Epopeja chorego chłopczyka
Jedna z telewizji komercyjnych w swoim serwisie informacyjnym pokazuje prawdziwą epopeję chłopczyka cierpiącego na jakąś wyjątkowo rzadką, nader poważną chorobę (nie pytajcie, proszę, co to za choróbsko, nie znam się na tym). Potrzebuje on operacji i tylko jeden lekarz, z USA, dodajmy, podjął się ją przeprowadzić. Oczywiście, na lot o Stanów i sam zabieg pieniądze zebrać musieli rodzice dzieciaczka, w czym pomogła fundacja charytatywna powiązana z rzeczoną stacją telewizyjną. Chłopczyk jest już w USA (w międzyczasie trzeba było dozbierać sumę potrzebną na przelot specjalnym samolotem, bo lot zwykłym mógłby być na młodocianego pacjenta śmiertelnie niebezpieczny) i miejmy nadzieję, że terapia przyniesie pozytywny skutek, czyli że nasz bohater wróci do zdrowia i będzie miał normalne, pełne aktywności życie. Oczywiście, dla wszystkich ludzi, którzy zaangażowali się w akcję pomocy chłopczykowi, żywię ogromny szacunek. Nigdy też nie miałem, nie mam i prawdopodobnie miał nie będę nic p...