Refleksje po zamachu
Jedną z najgorętszych wiadomości ostatnich godzin jest oczywiście zamach w Sydney. Do świętujących na plaży Żydów zaczęło strzelać dwóch mężczyzn (podobno ojciec i syn). Zginęło kilkanaście osób, a ofiar byłoby prawdopodobnie znacznie więcej, gdyby nie pan Ahmed – mieszkający w Australii, a pochodzący z Syrii muzułmanin, który pracuje jako sklepikarz. Rozbroił on jednego z zamachowców i z tego, co czytałem, sam został ranny. W medialnych relacjach nie mogą się nadziwić, że muzułmanin ratował Żydów; tymczasem zadziałała tu prosta zasada: człowiek ratował innych ludzi, religia czy pochodzenie nic do tego nie miały. Sam, choć anim Arab, ani muzułmanin, przekonałem się, że wyznawcy islamu chętnie pomagają innowiercy, z reguły oczywiście w znacznie mniej drastycznych okolicznościach.
Rzecz jasna, to, kto naprawdę stał za tą tragedią – mianowicie, czy sprawcy działali sami z siebie, czy otrzymali od kogoś zlecenie, czy też ktoś ich zainspirował – wyjaśni śledztwo. Zastanawia jednak reakcja Binjamina Netanjahu, premiera faszystowskiego Izraela, który o zamach oskarżył Iran (miał ku temu jakiekolwiek podstawy?), zaś USA już odpowiedziały, że jeśli to prawda, dadzą Izraelowi zielone światło do ataku na owo państwo… Netanjahu ostrzegł przy okazji Australię przez oficjalnym uznaniem państwa palestyńskiego. Nadto popełnił blamaż, twierdząc, że tym, kto rozbroił jednego ze sprawców, był Żyd. Warto się więc zastanowić – oczywiście nie przesądzając niczego – czy zamach nie był czasami inspirowany przez Izrael. Wzrost antysemityzmu na świecie oraz cierpienie Żydów są bowiem jak najbardziej na rękę tamtejszym władzom, dając im uzasadnienie dla krwawej polityki, tym razem, być może, do kolejnego zaatakowania Iranu (jak gdyby rzezi Gazy, przemocy na Zachodnim Brzegu Jordanu, bombardowań Syrii, Jemenu i Libanu nie było aż za dużo…).
Jakkolwiek było, zamach w Sydney to zbrodnia i tragedia, nie da się temu w żaden sposób zaprzeczyć.
W mediach – co zaskoczenia w żadnym razie nie stanowi – znów głośno zrobiło się o antysemityzmie, rosnącej na świecie nienawiści wobec Żydów. Niestety, to fakt: ona rzeczywiście narasta. Stanowi to winę zbrodniczej polityki Izraela wobec Palestyny, Libanu, Syrii, Jemenu oraz Iranu. Ludobójstwo w Gazie budzi zrozumiały (też go przecież odczuwam) gniew w kolejnych społeczeństwach na całym świecie, a liczni skrajni prawicowcy, tacy jak nasz Grzegorz Braun, przekuwają go w antysemicką nienawiść.
Tymczasem poparcie dla sprawy Palestyny trzeba, rzecz jasna, całkowicie oddzielić od nienawiści czy nawet uprzedzenia wobec Żydów; wielu spośród nich wszak potępia zbrodnie izraelskie, często znacznie radykalniej niż nie-Żydzi (pisałem o tym nie raz ani nie dwa). Poza tym, antysemityzm, identycznie jak wszelkie inne formy rasizmu, nienawiści i nietolerancji, jest po prostu zły.
Lecz, jak wspomniałem wyżej, leży on w interesie Binjamina Netanjahu i Likudu. Im bardziej antysemickie nastroje – co, podkreślam, nie ma nic wspólnego z potępieniem ludobójstwa w Gazie oraz z poparciem, żywionym i przeze mnie, dla niepodległości Palestyny tudzież walki o nią – tym łatwiej faszyści z Izraela usprawiedliwić mogą swoje krwawe działania. Przecież nieustannie podnoszą „argument”, że bronią WSZYSTKICH Żydów, i gdyby nie ich polityka (mordowanie dzieci, gwałcenie kobiet i mężczyzn, bombardowania, skazywanie ludzi na śmierć głodową wliczając), doszłoby jak świat długi i szeroki do kolejnego Holocaustu, goje bowiem jakoby tylko czekają, aby Żydów ze szczętem wymordować (absurd, ale takie właśnie treści głosi hasbara). Inna sprawa, że do nowego Holocaustu faktycznie doszło – jego ofiarami są Palestyńczycy, zwłaszcza w Strefie Gazy, sprawcami zaś faszystowscy kolonizatorzy, co podają się za Żydów…
Ano właśnie. Nie zapominajmy, że ludobójstwo w Palestynie trwa nieustannie. Codziennie mordowani są tam ludzie, inni – ci, których bombardowania Stefy Gazy pozbawiły domów – umierają z wychłodzenia i chorób wywołanych ulewnymi deszczami, że o głodzie nie wspomnę. Ich życie wcale nie jest mniej warte niż osób, które zamordowano w Sydney. I pamiętajmy, że za śmierć jednych i drugich moralną odpowiedzialność ponoszą faszyści z Likudu. Bo to oni dążą do eksterminacji Palestyńczyków, bo to im zależy na kolejnych śmierciach Żydów na całym świecie.
Komentarze
Prześlij komentarz