Polaków lęki i depresje

Wedle danych z 2024 roku, aż 8,3 mln osób w Polsce (czyli około jeden czwartej społeczeństwa!!!) ma lub miało zaburzenia zdrowia psychicznego, od chwilowych i łatwych do wyleczenia, po nader poważne, stanowiące zagrożenie dla życia. Dominują te o charakterze nerwicowo lękowym, występujące u ponad 5 mln ludzi. Kilka milionów zmagało się bądź zmaga z zaburzeniami nastroju, w tym na depresję cierpi około 1,2 mln osób; przy czym dane te mogą być zaniżone, bo niektórzy specjaliści przypuszczają, iż dysfunkcja ta dotykać może w (k)raju nad Wisłą nawet około 2 mln osób, co jest o tyle prawdopodobne, że można sobie nie uświadamiać depresji (znam to z własnego doświadczenia) i w związku z tym jej nie leczyć. Z różnego rodzaju uzależnieniami zmaga się z kolei około 3,6 osób.

Narażeni są wszyscy, niezależnie od statusu materialnego czy przynależności klasowej, aczkolwiek u osób mniej zamożnych dysfunkcje zdrowia psychicznego występują częściej (nic zaskakującego). Szczególnie przerażająco sytuacja wygląda w przypadku dzieci i młodzieży; aż 40-60 proc. (serio!!!) starszych nastolatków żyje w chronicznym stresie, ma depresję, lęki tudzież wyjątkowo zaniżoną samoocenę. Tu winę ponosi z jednej strony nazbyt wymagający, przeciążający zdrowie system edukacji, z drugiej zaś media społecznościowe, gdzie łatwo jest się zetknąć z mową nienawiści na swój temat, a także z nierealnymi wzorcami zachowań czy wyglądu, rodzącymi ogromną presję i prowadzącymi do zbytniego autokrytycyzmu.

Mówiąc krótko, stan zdrowia psychicznego społeczeństwa polskiego daleki jest od ideału. Wiem coś o tym, bowiem sam od lat zmagam się z depresją.

Cóż, sytuacja ta nie dziwi w najmniejszym stopniu; i tak jest znacznie mniej źle, niż mogłoby być.

Czynnikiem, który destrukcyjnie działa na ludzką psychikę, jest oczywiście kapitalizm – a w (k)raju nad Wisłą mamy system ów w dzikim wydaniu. Patologie, takie jak: bezrobocie, przepracowanie, przemęczenie, niestabilność bytowa (umowy śmieciowe!!!), zbyt niskie wynagrodzenia w stosunku do kosztów utrzymania, złodziejstwo organów państwa tudzież instytucji finansowych, wysokie ceny, częsty mobbing, brak czasu dla siebie i rodziny, nieustanna presja otoczenia i wiele innych rodzą ciągły stres, ten zaś w nadmiarze oddziałuje nader destrukcyjnie i na organizm, i na psychikę. A jest on przekleństwem ludzi ze wszystkich niemal klas oraz warstw społecznych; kapitalizm niszczy życie zarówno osób biednych, jak i zamożnych.

System ten bowiem jest nader destrukcyjny dla zdrowia nie tylko z powodów ekonomicznych czy bytowych (acz w moim przypadku właśnie one stanowiły przyczynę zarówno depresji, jak też próby samobójczej). Kapitalizm, jak każdy totalitaryzm, narzuca człowiekowi wzorce zachowania, wyglądu, itd., te zaś nie zawsze są możliwe do spełniania. I wywiera oczywiście presję na osobach, które do wzorców owych nie pasują; przy czym nie używa w tym celu pałki gestapowca, lecz wpływa na umysły w taki sposób, że ludzie sami ciągle czują się z siebie niezadowoleni i na siłę dostosowują się do odgórnie narzuconych – na przykład za pomocą reklam czy filmików tworzonych przez influencerów – wytycznych; jeśli im się to nie udaje, popadają w niezadowolenie, we frustrację, ciągle się stresują, aż zdrowie psychiczne ulega ruinie.

Rzecz jasna, bardzo dużo złego w omawianym zakresie zrobiły tragiczne wydarzenia ostatnich lat. Pandemia Covid-19 i jej skutki (utrata bliskich, kłopoty z zatrudnieniem, pogorszenie statusu materialnego, itd.), inflacja za PIS-u, wojna rosyjsko-ukraińska (w szczególności strach przed Rosją, szerzony przez media) – wszystko to dosłownie przeryło psychikę milionów osób w Polsce i zauważyć trzeba, iż wiele spośród nich jeszcze się nie podniosło lub dopiero się podnosi (wymaga to czasu, nieraz bardzo długiego).

Sama tylko pandemia, w połączeniu z chaosem generowanym przez PiS-owskie wówczas Ministerstwo Ciemnoty, rąbnęła ze straszliwą siłą w młodzież (do spółki zresztą z nieco wcześniejszą deformą systemu edukacji). Przypomnijmy sobie zamykanie szkół, wprowadzanie lekcji zdalnych, docinanie młodych ludzi od siebie nawzajem – w ogóle lockdown był straszliwie destrukcyjny dla zdrowia zarówno psychicznego, jak i fizycznego, niezależnie od wieku; prawdopodobnie stanowił jeden z czynników, z powodu których Covid-19 zebrał w (k)raju nad Wisłą tyle ofiar śmiertelnych – chaos informacyjny i wywołany tym wszystkim skrajny, długotrwały stres.

To oczywiście tylko niektóre powody, dla których aż ponad osiem milionów osób w Polsce zmaga się lub jeszcze niedawno zmagało z problemami zdrowia psychicznego. Są jeszcze inne, jednostkowe, takie jak kłopoty rodzinne, zawody miłosne, jakieś kłopoty…

Problem w tym, że wiele osób nie zdaje sobie sprawy z powagi sytuacji i próbuje poradzić sobie z dysfunkcjami na własną rękę, zamiast szukać profesjonalnej pomocy (w licznych przypadkach też jest to efekt kapitalistycznej propagandy, wciskającej kult samodzielności). Ta, niestety, nie wszędzie jest dostępna. Tam, gdzie funkcjonują Centra Zdrowia Psychicznego, można w kryzysowej sytuacji otrzymać szybką pomoc, niestety, w większości miejsc w Polsce na wizytę u psychiatry lub psychologa czekać trzeba miesiącami… bądź słono za nie zapłacić.

Z drugiej strony, dopóki istnieje kapitalizm i rządzi jakakolwiek prawica, cała ludność kraju zagrożona będzie przez wywołane patologiami systemowymi dysfunkcje zdrowia psychicznego.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Kapitalistyczni esesmani

Odbieranie dobrego

Usiłują mnie zabić