Pracownik inwigilowany
W klasycznej już, genialnej, aczkolwiek przerażającej powieści Rok 1984 autorstwa George’a Orwella mieszkańcy totalitarnego państwa Oceania byli nieustająco inwigilowani przy pomocy urządzeń zwanych teleekranami, które kontrolowały każdy ich ruch i słuchały każdego słowa. I, jak to bywa, rzeczywistość z czasem przestała znacząco odbiegać od fikcji. Podobna inwigilacja jest codziennością w licznych firmach, jak świat długi i szeroki.
Kilka z przykładów z Polski. Szef fabryki materacy korzystał z zakładowych kamer, aby podglądać pracownice, czemu oddawał się w swoim domu. Z kolei w podpoznańskim zakładzie produkującym kominy kamery wykorzystywane są do liczenia, ile razy osoby zatrudnione wychodzą do WC, co najwyraźniej traktowane jest jako marnotrawstwo czasu. I nie, nie chodzi o – słuszną skądinąd – walkę z bumelanctwem, ale o NADMIERNĄ kontrolę oraz naruszanie przestrzeni osobistej. Podobna inwigilacja nie odbywa się zresztą jedynie przy użyciu kamer, bo ostatnio wykorzystywane są w jej celu programy bazujące na tzw. sztucznej inteligencji, a jedna z pracownic i działaczek związkowych w AstraZeneca śledzona była przez nadajnik GPS zamontowany w jej samochodzie.
Decydenci z Unii Europejskiej uznali tego typu kapitalistyczne praktyki za nadużycie (jak najbardziej słusznie), przeto wdrożyli przepisy RODO, a także uregulowania odnośnie użycia sztucznej inteligencji w miejscu pracy, zadaniem których jest między innymi chronienie pracowników firm przed nadmierną inwigilacją ze strony szefostwa.
I w poszczególnych państwach członkowskich to działa. Przykładowo, francuski Urząd Ochrony Danych Osobowych w roku 2023 ukarał Amazon kwotą 32 milionów euro (TAK!!!) za nielegalne używanie skanerów i sztucznej inteligencji do kontroli wydajności i ewidencji czasu pracy. Analogiczny urząd z Holandii jeszcze ostrzej podszedł do amerykańskiego Ubera (tak, tej firmy, co to psuje rynek taksówkowy), wlepiając mu… 270 milionów euro kary za inwigilowanie pracowników oraz przesyłanie ich danych na amerykańskie serwery.
Działania takie, jak łatwo się domyślić, doprowadzają do wściekłości kapitalistów – właścicieli i udziałowców największych światowych korporacji, zwłaszcza tych rodem z USA, gdzie podobnych regulacji nie ma, a rynek pracy pozostaje znacznie bardziej barbarzyński niż w Europie.
W każdym razie, działania podejmowane przez organa państw z Europy Zachodniej, bo z taką na przykład Polską to już różnie bywa. To znaczy, unijne przepisy chroniące pracowników przed nadmierną inwigilacją i w (k)raju nad Wisłą obowiązują, wszelako ich egzekwowanie przez stosowne organa to zupełnie inna sprawa.
Oto, działające u nas oddziały Amazona również inwigilowały zatrudnione osoby z pomocą skanerów i sztucznej inteligencji, w stopniu nawet większym niż we Francji. I co? Ano, polski Urząd Ochrony Danych Osobowych uznał praktyki owe totalitarne za… stuprocentowo zgodne z prawem. Okazało się, że to, za co nad Sekwaną grozi – i prawidłowo! – kara liczona w dziesiątkach milionów euro, nad Wisłą robić można zupełnie legalnie. To znaczy, kapitaliści mogą, i nadzorcy na ich smyczy.
Polski Urząd Ochrony Danych Osobowych, dodajmy, stworzył Społeczny Zespół Ekspertów, do którego zaprosił prawników znanych z chronienia kapitalistów przed karami za łamanie prawa pracy. Fajnie, co?
No, ale praktyki inwigilacyjne i w Polsce czasami uznawane bywają nad nadmierne. I tak, są karane przez organa naszego „wspaniałego” państwa. Średnia wysokość takiej kary, wedle danych Państwowej Inspekcji Pracy, wynosi… 1,3 tys. zł. Jak to się ma do kwot nakładanych na kapitalistów na Zachodzie, widać gołym okiem.
Cóż, nic w tym zaskakującego. Nadwiślański kapitalizm pozostaje wszak dziki, co oznacza, że wyzyskiwacze mogą robić z proletariatem w zasadzie wszystko, co im się podoba, i to praktycznie bezkarnie. A często z pełnym przyzwoleniem organów państwa. Rządząca prawica, niezależnie od loga partyjnego, dba, abyśmy byli jako państwo i społeczeństwo rezerwuarem taniej, wyzbytej z praw siły roboczej, harującej na fortuny światowych tudzież lokalnych kapitalistów. I, jak widać, często poddawana totalnej inwigilacji, rodem z systemów totalitarnych. Nie tylko fikcyjnych.
Komentarze
Prześlij komentarz