Wrogowie istot żywych

Na polskiej scenie politycznej jakiś czas temu zawiązała się nieformalna wprawdzie, lecz skutecznie działająca koalicja. I to koalicja przerażająca, wymierzona bowiem przeciwko istotom żywym. Tym razem nie chodzi o uchodźców tudzież migrantów, którzy mają wrogów we wszystkich niemal ugrupowaniach (na pewno w każdym prawicowym), lecz o zwierzęta wolno żyjące, na czele z dzikami.

Koalicja owa zrzesza całą prawicę: betonowo konserwatywną Koalicję Obywatelską, klerofaszystowskie Bezprawie i Niesprawiedliwość oraz hitlerowskie Konfederacje. Jak działa, widać na przykładzie Sejmiku Województwa Mazowieckiego, który dopiero co postanowił o w zasadzie nieograniczonej rzezi dzików w Warszawie i na Mazowszu; jedynie dwoje radnych głosowało przeciwko. Zwierzęta te, przypomnijmy, coraz częściej pojawiają się w miastach, co jest skutkiem rabunkowego wyrębu lasów (rozpoczętego pod nie-rządami PiS-u i nieco tylko ograniczonego pod władzą PO/KO) oraz masowych polowań; wypłoszone, poszukują nowych miejsc do życia, co jest przecież najzupełniej naturalne. Propaganda prawicowa/łowiecka oskarża dziki o atakowanie ludzi (w istocie to nader rzadkie przypadki) oraz o zarażanie trzody chlewnej afrykańskim pomorem świń (a to już brednia totalna). Wniosek – trzeba dziki wymordować. Za czym opowiadają się prawicowi i prawaccy politycy tudzież politykierzy. Ich wymierzoną w istoty żywe koalicję firmuje (uznawany jest wręcz za jeden z jej najważniejszych czynników decyzyjnych) prezydent Warszawy, Rafał Trzaskowski. Trudno zliczyć, która to już jest jego wtopa wizerunkowa – na pewno mocno podpadł, słusznie oczywiście, obrońcom zwierząt, co widać po celnych komentarzach w mediach społecznościowych – w każdym razie rozwiał się mit, jakoby był on człowiekiem cywilizowanym.

O zgrozo, to dopiero początek działań koalicji prawicowych i prawackich wrogów istot żywych. W kolejce, zaraz za dzikami, czekają przecież wilki (ich mordowanie lansowano nawet na poziomie Unii Europejskiej!), lisy, szopy pracze, sarny, daniele, łosie… Tylko czekać, jak za wielkie zagrożenie łowiecka i prawicowa propaganda uzna liczne gatunki ptaków, w jakie napruci gorzałą zwyrodnialcy wymierzają swoje strzelby.

No i nie zapominajmy, że za jakiś czas Sejm zajmie się obywatelskim projektem ustawy nieco cywilizującej przestarzałe, pełne złych rozwiązań prawo łowieckie. Wówczas dopiero prawactwo będzie miało używanie, tym razem w parlamencie.

Prawole występują przeciwko istotom żywym wespół z krwiożerczymi sadystami, czyli myśliwymi. Widać, że reprezentują ich interesy.

I o to właśnie w tym chodzi. Nie tyle, a raczej nie tylko o nienawiść wobec zwierząt czy życia w ogóle – charakterystyczną wszak dla prawicowej ciemnoty – ale właśnie o interesy. Za łowiectwem stoją przecież znaczne pieniądze. Jedni burżuje chcą mordować istoty żywe i słono za to płacą, inni im to umożliwiają i forsę tę biorą dla siebie. Krótko mówiąc, intratny biznes. Nic więc dziwnego, że prawica stoi po jego stronie.

Kolejny powód jest taki, że „polskie” (cudzysłów oczywiście nieprzypadkowy) ugrupowania prawicowe oraz prawackie skupiają straszliwą dzicz, którą rozlew krwi po prostu rajcuje. Jak widać na przykładzie Rafała Trzaskowskiego, do dziczy owej zaliczają się również ci politycy i samorządowcy, co chcą uchodzić za cywilizowanych…

Tak czy owak, Polska utonie w zwierzęcej krwi.

Pamiętajmy, że wolno żyjące zwierzęta nie stanowią zagrożenia, chyba, że są chore lub się bronią. W większości przypadków uciekają przed ludźmi. Niebezpieczni za to są nawaleni alkoholem, sadystyczni zwyrodnialcy, spragnieni krwi, co to łażą z bronią palną i strzelają do wszystkiego, co się rusza. Do ludzi również.

Mordowanie zwierząt dla rozrywki powinno zostać całkowicie zakazane.

PS. Jutrzejszej notki nie będzie, z powodu ważnego wyjazdu. Serdecznie z góry przepraszam.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Odbieranie dobrego

Smutna rocznica motoryzacyjna

Przejęcie