Niewolnictwa skutki społeczne
Lewica – w tym jej młodzieżówka, Młoda Lewica, nareszcie bierze się za jedną z największych patologii polskiego rynku pracy, czyli bezpłatne staże. Jest to, cokolwiek by mówić, współczesna forma niewolnictwa.
Procedowanie odpowiedniej ustawy dopiero przed nami, ale Młoda Lewica przedstawiła dziś raport na temat bezpłatnych staży i praktyk… to znaczy, bezpłatnych dla pracodawców, bo młodzi ludzie, aby w ogóle mogli iść na staż, często muszą do niego dopłacać (sic!). Rozwiązanie owo wstrętne stosuje nie tylko prywatny kapitał, na przykład koncerny medialne, które bardzo chętnie przyjmują darmową siłę roboczą, ale też instytucje publiczne, np. urzędy (acz, na szczęście, w niektórych jednostkach samorządu terytorialnego Młodej Lewicy udało się przeforsować lokalne zakazy).
Sprawia to, że dla młodych ludzi rynek pracy jest bardzo trudny; traktowani są jako pracownicy drugiej kategorii, mający zasuwać za friko, bo inaczej nie będą „konkurencyjni”. Rzekomo, pracując na takiej darmosze, zyskają „bezcenne doświadczenie”, w praktyce wszelako tylko wydają pieniądze, na dojazdy chociażby. Taka praca za friko ma niby trwać trzy jedynie miesiące, realnie jednak oczekiwane płatne zatrudnienie nigdy nie nadchodzi, darmowe zaś trwa w jednej firmie, drugiej, trzeciej… aż miesiące przeradzają się w lata i młodzi ludzie podejmują pierwszą-lepszą płatną robotę, częstokroć bez związku z ich wykształceniem. W ten sposób społeczeństwo traci talenty.
Mało tego, bezpłatne staże mają destrukcyjny wpływ również na pracowników, którzy za swoją pracę otrzymują wynagrodzenie. Dlaczego? Ano, z tej prostej przyczyny, że kapitaliści zawsze mogą ich zmusić do przyjęcia gorszych warunków pracy, strasząc, że w ich miejsce zatrudnić można iluś tam ludzi, którzy harowali będą za okrągłe zero złotych. Oznacza to, ni mniej, ni więcej, iż społeczeństwo biednieje.
Staje się także coraz mniej zdrowe, zwłaszcza oczywiście młode pokolenie. Dlaczego? Ano, po prostu dlatego, że tylko bogatsze rodziny pozwolić sobie mogą na utrzymanie potomka podczas darmowego stażu czy praktyki, podczas gdy osoby z familii mniej zamożnych muszą zasuwać de facto na dwa etaty, bo podejmują płatną, byle jaką pracę, aby zarobić na utrzymanie i móc darmowo pracować dla zdobycia „doświadczenia”. Serio, trzeba iść do jednej pracy, aby mieć drugą. Chore. Jak łatwo się domyślić, oznacza to niedospanie, przemęczenie, stres, to wszystko zaś odbija się negatywnie na zdrowiu. Później zaś się dziwimy, że w wieku dwudziestu kilku czy trzydziestu lat ktoś cierpi już na syndrom wypalenia zawodowego, zmaga się z problemami układu krążenia, itp. Dodajmy do tego, że bezpłatne staże często-gęsto są nieuregulowane pod względem czasowym. Czyli młodzi harują tym dłużej, tym ciężej, z tym gorszymi skutkami dla swoich organizmów.
Zaostrzają się również podziały klasowe. Jak zauważyłem wyżej, na odbywanie bezpłatnych staży pozwolić sobie mogą tak naprawdę ci, których na to stać, czyli osoby zamożne. To one zatem zyskują możliwość rozwijania kariery w wyuczonym zawodzie, do którego mają kompetencje. Reszta, aby nie wypaść z obiegu pracowniczego, z konieczności podejmie pierwszą-lepszą płatną robotę, niewiele lub nic niemającą wspólnego z wykształceniem… bądź wyjedzie za granicę (choć tam też coraz trudniej). Bogatsi mogą się więc rozwijać, biedniejsi tkwią w pracowniczym marazmie. Mogliby pomnażać swoje zdolności, gdyby za staż otrzymywali wynagrodzenie.
I to właśnie proponuje projekt Młodej Lewicy, przyjęty niedawno przez Ministerstwo Pracy, który już wkrótce procedowany ma być w parlamencie. Zakaz bezpłatnych staży i praktyk jest niezbędny. Młody pracownik nie jest i nie może być niewolnikiem. Za KAŻDĄ pracę, nawet na początku kariery zawodowej, należy się wynagrodzenie. Sam wpis do CV to zdecydowanie za mało, szczególnie w czasach, kiedy ceny są tak wysokie, że idzie zgłupieć.
Oczywiście już widzę, jak szeroko pojęta prawica: Konfederacja, brauniści, PiS-owcy, a pewnie i duża część KO zaprotestuje przeciwko zakazowi bezpłatnych staży. Stanowił on wszak będzie uderzenie w interesy kapitalistów. Dla klasy pasożytniczo-wyzyskującej możliwość niepłacenia za pracę jest wszak nader korzystna.
I właśnie z tą patologią trzeba jak najszybciej skończyć. Jeśli mamy być zamożnym, rozwijającym się społeczeństwem, w którym skrajna prawica nie zdobywa sfrustrowanych wyborców, należy koniecznie postawić tamę poszczególnym formom wyzysku, zwłaszcza tego najbardziej skrajnego, jakim jest całkowite pozbawienie wynagrodzenia.
Toteż bardzo się cieszę, że Lewica wraz ze swoją młodzieżówką zajmuje się tą sprawą.
Komentarze
Prześlij komentarz