Dobra tradycja żydowska

Notka poświęcona pamięci Marka Edelmana.

Jednym z piękniejszych elementów polskiej (i nie tylko) historii politycznej była działalność Bundu – Powszechnego Żydowskiego Związku Robotniczego, czyli żydowskiej partii socjalistycznej, w latach 1897-1948, przy czym organizacyjne pozostałości wciąż jeszcze istnieją w USA, Wielkiej Brytanii, Kanadzie oraz Australii.

Bund skupiał polskich, litewskich i rosyjskich żydowskich socjalistów. Dążył, w swych początkach, do obalenia caratu, zaprowadzenia socjalistycznego systemu społeczno-gospodarczego i przyznania pełnych praw Żydom. W II RP jego struktury, po zjednoczeniu się z galicyjskimi organizacjami żydowskich socjalistów, były bardzo silne, partia ta startowała w wyborach, podkreślając swój lewicowy, prospołeczny program (aczkolwiek odcinała się od komunistów). Niestety, jej kres położyła II wojna światowa i Holocaust; wielu bundowców zginęło, jakkolwiek to oni w znacznej mierze walczyli o przetrwanie polskich Żydów, stanowili też kadrę dowódczą Powstania w Getcie Warszawskim w 1943 roku (wówczas walczono o godną śmierć). Jednym z nielicznych ocalałych był Marek Edelman. Po wojnie polski Bund zjednoczył się w Polską Partią Socjalistyczną i w jej składzie połączył się z Polską Partią Robotniczą, tworząc Polską Zjednoczoną Partię Robotniczą; jednakże bundowcy nie odgrywali w niej w zasadzie roli, ponieważ niewielu Żydów w Polsce zostało.

Co ważne, od samego swego początku, Bund pozostawał radykalnie antysyjonistyczny. Sprzeciwiał się syjonizmowi jako ideologii kolonizacyjnej, zakładającej zasiedlanie – bez liczenia się ze zdaniem miejscowej ludności, zatem również zbrojne – Palestyny przez europejskich Żydów, a z czasem utworzenia tam państwa niby-żydowskiego (co nastąpiło w 1948 roku). Z biegiem lat przybrał syjonizm formę czysto faszystowską, i w takiej właśnie postaci jest dziś oficjalną ideologią Izraela, stanowiącą odrażającą podkładkę pod mordowanie Palestyńczyków w Strefie Gazy oraz represjonowanie ich na Zachodnim Brzegu Jordanu.

Bundowcy twierdzili – jak najbardziej słusznie – że Żydzi w Polsce, Rosji, Litwie i wszystkich innych państwach, gdzie mieszkali, cieszyć się powinni pełnią praw i nie mogli być w żaden sposób dyskryminowani, represjonowani ani przymusowo asymilowani; zapewnieniu takiego równouprawnienia służyć miał oczywiście socjalizm, czyli system, w jakim wszelkie relacji oparte na podporządkowaniu tudzież dyskryminacji zanikną. Równie słusznie uważali, iż jeśli Żydzi zasiedlą, nie wahając się przed stosowaniem przemocy, Palestynę, zaczną ją okupować i stworzą na jej terenie swoje państwo, sami staną się prześladowcami oraz katami; spełniło się to po 1948 roku i utworzeniu Izraela, którego przywódcy i armia – a jest to jedno z najbardziej zmilitaryzowanych społeczeństw na świecie! – zostali ni mniej, ni więcej, a ludobójcami, których porównać należy do nazistów z czasów II wojny światowej.

Ocaleli z Holocaustu bundowcy – jak wielu innych Żydów – na Izrael patrzyli z dalece posuniętym niesmakiem, a nawet wściekłością, zgrozą i przerażeniem. Jednym z gorliwszych krytyków tego ostatniego (jak dotąd) wypustu europejskiego kolonializmu pozostawał wspomniany wyżej Marek Edelman, zmarły w 2009 roku. Był on jednym z aktywniejszych bojowników żydowskich podczas II wojny światowej, cudem ocalał z Powstania w Getcie Warszawskim, a po wojnie był wybitnym chirurgiem oraz cenionym intelektualistą. Przez całe życie deklarował się jako antysyjonista, izraelskie zaś zbrodnie w Palestynie wielokrotnie krytykował. Twierdził, że Ben Gurion stworzył Izrael, aby wyciągać pieniądze od wierzących amerykańskich Żydów. Cóż, biorąc pod uwagę, ile USA wali kasy w ten wypust kolonializmu, miał sporo racji. Co nie zmienia faktu, że – o czym wielokrotnie pisałem – amerykańscy Żydzi, zwłaszcza ortodoksyjni, są coraz bardziej niechętni wobec Izraela, potępiają ludobójstwo w Palestynie i solidaryzują się z Palestyńczykami.

Dziś, kiedy w Gazie krew leje się rzekami, Izrael popełnia jedne z najstraszliwszych zbrodni w dziejach ludzkości, a istnienie Palestyńczyków jako narodu jest zagrożone, antysyjonistyczne idee Bundu, ocalone m.in. przez Marka Edelmana, pozostają tym bardziej aktualne.

To bardzo dobra tradycja żydowska.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Kapitalistyczni esesmani

Usiłują mnie zabić

Klasowy rozjazd w rządzie