Zbędna klasa

Bez niech podobno nie byłoby niczego.

A tymczasem kapitaliści (nie mylić z przedsiębiorcami) jako klasa społeczna istnieją głównie, a wręcz tylko dlatego, że mają za sobą medialną propagandę oraz państwo, jego aparat represji i nadzoru, usłużnych rządzących tudzież pieniądze; tak, wiele gigantycznych biznesów, w tym największe światowe koncerny i korporacje, funkcjonuje dzięki transferom środków publicznych do prywatnych kieszeni.

Oczywiście propaganda głosi, że kapitaliści są „kowalami własnego losu” (swoją drogą, stwierdzenie to jest wewnętrznie sprzeczne, ponieważ zespołu czynników od człowieka niezależnych, jakim jest los, nie da się wykuć ani w ogóle ukształtować), na których opiera się cała gospodarka. Bez ich rzekomej inwencji i pracy nie byłoby nic.

Tymczasem to jedna wielka bzdura. Czasy, kiedy kapitaliści – tacy jak Henry Ford, bracia Renault, André Citroën, Tomasz Bata i im podobni – rzeczywiście wymyślali już to nowe, pionierskie technologie, już to metody produkcji, dawno minęły. Obecnie przedstawiciele tej klasy najzwyczajniej w świecie siedzą i pasą się na CUDZYM wysiłku intelektualnym oraz fizycznym; jest to, rzecz jasna, wysiłek pracowników. Kapitaliści niczego nie kreują, niczego nie opracowują, niczego nie wymyślają; innowatorami są zatrudniani przez nich specjaliści, do cna eksploatowani i wysysani z pomysłów. Co więcej, prywatni właściciele wielkich koncernów i korporacji w obecnych czasach nie wykonują żadnej pracy, poza ewentualnie tym, że od czasu do czasu zadzwonią gdzieś w trasie z pola golfowego na orgię.

Nie muszą się też odznaczać walorami intelektualnymi ani specjalistyczną wiedzą. Są przykłady wręcz przeciwnie; chociażby Elon Musk i Donald Trump to zupełni idioci, w dodatku przynajmniej ten drugi jest niepoczytalny.

Dalej, nie przyczyniają się kapitaliści do rozwoju gospodarczego. Przedsiębiorstwa mogłyby zupełnie swobodnie istnieć tudzież funkcjonować bez nich i bez własności prywatnej, chociażby jako firmy państwowe, spółdzielnie produkcyjne czy akcjonariat pracowniczy. Istnienie kapitalistów i ich własności gospodarce wręcz szkodzi.

Dzieje się tak, ponieważ zyski tej klasy pochodzą z wyzysku, który jest kradzieżą i prowadzi do zubożenia większości społeczeństwa, a przecież im społeczeństwo mniej zamożne, tym gospodarka rozwija się wolniej oraz słabiej. Do pauperyzacji miliardów ludzi na całym świecie przyczyniają się też gigantyczne fortuny milionerów i miliarderów. Otóż, jeżeli tak potworne kwoty znajdują się w rękach garstki posiadaczy (do kupy jakieś pół procenta ludzkości lub jeszcze mniej), cała reszta przedstawicieli naszego gatunku nie ma do nich dostępu. Podaż pieniądza jest więc ograniczona, co więcej, pieniądz ów znajduje się na kontach w rajach podatkowych, nie służy więc realnej gospodarce; mówiąc cokolwiek kolokwialnie, nie krąży – nikt nic za niego nie kupuje. Czyli produkcja jest mniejsza, niż mogłaby być; w istocie to ludzi mało zamożnych system kapitalistyczny zmusza do nabywania coraz to nowych rzeczy oraz usług – najlepiej na kredyt, na czym korzysta oczywiście finansjera – aby gospodarka się nie posypała. Dlatego wszelkie ruchy nawołujące do rozsądnej konsumpcji czy zrównoważonego rozwoju gospodarczego budzą taką wściekłość zarówno kapitalistów, jak i prawicowych politykierów tudzież propagandystów nieludzkiego owego systemu.

Dodajmy do tego jeszcze i to, że właśnie chciwość kapitalistów niszczy naszą planetę, powodując już to nadmierne zużycie surowców, już to degradację całych ekosystemów, już to katastrofę klimatyczną.

Warto wspomnieć także o skrajnej demoralizacji licznych przedstawicieli tej klasy, obecnego prezydenta USA wliczając.

Podsumowując, ludzkość i świat nie mają z kapitalistów żadnego pożytku. Pod względem społecznym i gospodarczym są oni klasą całkowicie zbędną (o wiele bardziej niż dawna szlachta, która miała obowiązek bronić państwa, czy arystokracja obowiązana do pełnienia urzędów państwowych), a nawet wysoce szkodliwą. Zwłaszcza, że to my wszyscy tych pasożytów utrzymujemy.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Kapitalistyczni esesmani

Odbieranie dobrego

Klasowy rozjazd w rządzie