Powody do pesymizmu
Kończy się dziś rok 2025. Dla świata zdecydowanie dobry on nie był. Trwało ludobójstwo w Gazie, nasilała się faszystowska przemoc na Zachodnim Brzegu Jordanu, Izrael atakował kraje ościenne i o mało nie wywołał wojny z Iranem. Nie ustała wojna rosyjsko-ukraińska. Doszło do rzezi w Sudanie, Etiopii i wielu innych miejscach świata. Kryzys ekonomiczny zataczał coraz szersze kręgi. Hydra skrajnej prawicy podnosiła w licznych państwach swój obmierzły łeb; w Polsce, dla przykładu, wybory prezydenckie wygrał Nawrocki Karol. Katastrofa klimatyczna postępowała. A to tylko niektóre przykłady nieszczęść.
Jak będzie z rokiem 2026? Ano, sytuacja nie wygląda zbyt optymistycznie.
Trwające kryzysy prawdopodobnie będą postępowały. Zachodni kapitalizm słabnie, co widać gołym okiem; z jednej strony to dobrze, im bowiem szybciej paskudny ów system upadnie, tym lepiej, z drugiej wszelako na kryzysie cierpi proletariat, kapitaliści bowiem nauczyli się na nim zarabiać. I lansują swoją polityczną odpowiedź na kryzys, czyli skrajną prawicę, która ma za zadanie skanalizować negatywne emocje społeczne i zagospodarować je na korzyść kapitału, zarazem niszcząc jego wrogów i znosząc pozory demokracji. Mówiąc krótko, mroczne czasy nadchodzą.
Umiarkowana (dotychczas) prawica również zresztą staje się coraz agresywniejsza, wręcz zbrodnicza. Doskonale widać to w Polsce na przykładzie Koalicji Obywatelskiej, która przejęła retorykę faszystowską i nacjonalistyczną (co wszelako podczas wyborów prezydenckich Rafałowi Trzaskowskiemu się nie opłaciło, a wręcz odwrotnie), a także kontynuuje popełnianie PiS-owskiej zbrodni na granicy z Białorusią, wymierzonej przeciwko uchodźcom.
Agresji w polityce jest coraz więcej. Trudno się zatem spodziewać, że Izrael zaprzestanie prób wymordowania Palestyńczyków; będzie też ponawiał ataki na Syrię, Liban i inne państwa, może wywołać wojnę z Iranem. Przy poparciu USA, które już zapowiedziały, że wesprą bliskowschodnich faszystów.
Same Stany Zjednoczone też stają się coraz bardziej, a raczej coraz jawniej wojownicze. Co najmniej od zakończenia II wojny światowej stanowią one największe zagrożenie dla światowego pokoju i bezpieczeństwa, ale pod rządami Trumpa, zwłaszcza teraz, w drugiej jego kadencji, widać to bardzo wyraźnie. Nie dość bowiem, że Waszyngton wspiera zbrodnicze praktyki Izraela, to jeszcze wykazuje agresję już to wobec Nigerii, ostatnio zbombardowanej (niedawno o tym pisałem), już to Wenezueli (wojna wisi na włosku, a USA nie kryją, że chcą przejąć tamtejsze złoża ropy naftowej), już to Syrii. Mało tego, lokator Białego Domu zaczął uprawiać politykę wrogą wobec Unii Europejskiej. I nie, zbrojny atak amerykański nam nie grozi, ale konflikt polityczno-gospodarczy jest jak najbardziej realny. Może wszak mieć to pewien dobry skutek – przy odrobinie szczęścia przywódcom europejskich (acz na polskich w tym zakresie nie liczę) otworzą się oczy, postawią na głębszą integrację oraz budowę własnego systemu obronnego, niezależnego od NATO.
Unia Europejska sama jednakże musi wyjść z kryzysu. Gnębią ją bowiem narastające problemy gospodarcze – niektóre wynikają z gnicia kapitalizmu, inne stanowią efekt głupich decyzji politycznych – oraz narastające tendencje odśrodkowe, będące efektem aktywności skrajnej prawicy.
Może za to dobiec końca wojna rosyjsko-ukraińska. Obie strony są nią wyczerpane, a Ukraina zrujnowana. Niestety, zakończenie tego konfliktu dla naddnieprzańskiego państwa szczęśliwe raczej nie będzie. Ukraina zostanie bowiem najprawdopodobniej rozebrana między USA i Rosję. Ta druga przyłączy zajęte obecnie terytoria, te pierwsze utworzą nieformalną strefę wpływów, która oznaczała będzie eksploatację gospodarki i ludności. Polityka Trumpa jednoznacznie wskazuje, że chciałby takiego rozwoju wypadków.
Konfliktów zbrojnych na świecie będzie raczej przybywało niż ubywało. Taka jest obecna tendencja, i w przyszłym roku prawdopodobnie się ona utrzyma.
Nie zapominajmy o katastrofie klimatycznej. Na razie aktywne kroki przeciwko niej podejmują głównie Chiny (inwestowanie w odnawialne źródła energii, rozwój zielonych technologii) oraz państwa afrykańskie, gdzie one inwestują. Globalna Północ truje na potęgę, zwłaszcza USA, zaś Unia Europejska wycofała się w znacznej mierze ze swojej polityki na rzecz klimatu. Przybędzie więc ekstremów pogodowych, średnie temperatury będą się podnosiły, co spowoduje liczne klęski żywiołowe.
Mówiąc krótko, zanosi się na to, że 2026 roku będzie jeszcze paskudniejszy niż 2025. Jeśli w naszym regionie nie będzie wojny (zbrojny atak Rosji na Polskę wydaje się skrajnie nieprawdopodobny, to tylko straszenie mające uzasadnić wydatki na zbrojenia, które zresztą pomaga Braunowi w zdobyciu poparcia), to zbiedniejmy i będziemy w coraz większym stopniu zagrożeni wymarciem.
A świat dalej podążał będzie ku zagładzie wśród wojen, katastrofy klimatycznej, pełnej agresji polityki szalonych przywódców i gnijącego kapitalizmu.
Komentarze
Prześlij komentarz