Zeznania uwolnionych jeńców

Palestyńscy jeńcy, długo przetrzymywani przez izraelskiego, faszystowskiego okupanta, wrócili do domów… czy raczej tego, co z nich zostało. I zaczęli zeznawać. To, co mówią, brzmi jak koszmar wymyślony przez szaleńca, ale jest w stu procentach prawdą. Obok ludobójstwa w Strefie Gazy i przemocy na Zachodnim Brzegu Jordanu, owe historie ukazują skalę zbrodni Izraela i tego, jak zdegenerowane jest to neohitlerowskie państwo, którego nie można uznać za żydowski organizm polityczny, Żydzi bowiem – ci prawdziwi, którzy chcą po prostu w spokoju praktykować swą religię i rozwijać kulturę – też są tam brutalnie represjonowani.

Zacznijmy od tego, że na ziemiach okupowanych Palestyńczyk, bez względu na wiek czy płeć, może zostać aresztowany, skatowany lub zamordowany za sam jeno fakt bycia Palestyńczykiem. Tylko dlatego, że idzie ulicą. Tylko dlatego, że mówi po arabsku. Tylko za to, że ma nieco ciemniejszą skórę niż kolonizator-okupant. Albo po prostu z tej przyczyny, że żołdak z checkpointu ma ochotę postrzelać do ludzi.

A jeśli Palestyńczyk lub Palestynka trafi, często-gęsto pod lipnymi zarzutami, a z reguły w ogóle bez postawienia jakichkolwiek zarzutów, do więzienia, bardzo szybko okazuje się, iż nie jest to więzienie sensu stricto, lecz obóz koncentracyjny, porównywalny z Auschwitz-Birkenau, Sachsenhausen, Majdankiem, Sobiborem… Żadne prawa człowieka nie obowiązują, uwięzieni w ogóle nie są traktowani jak ludzie.

Przetrzymywani są bardzo długo, częstokroć latami, w miejscach bez dostępu światła; wiele tzw. więzień znajduje się dosłownie pod ziemią. Są głodzeni, bici, torturowani, gwałceni. Przy czym okupacyjni klawisze gwałcą nie tylko kobiety, bo mężczyzn też. Do gwałtów używane są różne przedmioty, szyki butelek tudzież kije wliczając, a także specjalnie tresowane psy (nie chcę nawet myśleć, co Izraelczycy musieli robić tym zwierzętom). Dodajmy, iż nie są to jednorazowe przypadki, popełniane po kryjomu, lecz systematyczna praktyka; ich sprawcy brylują jako bohaterowie. Wszystko to, jak wspomniałem, spotyka Palestyńczyków często bez postawienia jakichkolwiek zarzutów.

I nie, nie dotyczy to żadnych „terrorystów”. Nie ma wszak czegoś takiego jak terroryzm palestyński, jest palestyńska walka o wolność, niepodległość i biologiczne przetrwanie (izraelscy politycy nie ukrywają, że zamierzają wymordować wszystkich Palestyńczyków). Do izraelskich obozów koncentracyjnych trafiają zwykli ludzie, jako się rzekło, z powodu swego pochodzenia, albo dlatego, że prowadzą działalność społeczną, kulturową czy artystyczną.

Rzecz jasna, nie wszyscy uwięzieni wychodzą na wolność. Wielu umiera w swoich celach: z głodu, wycieńczenia, starości lub zostają zamordowani. Czy wówczas rodzina może liczyć chociażby na odzyskanie zwłok bliskiej osoby? A skądże! Ciała Palestyńczyków nadal trzymane są w obozach koncentracyjnych, a takie uniemożliwianie pogrzebu to oczywiście tortura dla krewnych.

Czasami oczywiście i wśród Izraelczyków trafiają się przyzwoite, humanitarne jednostki. Przykładowo, prawniczka z IDF ujawniła niedawno dowody na gwałty popełnione przez „żołnierzy” (cudzysłów oczywiście nieprzypadkowy) tej zbrodniczej pseudo-armii, a tak naprawdę organizacji terrorystycznej. I co? Ano, została aresztowana; całkiem możliwie, że nie pożyje zbyt długo. Tymczasem gwałciciele uznani zostali za bohaterów i otoczeni dosłownie kultem.

Tak wyglądają praktyki stosowane przez faszystowski Izrael. Do tego dochodzi wielokrotnie opisywane przeze mnie ludobójstwo w Strefie Gazy – które nie ustaje ani na moment – jak również coraz silniejszy terror na Zachodnim Brzegu Jordanu, gdzie do Palestyńczyków zarówno osadnicy-kolonizatorzy, jak i mendy oraz terroryści z IDF strzelają niczym do tarcz. I wcale nie zaczęło się to w październiku 2023 roku. Koszmar ów swój początek ma w roku 1948, kiedy to, stosując terrorystyczne metody, podający się za Żydów faszyści-kolonizatorzy utworzyli Izrael.


Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Kapitalistyczni esesmani

Usiłują mnie zabić

Klasowy rozjazd w rządzie