#FreePalestine!
Dziś 7 października 2026 roku. A to oznacza, że mijają właśnie trzy lata od rozpoczęcia jednej z najgorszych tragedii współczesnego świata.
Tego dnia w 2023 roku doszło w Izraelu (czyli, nie oszukujmy się, okupowanej przez faszystowskich kolonizatorów Palestynie) do zamachu Hamasu. Zginęło wielu ludzi – rzekomo byli to cywile, w praktyce wszelako należy pamiętać, że Izrael to jedno z najbardziej zmilitaryzowanych społeczeństw na świecie, przeto ofiar REALNIE cywilnych było MNIEJ, niż podają oficjalne dane – wzięci zostali zakładnicy. Czyn ten można oczywiście potępiać, niemniej stanowił on po prostu reakcję na nasilający się terror izraelski, trwający w Palestynie od 1948 roku. Co więcej, dziennikarskie śledztwo The Guardian wykazało, iż zarówno izraelskie służby, jak i rząd (premiera Binjamina Netanjahu wliczając) doskonale znały plany Hamasu, ale nic nie zrobiły, aby w dokonaniu zamachu przeszkodzić. A to z tej przyczyny, że…
No właśnie, od razu, 7 października 2023 roku Izrael rozpoczął w Strefie Gazy popełnianie ludobójstwa, jednego z najgorszych od zakończenia II wojny światowej i zdecydowanie najlepiej udokumentowanego, również przez samych sprawców, w dziejach wszelkich zbrodni przeciwko ludzkości. Skala krwawej owej operacji jednoznacznie wskazuje, że została ona przygotowywana WCZEŚNIEJ, na długo PRZED zamachem Hamasu. Ten posłużył jedynie jako propagandowe uzasadnienie; rzekomo Izrael musiał „bronić się” przed Hamasem, zagrażającym jakoby istnieniu tego zbrodniczego państwa, a nawet wszystkich Żydów, co jest kompletną bzdurą i wstrętnym łgarstwem; to Izrael zagraża biologicznemu istnieniu Palestyńczyków, no i wcale nie jest państwem żydowskim, lecz wypustem europejskiego kolonializmu. Dodać trzeba, iż izraelskie wojsko zabiło wielu zakładników; początkowo zresztą rząd nie chciał negocjować ich uwolnienia, działania takie zaczęły się dopiero po pewnym czasie.
Ludobójstwo trwa do dziś, mimo formalnego zawieszenia broni. Strefa Gazy została przy tym niemal zrównana z ziemią. Zamordowano – używając rakiet i innych pocisków, bomb, kul karabinowych czy pistoletowych, noży, głodu, odcięcia wody pitnej, braku dostaw pomocy humanitarnej, buldożerów, itd. – ponad siedemdziesiąt tysięcy osób, w zdecydowanej większości kobiet i dzieci… według oficjalnych danych, ponieważ realna liczba ofiar izraelskiej przemocy prawdopodobnie jest znacznie wyższa. Faszystowskie władze Izraela nie ukrywają zresztą, że ich celem jest zagłada wszystkich mieszkańców Strefy Gazy, a w dalszej perspektywie – Palestyńczyków w ogóle (na drugim okupowanych palestyńskim terytorium, Zachodnim Brzegu Jordanu, również nasila się przemoc wobec rdzennej ludności).
Rodzice nosili tam w reklamówkach szczątki własnych dzieci, rozerwanych bombami. W polowych warunkach (szpitalne zbombardowano) lekarze wyjmowali płody z kobiecych zwłok (serio!). Psy jadły ludzkie ciała. A to tylko niektóre koszmary zgotowane Palestyńczykom ze Strefy Gazy przez Izrael.
Do historii przeszedł odrażający mord na Hind Rajab, kilkuletniej dziewczynce uwięzionej w ostrzeliwanym samochodzie, w jaki wpakowano ponad trzysta pocisków; przy okazji zamordowano też podróżujących owym pojazdem krewnych Hind i spieszących jej z pomocą ratowników medycznych. Światem wstrząsnęła egzekucja ratowników medycznych, zatrzymanych na drodze przez izraelskich żołdaków, a następnie rozstrzelanych; jeden z nich przed śmiercią wykonał wstrząsające nagranie swoim telefonem (krążyło w internecie, oglądałem). No i Damian Soból, polski wolontariusz World Central Kitchen, wraz z sześcioma kolegami zamordowany przez Izrael 1 kwietnia 2026 roku, kiedy spieszyli do Gazy z pomocą humanitarną; niedawno Izrael umorzył postępowanie w tej sprawie.
A to jedynie najgłośniejsze tragedie; w istocie ludzie, dzieci wliczając, w Strefie Gazy giną cały dzień. Śmierć niesie nie tylko ostrzał, ale również, celowo wywołane przez Izrael, głód oraz epidemie różnych chorób.
Represjonowani są również ludzie, którzy opowiadają się za Palestyną. Na przykład wolontariusze Global Sumud Flotilla czy hollywoodzkie gwiazdy na czele z Susan Sarandon, nie wspominając o – często będących Żydami – uczestnikach manifestacji pro-palestyńskich. Izrael cały czas sieje załganą propagandę (hasbarę), jakoby „walczy z terroryzmem”, a każdy, kto opowiada się przeciwko popełnianemu w Strefie Gazy ludobójstwu, jest „antysemitą” (tymczasem wielu Żydów z całego świata solidaryzuje się z Palestyńczykami i protestuje przeciw izraelskim zbrodniom, o czym zresztą wielokrotnie pisałem) i „popiera terroryzm”. To, rzecz jasna, bzdury na resorach.
Każdy człowiek, który kieruje się zasadami humanitaryzmu – zwłaszcza w Polsce, mającej historię walki o niepodległość – powinien wspierać Palestynę, solidaryzować się z Palestyńczykami i potępiać ludobójstwo w Strefie Gazy.
#FreePalestine!
Komentarze
Prześlij komentarz