Czas i zrozumienie

W kilku polskich szkołach doszło do tragedii. Uczniowie w różnym wieku atakowali nożami już to nauczycieli, już to pracowników (np. woźną), już to kolegów i koleżanki. Są ranni, gdzieś mignęła mi informacja o ofierze śmiertelnej. Prawie jak w USA, tyle że – na szczęście! – bez broni palnej. Och, dobrze, że – inaczej niż w Stanach – młode pokolenie Polaków ma do niej mocno ograniczony dostęp!

Media oczywiście rozpisują się i rozgadują o tych nieszczęściach, liczne opinie – często ciekawe tudzież merytoryczne – wymieniają internetowe osoby komentatorskie. Politycy i politykierzy (też nie ma tu niespodzianki) przerzucają się odpowiedzialnością; prawactwo zrzuca oczywiście winę na rząd, koalicja z kolei rządząca ponosi, słusznie zresztą, iż to Alfons zawetował ustawę dotyczącą bezpieczeństwa dzieci w internecie – skąd, nie ma tu tajemnicy, czerpane są częstokroć nader negatywne, patologiczne wzorce.

Padają też pomysły na zapobieżenie podobnym tragediom w przyszłości; na szybko wymyślili politycy patrole policji przy szkołach. Cóż, zawsze to jakieś działanie, aczkolwiek biorąc pod uwagę, że policja nie została zreformowana po nie-rządach Bezprawia i Niesprawiedliwości, toteż chroni raczej przestępców, a nie ich ofiary, nie wierzę w jego skuteczność. Sama owa służba udostępniać zaczęła porady odnośnie zachowania w wypadku ataku. Dobrze.

Dokładne przyczyny tego, co się stało, należy oczywiście wyjaśnić. Powinny się tym zająć odpowiednie służby (znów pojawia się wątpliwość co do skuteczności ich działania…) oraz, co jeszcze ważniejsze, osoby kompetentne: psychologowie, socjologowie, specjaliści od wychowania, itd. Nie oszukujmy się, bez szczegółowego i trafnego określenia, dlaczego doszło do tragedii, jakie były dokładne motywacje sprawców, nie da się wdrożyć skutecznych metod przeciwdziałania.

A przyczyn tych mogło być naprawdę wiele. Nadmierny stres i wypalenie, które dotykają coraz młodsze roczniki. Jakaś trauma. Wychowanie w kulcie przemocy (niekoniecznie nawet w domu, bo tu właśnie wchodzą w grę patologiczne wzorce czerpane z internetu, no i nie zapominajmy, że młodzieży szkolnej wciska się taki chociażby kult zbrodniarzy zwanych „żołnierzami wyklętymi”). Doświadczenie przemocy rówieśniczej lub cyberprzemocy. Jakieś chore internetowe wyzwanie… Jako się rzekło, niech ludzie kompetentni dojdą do tego, dlaczego stało się tak, jak się stało.

Ale o jednym nie należy, moim zdaniem, zapominać. Gdyby nie my, dorośli, do tragedii pewnie by nie doszło. To od nas młodsze pokolenia uczą się zła: radykalizmu, agresji (słownej i fizycznej, jak na przykład niedawne ataki na obcokrajowców), to my często wymagamy od nich zbyt wiele i krzywdzimy je, jeśli tychże wymagań nie spełniają. To my zaszczepiliśmy im zainteresowanie patostreamingiem, przemocą czy ideologiami skrajnie prawicowymi. To my wepchnęliśmy je we frustrację. To my ignorowaliśmy ich potrzeby.

A może wystarczyłoby na chwilę usiąść i po prostu porozmawiać? Nie dawać pełnej swobody działania, ale uczyć odpowiedzialności – lecz nie poprzez brutalne kary, ale rozmowy i tłumaczenie. Zapytać, co młodego człowieka trapi, jakie ma problemy, co chciałby zmienić, czego potrzebuje.

Innymi słowy, młodym, dorastającym ludziom okazywać należy zrozumienie i poświęcić im czas.

Bez tego będzie tylko gorzej.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Odbieranie dobrego

Smutna rocznica motoryzacyjna

Przejęcie