Krople dobra w morzu zła

Jeden z księży, który padł ofiarą nożownika (ten najprawdopodobniej ma poważne problemy z poczytalnością i w ogóle zdrowiem psychicznym; nic dziwnego – w systemie, w jakim żyjemy, każdemu w każdej chwili może odbić, szczególnie, jeśli dana osoba pochodzi z kraju ogarniętego wojną), z kościelnej ambony, podczas mszy przebaczył sprawcy, poprosił, żeby za jego czyn nie obarczać winą wszystkich Ukraińców i zaapelował o pokój. Bardzo to piękny, mądry gest, zgodny z ideami Jezusa Chrystusa. Księdzu należy się za to wielki szacunek.

Oczywiście nie jest on jedynym dobrym człowiekiem w szeregach katolickiego duchowieństwa. Wspaniałe rzeczy robił (niestety już nieżyjący) ksiądz Kaczkowski, sporo dobrego da się powiedzieć o ojcu Gużyńskim, a siostra Chmielewska zasługuje na wielkie uznanie. Fajnych, pożytecznych księży, jak sądzę, spotkać też można w jakimś odsetku parafii.

Jednakże działalność tych ludzi nie powinna przesłaniać faktu, że Kościół katolicki jako całość jest organizacją zdegenerowaną, na swoim koncie (specjalnie nie piszę: „sumieniu”) mającą liczne zbrodnie.

I nie trzeba się nawet cofać do czasów nawracania całych nacji ogniem i mieczem, krucjat czy inkwizycji, choć oczywiście nie wolno o tych koszmarach zapominać, podobnie jak o kościelnym udziale w kolonializmie. W znacznie nam bliższym okresie Kościół katolicki aktywnie przyczyniał się do rozwoju antysemityzmu, księża uczestniczyli w pogromach Żydów bądź je stymulowali. Dziś, w Polsce chociażby, szerzą z ambon wszelkie rodzaje nienawiści i nietolerancji, z homofobią na czele. Prowadzi to do licznych tragedii i wiąże się z kolaboracją ze skrajną prawicą. Dawniej byli to włoscy, hiszpańscy tudzież portugalscy faszyści, chorwaccy ustasze, niemieccy naziści (jak myślicie, dzięki komu tylu hitlerowskich zbrodniarzy zdołało uciec do Ameryki Południowej?), latynoamerykańskie junty (Jan Paweł II był wielkim fanem Pinocheta), dziś są to liczne organizacje i partie nacjonalistyczne, neofaszystowskie tudzież neonazistowskie. Jak to wygląda w Polsce, widać.

Nie wolno zapominać, co Kościół robił dzieciom. Chodzi tu, rzecz jasna, o zbrodnie pedofilskie i ich tuszowanie, między innymi przez Jana Pawła II oraz Dziwisza (opasłego dona). Ale nie tylko. Przecież dochodzą jeszcze przymusowe chrzty młodego pokolenia rdzennych mieszkańców Kanady (w czym, dodać trzeba, celowały także Kościoły protestanckie), co było brutalnym odzieraniem tamtejszych społeczności z tożsamości i kultury. W Irlandii w kościelnych domach samotnej matki – państwowych instytucji tego typu nie było – odbierano kobietom nieślubne dzieci, zabijano i wrzucano do… szamb; odkrycie tejże zbrodni stanowiło jeden z głównych czynników szybkiej laicyzacji tego kraju. A co do masowej pedofilii, to Kościół katolicki nie uporał się z ową zbrodnią do dziś, głównie dlatego, że uporać się nie chce…

Jeśli chodzi o kościelną przemoc seksualną, ofiarami jej padają nie tylko dzieci. Dochodzi do niej również podczas egzorcyzmów. Dziewczyny uznawane za opętane przez demona (duchowni katoliccy doskonale wiedzą, iż to jedna wielka ściema) są okrutnie traktowane i często gwałcone. Z czego, jako osoby w poważnym kryzysie zdrowia psychicznego, nie zawsze zdają sobie sprawę.

Mieszając się do polityki – co w (k)raju nad Wisłą jest aż boleśnie wyraźnie widoczne, odkąd do władzy dorwała się klerykalna prawica postsolidarnościowa, czyli solidaruchy, co oczywiście nastąpiło w 1989 roku – Kościół katolicki wymusza wprowadzanie konkretnych regulacji prawnych. Doskonałym, acz nader ponurym tego przykładem jest, jak łatwo się domyślić, prawo, czy raczej zalegalizowane bezprawie antyaborcyjne. W Polsce, pod kościelne dyktando, wdrożono je najpierw w 1993 roku (zrobiły to solidaruchy, rzecz jasna), następnie zaostrzono po wyroku nielegalnie funkcjonującego PiS-owskiego (czyli też postsolidarnościowego) Trybunału (nie)Konstytucyjnego w roku 2020. Poskutkowało to ofiarami śmiertelnymi wśród kobiet, za które Kościół nie ma najmniejszego zamiaru przeprosić, podobnie zresztą jak jego prawicowe marionetki.

No i masowe oszukiwanie ludzi, celem wyłudzenia od nich pieniędzy. Celują w tym liczni kaznodzieje z całego świata, a w Polsce również Rydzyk, kapitalista w sutannie. Ale nie tylko. Nie zapominajmy o, nierzadko wymuszanych, opłatach „co łaska” za udzielanie sakramentów. Kościół katolicki w Polsce doi też każdą osobę płacącą podatki, a to z tej prostej przyczyny, iż pobiera gigantyczne kwoty z budżetu państwa.

A to tylko niektóre przykłady zła, jakie czyni owa organizacja.

Mamy więc do czynienia ze związkiem wyznaniowym dogłębnie przesiąkniętym patologią, mocno zdegenerowanym pod względem moralnym tudzież etycznym. To istny rozsadnik wielkiej nieprawości. A to, że działają w jego strukturach dobrzy księża, zakonnicy i zakonnice, ponurego owego faktu nie zmienia. To tylko krople dobra w morzu zła.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Odbieranie dobrego

Kapitalistyczni esesmani

Przejęcie