stanisław Lem. W ślad za nim przypuszczam mianowicie, iż życie na innych globach, jeśli faktycznie istnieje, przybrało formę tak dalece odmienną od ziemskiego, że dla nas, ludzi, pozostać może wręcz nierozpoznawalne (i odwrotnie, my dla niego też), a nawet jeśli, to dogłębniejsze poznanie (jedno- lub obustronne) czy choćby klasyfikacja zapewne okazałyby się niemożliwe. Zatem międzyplanetarny kontakt nie nastą...

Sojusz liberalno-hitlerowski

Konserwatyści reklamujący się jako liberałowie i demokraci (ha, ha, ha!), czyli posłowie Koalicji Obywatelskiej, zawarli ostatnio sojusz z klerykałami, a w niektórych przypadkach wręcz fanatykami religijnymi z Trzeciej Drogi (Polska 2050 Szymona Hołowni plus Polskie Stronnictwo niezbyt Ludowe) oraz hitlerowcami z Konfederacji. Chodziło, rzecz jasna, o obronę interesów kapitalistów, konkretnie – flipperów. Są to, przypomnę, tacy kolesie, co kupują mieszkania po to tylko, by je wynajmować, często po zawyżonych cenach. Ów wątpliwy z etycznego punktu widzenia biznes psuje rynek mieszkaniowy w Polsce i pogłębia kłopoty młodego pokolenia ze znalezieniem dachu nad głową. Jakiekolwiek remedium na ów problem chciała znaleźć Lewica, toteż złożyła projekt ustawy o opodatkowaniu flipperów w zależności od liczby posiadanych przez nich lokali. Rozwiązanie słuszne i celowe. I, jak łatwo się domyślić, zostało ono odrzucone już w pierwszym czytaniu, głosami klubów Koalicji Obywatelskiej (wyłamało si...

Z podręcznika do katechezy

Po Facebooku krąży mem z cytatem z podręcznika do katechezy, do piątej klasy podstawówki. Brzmi on następująco: „Postaraj się zaoszczędzić pieniądze, nie kupując sobie ulubionych słodyczy. Złóż je jako ofiarę na tacę w czasie najbliższej Mszy Świętej” (pisownia oryginalna). Szczerze, mam nadzieję, że to fake , lecz znając Kościół katolicki, obawiam się, iż nadzieja to złudna. Po prostu, dzieci już do małego są uczone, aby być dojnymi krowami dla kleru. Temu głównie służą szkolne lekcje religii katolickiej, i jest to jeden z powodów, dla których powinny one ze szkół publicznych zniknąć. Pisałem o tym w jeden z niedawnych notek. Oczywiście, oszczędzanie jest cenną umiejętnością (jakkolwiek przy kosztach życia w kapitalistycznej Polsce najczęściej okazuje się niemożliwe, o czym piątoklasiści przekonają się, gdy wejdą w dorosłość). A jeśli ma jeszcze być połączone z altruizmem, tym lepiej. W takim jednak układzie zaoszczędzone na słodyczach lub czymkolwiek innym pieniądze zdecydowanie ...

Kapitalizm molochów

Czego (poza oczywiście wolnością, dostatkiem, stabilnością bytową i godnością) ubywa w USA? Otóż, małych i średnich przedsiębiorstw. W większości miast oraz miasteczek już ich w zasadzie nie ma, a jeśli jakieś ocalały, to funkcjonują, należąc do sieci wielkich koncernów i korporacji (na podobnej zasadzie, jak nasze osiedlowe sklepiki-sieciówki). Niezależne stanowią coraz rzadziej spotykane wyjątki. W Unii Europejskiej małe i średnie firmy działają – aczkolwiek w jej największych państwach, takich jak Niemcy czy Francja, wytwarzają poniżej 10 proc. PKB – co jest zasługą głównie chroniących je regulacji unijnych. Polska stanowi pewien wyjątek, jako że u nas zakładanie jednoosobowych przedsiębiorstw nader często wymuszane jest przez kapitalistów, celem oczywiście przerzucenia na pracowników kosztów pracy i odzierania ich z praw. Wracając na teren całej UE, to i jej gospodarka wyglądałaby identycznie jak w Stanach, czyli byłaby zdominowana przez wielkich graczy i prawie całkowicie wyzbyt...

Uczciwość i kompetencja

Wobec organów samorządu i państwa, z jakimi się stykam lub przynajmniej mogę zetknąć (urzędy, sądy, policja, gminne spółki, itd.) mam prawo żywić pewne oczekiwania – jak każda osoba obywatelska. Wynika to z tego, że posiadam polskie obywatelstwo i płacę w Polsce podatki. A czego oczekuję od tychże organów? W zasadzie dwóch jedynie rzeczy: uczciwości i kompetencji. Ta pierwsza polega głównie na przestrzeganiu prawa oraz procedur. I elementarnej zasady uczciwości. Innymi słowy, poszczególne instytucje, urzędy, spółki, itd. publiczne nie mogą ani mnie, ani nikogo innego oszukiwać, okradać, manipulować, orzynać czy traktować z buta. W żadnym razie nie wchodzi w grę upokarzanie. Korupcja we wszelkich swych formach (łapownictwo, kumoterstwo, nepotyzm) w ogóle odpada. Elementem tejże uczciwości jest i to, że jeśli w wyniku działań danej instytucji publicznej zostanę w taki czy inny sposób poszkodowany, otrzymam od niej rekompensatę. Niekoniecznie pieniężną; często wystarczyć może zwykł...