Faszystowscy piraci atakują
Stało się to, co było w zasadzie pewne od samego początku, zwłaszcza po zeszłorocznych doświadczeniach. Faszystowska – czyli izraelska, oczywiście – marynarka wojenna dokonała ataku na Global Sumud Flotilla, płynącą do Strefy Gazy z pomocą humanitarną. Na wodach międzynarodowych – co oznacza ni mniej, ni więcej akt piractwa morskiego – w okolicach Krety faszystowskie okręty przechwyciły dwadzieścia dwie łodzie Flotylli, uprowadzając sto siedemdziesiąt pięć osób, w tym co najmniej jedną z Polski; ich los jest nieznany. Według dostępnych danych, atak był brutalny, napastnicy stosowali liczne groźby, w tym przy użyciu broni palnej, schwytanych aktywistów traktowano w sposób agresywny i upokarzający.
Czyli powtórzyła się sytuacja z zeszłego roku, kiedy do izraelskich pirackich napaści na, wówczas mniej liczną niż obecnie, Global Sumud Flotilla, dochodziło również. Wtedy wśród porwanych także znaleźli się ludzie z Polski, w tym poseł Franciszek Sterczewski.
Już zapowiadane są w całej Polsce – a pewnie też w innych krajach, skąd pochodzą uprowadzone osoby – demonstracje w obronie Global Sumud Flotilla, skierowane zarazem przeciwko zbrodniczej polityce faszystowskiego Izraela. Zbrodniczej nie tylko wobec wolontariuszy Flotylli, ale przede wszystkim wobec Palestyny, Libanu, Syrii, Jemenu, Iranu…
Los porwanych raczej nie będzie godny pozazdroszczenia. Z całą pewnością spotkają się z przemocą: zakuwaniem w kajdanki, upokarzaniem, molestowaniem seksualnym (gwałty także jak najbardziej chodzą w grę), torturami, upokarzaniem… Dobrze będzie, jeśli skończy się „tylko” na aresztowaniu i deportacji. Izraelska armia – a raczej organizacja terrorystyczna IDF – policja tudzież służby specjalne słyną wszak z niesłychanej brutalności i sadyzmu; pod tym jakże ponurym względem zaliczają się do światowych rekordzistów.
Jak wobec tego aktu piractwa morskiego i terroryzmu zachowają się władze poszczególnych państw? Zapewne różnie, niemniej po rządach większości tych, skąd pochodzą uprowadzeni ludzi, spodziewać się należy zdecydowanych reakcji.
Z góry też można przewidzieć, co zrobi polskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych, żeby uwolnić porwanych Polaków. Otóż, całe nic.
Jak wiadomo, pan minister Sikorski Radosław jest służalczym do granic bezwolności pachołkiem tyleż USA, co Izraela (nic dziwnego; polityk to wszak prawicowy, a nie ma polskiego prawicowego polityka, który dbałby o interes Polski i Polaków). Jeszcze gorzej pod tym względem wypada wiceminister Bartoszewski Władysław Teofil. Obaj sukcesywnie zaprzeczają popełnianym przez bliskowschodnich faszystów zbrodniom, zwłaszcza temu, że to, co dzieje się w Strefie Gazy, a ostatnio w Libanie, jest ludobójstwem – i to pomimo faktu, iż mamy do czynienia z najlepiej udokumentowaną masową zbrodnią tego rodzaju w dziejach ludzkości. Obaj takoż politycznie wspierają faszystowski rząd Likudu i nie wahają się krytykować jego przeciwników, także polskich. I nie, nie chodzi o antysemityzm, który oczywiście trzeba zwalczać, ale właśnie o merytoryczną krytykę masowego mordowania ludzi.
W sprawie ostatniego ataku na Global Sumud Flotilla polskie MSZ nie zrobi więc najpewniej nic, poza ewentualnie krytyką wolontariuszy i przypomnieniem, że „są rejony świata, gdzie nie należy się wybierać”. Potępione zostaną ofiary, nie kaci.
Rzecz jasna, atak na Global Sumud Flotilla jest całkowicie niezgodny z prawem, to zwykłe przestępstwo, czyste piractwo i ordynarny terroryzm. Zarazem próba uniemożliwienia niesienia pomocy mordowanym, także poprzez zagładzanie na śmierć, ludziom w okupowanej Strefie Gazy. Innymi słowy, kolejna zbrodnia Binjamina Netanjahu oraz pozostałych hitlerowców z Likudu.
Tak właśnie trzeba do sprawy podchodzić.
Komentarze
Prześlij komentarz